Tydzień po historycznej wizycie prezydenta USA Baracka Obamy w Hawanie na Kubie były przywódca Fidel Castro napisał długi list do prezydenta USA. Castro nie był by sobą, gdyby nie drwił z i nie nauczał prezydenta USA. Esej zatytułowany “Do Brata Obamy” były, 89. letni lider kubański powrócił do czasów kolonialnych, polityki imperialnej USA i konfliktu w zatoce świń. Czyli do czasów sprzed 55 lat.
Wyraził również poważne zastrzeżenia wobec dawnego wroga. Kuba nie potrzebuje “żadnych prezentów” od USA – napisał Fidel.”Dzięki wysiłkom i inteligencji naszego narodu, jesteśmy w stanie produkować własną żywność, mamy surowce, dlatego nie potrzebujemy pomocy i prezentów od żadnego imperialnego mocarstwa”. Fidel skrytykował słodkie słowa Obamy w stosunku do Kuby oraz wymienił też długa listę konfliktów i sytuacji kryzysowych pomiędzy USA a Kubą.
W zeszłym tygodniu prezydent Obama wezwał na Kubie do podjęcia starań o polepszenie stosunków pomiędzy dwoma państwami, przekreśleniu przeszłości i patrzeniu w przyszłość.
Brat Fidela Raul ogłosił chęć poprawy stosunków, normalizacji stosunków z USA w 2014 roku. Ta deklaracja nigdy nie spotkała się z krytyką Fidela. Czyli można mniemać, że list to wyraz pewnej gry politycznej byłego przywódcy Kuby.



