Fałszywe media. Fałszywe sondaże

Aktualnościataki cyberCheck PointcyberatakicyberbezpieczeństwoWiadomości

Fałszywe media, fałszywe sondaże. Nowe zagrożenie dla wyborów 2027 – ostrzega Check Point

Pojawienie się sfałszowanej strony serwisu Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej, Onet czy TVN, działającej zaledwie kilka godzin lub dni. Później „pilna wiadomość” o rzekomym wycofaniu się kandydata lub o rzekomych problemach w komisjach. Wieczorem – sfałszowany „sondaż exit poll”. To nie teoria, lecz realne zagrożenia dla przyszłorocznych wyborów, gdzie celem będzie zachwianie zaufaniem wyborców – ostrzega Check Point.

Nie trzeba przekonywać 28 mln Polaków do jednej konkretnej teorii. Wystarczy skutecznie zasiać wątpliwość wśród kilku milionów. Przy wykorzystaniu sztucznej inteligencji przygotowanie wiarygodnie wyglądającego tekstu, grafiki, zdjęcia czy nawet materiału wideo jest znacznie tańsze i szybsze niż jeszcze kilka lat temu.

Największe zagrożenia związane ze zbliżającym się cyklem wyborczym w USA i Europie nie muszą wcale oznaczać prób ingerowania w sam wynik głosowania. – Znacznie bardziej realne są ataki wykorzystujące phishing, podszywanie się pod znane marki, kradzież danych logowania czy nadużycia związane z domenami. Prawdziwym polem walki będzie sfera zaufania – media, informacje o finansowaniu kampanii i komunikacja z wyborcami. To metody, które mają na celu wzbudzenie wątpliwości wśród wyborców mówi Wojciech Głażewski, dyrektor firmy Check Point Software Technologies w Polsce.

Przygotowania do wyborów 2027 w Polsce powinny obejmować stały monitoring domen, szybkie reagowanie na klony stron, sprawne potwierdzanie autentyczności komunikatów oraz praktyczną edukację obywateli. Check Point zaleca także budowę niezależnych zdolności analitycznych państwa, tak aby bezpieczeństwo wyborów nie opierało się wyłącznie na wykrywaniu zagrożeń przez prywatne firmy.

O tym, jak bardzo realne są te zagrożenia świadczą ostatnie wydarzenia poprzedzające zbliżające się wybory połówkowe “midterm elections 2026” w Stanach Zjednoczonych. To tam pojawiły się sklonowane agencje Reuters, dziennik „Washington Post” czy kanał telewizyjny Fox News. W ciągu jednego miesiąca zarejestrowano ponad 5 tys. domen związanych z wyborami, a w ręce cyberprzestępców trafiło około 16 tys. danych logowania do platform zbiórkowych. Raport Check Point „2026 U.S. Midterm election Threat Outlook” pokazuje, że współczesna wojna o wybory może toczyć się nie przy urnie, lecz w przeglądarce internetowej. Polska powinna przygotować się na podobny scenariusz przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku.

Jak wskazują analitycy firmy Check Point, wybory można próbować zaatakować na dwa sposoby. Pierwszy jest najbardziej oczywisty: włamać się do systemów, zakłócić ich działanie albo próbować manipulować wynikami. Drugi jest znacznie trudniejszy do wykrycia. Wystarczy sprawić, by wyborca przestał wiedzieć, której informacji może ufać. Check Point przekonuje, że najbardziej prawdopodobne zagrożenia do jakich kraje powinny się przygotować to phishing, kradzież danych, podszywanie się pod instytucje i media, przejmowanie domen oraz operacje dezinformacyjne. Celem cyberprzestępców będzie otoczenie wyborcy informacyjnym chaosem.

Mechanizm jest prosty. Powstaje strona internetowa przypominająca prawdziwy serwis informacyjny, publikuje artykuł, który jest później promowany na kanałach mediów społecznościowych, grup dyskusyjnych, komunikatorów. W USA operatorzy powiązani z rosyjską operacją Doppelgänger tworzyli już kopie stron takich marek jak Reuters, „The Washington Post” czy Fox News. Fałszywe witryny są projektowane tak, aby na pierwszy rzut oka wyglądały wiarygodnie. Do tego dochodzą fikcyjne profile, treści generowane z wykorzystaniem AI i płatna promocja. To może być znacznie skuteczniejsze niż klasyczna propaganda.

Jednym z najbardziej interesujących elementów analizy Check Point jest monitoring nowych domen. W jednym z analizowanych okresów w USA zarejestrowano około 1140 domen zawierających słowo „election” i około 4010 zawierających „vote”. Łącznie daje to ponad 5 tys. nowych adresów związanych z wyborami w ciągu miesiąca. Sama rejestracja domeny oczywiście nie oznacza przestępstwa. Problem polega na tym, że część takiej infrastruktury może później zostać wykorzystana do phishingu, fałszywych zbiórek, podszywania się pod kandydatów lub rozpowszechniania dezinformacji.

Dla Polski powinien to być sygnał ostrzegawczy.

Przed wyborami 2027 r. monitorowane powinny być nie tylko oficjalne strony Państwowej Komisji Wyborczej czy komitetów wyborczych. Państwo powinno obserwować również rejestracje domen wykorzystujących słowa związane z wyborami, nazwami partii, kandydatami, komisjami i głosowaniem.

Jeszcze ważniejsze byłoby monitorowanie domen łudząco podobnych do największych polskich mediów. Fałszywa strona nie musi nawet kopiować całego portalu. Wystarczy pojedynczy artykuł, zawierający znane logo, czcionkę, zdjęcie, charakterystyczny układ nagłówka i adres przypominający prawdziwy.

W mediach społecznościowych problem jest jeszcze większy. Użytkownik często nie widzi nawet pełnego adresu strony. Widzi zdjęcie, nagłówek i nazwę źródła. Dlatego przed wyborami 2027 roku ochrona reputacji największych polskich marek medialnych powinna stać się elementem bezpieczeństwa informacyjnego państwa.

Polska już zna ten problem

To nie jest czysto teoretyczne zagrożenie. Polskie służby ostrzegały już przed wykorzystywaniem fałszywych stron i kont do ingerowania w proces wyborczy. Przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku rząd i ABW informowały o kampaniach dezinformacyjnych oraz fałszywych stronach i profilach podszywających się pod oficjalne komunikaty.

W 2026 roku Ministerstwo Cyfryzacji ponownie wskazywało na rosyjską wojnę hybrydową i potrzebę zwiększania odporności społeczeństwa na dezinformację. Resort, wspólnie z NASK, prowadzi kampanie dotyczące rozpoznawania fałszywych informacji i weryfikowania źródeł.

Przygotowania do wyborów 2027 roku powinny obejmować znacznie więcej niż zabezpieczenie samego systemu wyborczego. Jakie zalecenia ma Check Point?
Po pierwsze, potrzebny jest stały monitoring domen związanych z wyborami, partiami, kandydatami i mediami. Po drugie, powinien powstać szybki mechanizm reagowania na klony stron. Jeżeli o godzinie 18 pojawi się fałszywy portal podszywający się pod dużą polską redakcję, nie można czekać do następnego dnia. Po trzecie, instytucje państwa, media i platformy społecznościowe powinny mieć procedury umożliwiające błyskawiczne potwierdzanie autentyczności komunikatów. Po czwarte, potrzebna jest edukacja obywateli. Nie kampania ostrzegająca przed „rosyjską propagandą”, ale praktyczna instrukcja: jak sprawdzić adres strony, autora tekstu, źródło informacji i czy wiadomość rzeczywiście pochodzi od danej instytucji. Po piąte wreszcie, państwo powinno posiadać własne, niezależne zdolności analityczne. Raporty firm komercyjnych są niezwykle wartościowe, ale bezpieczeństwo wyborów nie może opierać się wyłącznie na tym, co wykryje prywatny dostawca.

Polska ma już narzędzia, które mogą być wykorzystane w tym celu. Państwowy portal BezpieczneWybory.pl został stworzony m.in. do zgłaszania incydentów, demaskowania dezinformacji i edukowania wyborców w zakresie cyberbezpieczeństwa. Ale technologia będzie rozwijać się szybciej niż instrukcje. Dlatego najważniejszym zabezpieczeniem wyborów 2027 roku może okazać się nie kolejna zapora sieciowa, lecz nawyk obywatela.

Polecane artykuły
AktualnościChinyWiadomości

Polska i Chiny chcą pogłębiać współpracę handlową i inwestycyjną

Aktualnościataki cyberCheck PointChinycyberatakicyberbezpieczeństwoWiadomości

Chińczycy przejmują serwery brazylijskich instytucji publicznych. Check Point Research ujawnia kampanię „Gambling Goblin”

AktualnościWiadomości

Bank centralny Holandii wycofuje złoto z Ameryki Północnej

AktualnościWiadomości

Uber likwiduje jedno na pięć stanowisk kierowniczych

Zapisz się do Newslettera
Bądź na bieżąco i otrzymuj najnowsze artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *