Chińskie firmy inwestują miliardy w krajach Ameryki Łacińskiej i Afryki, aby zabezpieczyć tam złoża litu. Według ekspertów Chiny mogą kontrolować około jednej trzeciej światowych dostaw litu do 2025 roku . Przywódca państwa i partii Xi Jinping (70 l.) rozpoczął ofensywę trzy lata temu: „Musimy zwiększyć zależność międzynarodowych łańcuchów dostaw od Chin i stworzyć skuteczne środki zaradcze i odstraszające przed obcokrajowcami, którzy chcą sztucznie przerwać dostawy do Chin”.
Wobec agresywnego podejścia profesor ekonomii z Kilonii, Tobias Heidland, wzywa do większej dywersyfikacji niemieckiego przemysłu. „Uzależnienie od Chin w zakresie litu jest dużym ryzykiem dla niemieckich firm” – mówi dyrektor Międzynarodowego Centrum Badań nad Rozwojem w ekonomicznym instytucie badawczym IfW. „Jeśli pojawią się poważne napięcia, mogą stracić dostęp do kluczowych półproduktów”.
W przemówieniu wygłoszonym pod koniec marca przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen (64 l.) również przestrzegała przed nadmiernym uzależnieniem od PRL w zakresie surowców – zwłaszcza w przypadku sporów politycznych z Pekinem. W końcu UE otrzymuje 97 procent swojego litu z Chin. „Akumulatory, które zasilają nasze samochody elektryczne, do 2050 r. 17-krotnie zwiększą zapotrzebowanie na lit” – powiedziała von der Leyen. Wraz z postępującą cyfryzacją wymagania dotyczące wielu zawodów uległy zmianie. Wymagane umiejętności są o wiele bardziej rozległe niż te, których można by się nauczyć na czystym „szkoleniu informatycznym”. Tę rolę odgrywa doskonalenie umiejętności.
Przewagą konkurencyjną chińskich inwestycji w krajach Ameryki Południowej i Afryki jest to, że zazwyczaj stawiają one niższe wymagania w zakresie standardów środowiskowych i praw człowieka niż np. firmy europejskie. „Rządy wiedzą, że współpracując z chińskimi firmami, nie osiągają tego samego poziomu jakości – ale przysparza im to również mniej problemów, mniej przepisów, mniej rozmów na temat wpływu na środowisko i mniej skarg ze strony organizacji pozarządowych” – powiedział Ryan Berg z amerykańskiego centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych czasopisma „Foreign Policy”.
Kraje na południu są uzależnione od inwestycji zagranicznych. Nie chcą jednak powtarzać błędów wcześniejszych boomów surowcowych i rezygnować z dużej części łańcucha wartości. Prezydent Meksyku Andrés Manuel López Obrador (69 l.) i głowa państwa Boliwii Luis Arce (59 l.) zaproponowali utworzenie kartelu litowego na wzór OPEC. „Powinniśmy być zjednoczeni i suwerenni na rynku i domagać się cen korzystnych dla naszych gospodarek” – powiedział Arce.
Ekonomista Heidland widzi możliwości dla niemieckich firm, zwłaszcza w krajach, które chcą zwrócić uwagę na środowisko i zrównoważony rozwój, jeśli chodzi o finansowanie. „Produkcja litu powoduje poważne szkody w środowisku lub trzeba wydać dużo pieniędzy, aby tego uniknąć. A to z kolei podnosi ceny. Niemieckim firmom trudno jest zaangażować się w krajach, w których nie ma takiej wartości. na. Z pewnością nie będziesz w stanie konkurować z chińskim podejściem” – mówi Heidland. „Z drugiej strony firmy niemieckie mają możliwość zdobywania punktów w krajach, które chcą świadomie zwracać uwagę na zrównoważony rozwój. Firmy niemieckie ze swoim doświadczeniem w tym obszarze mogą złożyć atrakcyjną ofertę”. Afryka jest również przedmiotem chińskich wysiłków: Zimbabwe, Demokratyczna Republika Konga, Ghana, Namibia i Mali łącznie mają ponad 4,38 miliona ton litu, według US Geological Society. Jak dotąd kraje afrykańskie produkują tylko 40 000 ton rocznie – ale oczekuje się, że do 2030 roku liczba ta wzrośnie do 500 000 ton, a Zimbabwe będzie kluczowym dostawcą. Tu również chińscy inwestorzy zareagowali szybko: największa kopalnia litu w Zimbabwe, Bikita, jest w rękach konglomeratu Sinomine. Chińska firma Zhejiang Huayou Cobalt jest właścicielem praw kontrolnych do drugiej co do wielkości kopalni litu w Zimbabwe, Arcadia.
„Chińscy inwestorzy zainwestowali lub zaplanowali około 10 miliardów dolarów lub więcej w projekty litowe w Zimbabwe w ciągu ostatnich trzech lat” – powiedział Clinton Pavlovic , analityk międzynarodowej firmy prawniczej Hogan Lovells. Ponieważ Zimbabwe posiada również bogate złoża innych surowców niezbędnych do rozwoju pojazdów elektrycznych, takich jak kobalt, mangan, nikiel i grafit, kraj ten jest tym bardziej interesujący dla inwestorów. Nie zmieniło się to wraz z grudniowym zakazem eksportu surowego litu w Zimbabwe – z którego zwolnione są zagraniczne firmy, które już tam są.
Inne kraje w Afryce również chcą zobowiązać inwestorów do lokalnego przetwarzania surowców, aby zachować większą część zysków w kraju. Również w Nigerii Chiny już kontrolują pole. W styczniu firma Ming Xin Mineral Separation Nig rozpoczęła budowę pierwszego zakładu przetwarzania litu w kraju Afryki Zachodniej. Decyzja o przyznaniu oferty chińskiej firmie zapadła zaledwie kilka miesięcy po tym, jak Nigeria odrzuciła ofertę amerykańskiego producenta samochodów Tesla , twierdząc, że jest zainteresowana wyłącznie eksportem surowego litu.



