Oznacza to, że kontenery często nie są dostępne tam, gdzie są potrzebne. Zwiększa to również ceny transportu. Największa niemiecka linia kontenerowa, Hapag-Lloyd, podniosła zatem już swoją prognozę po skoku zysków w pierwszej połowie roku. Średnia stawka frachtowa wzrosła o 46 procent rok do roku do 1600 dolarów za standardowy kontener.
„Nasze kontenery są zwykle w ruchu przez 50 dni, zanim będziemy mogli je ponownie załadować. Ze względu na ogromne przeciążenie portów i terminali na całym świecie potrzebujemy obecnie do 60 dni i więcej”, powiedział dyrektor generalny Rolf Habben Jansen (54). „Oznacza to, że obecnie brakuje nam 20 procent odpowiedniej pojemności kontenerów”. HABBEN Jansen przewiduje, że zatory zaopatrzenia w branży będzie kontynuować również w przyszłym roku.
Z ponad 240 statkami, 13 300 pracownikami i zdolnością transportową około 1,7 miliona TEU, Hapag-Lloyd jest piątą co do wielkości linią kontenerową na świecie. Firma żeglugowa posiada łącznie około 2,8 miliona kontenerów. Zysk operacyjny wzrósł dziesięciokrotnie do 2,7 miliarda euro w pierwszym półroczu w porównaniu do słabego roku poprzedniego. Sprzedaż wzrosła o 38 procent do 8,8 miliarda euro.