Po dołączeniu do Twittera miliarder technologii Elon Musk nie boi się kwestionowania wartości i wcześniej ustalał zasady na Twitterze. Firma założona przez Jacka Dorseya (45 l.) nigdy nie odpowiedziała na prośby o opcję edycji. Teraz Musk ponownie podgrzewa temat, przeprowadzając ankietę na Twitterze. Wynik: po kilku godzinach Musk uzyskał 75% aprobaty dla swojej propozycji wprowadzenia tak zwanego przycisku edycji na Twitterze we wtorek wieczorem.
Ankieta nie jest reprezentatywna i nie ma bezpośrednich konsekwencji, ale nowo nabyty 9,2% udział Muska powinien dać kierownictwu Twittera lepsze słyszenie. Do tej pory szef Tesli nie mówił o tym, co chce osiągnąć, dołączając do usługi krótkich wiadomości. Niektórzy obserwatorzy interpretują fakt, że udział został zgłoszony do amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) z formularzem „13G” jako oznaczający, że Musk nie dąży do żadnego aktywnego wpływu na politykę biznesową Twittera ani miejsca w radzie dyrektorów, na przynajmniej na razie. Gdyby chciał pełnić aktywną rolę na Twitterze, musiałby wypełnić bardziej szczegółowy formularz „13D”. Niemniej jednak akcje Twittera wzrosły w poniedziałek o dobre 27 procent.
Musk, szef Tesli i firmy kosmicznej Space X, wcześniej zainwestował w firmy, w tym między innymi w procesor płatności online Stripe i Vicarious, firmę zajmującą się sztuczną inteligencją. Kieruje również chip-startupem Neuralink i firmą infrastrukturalną The Boring Company.
Ostatnio wątpliwości co do perspektyw rozwoju Twittera
Ostatnie kwartalne wyniki Twittera i niższy niż oczekiwany wzrost liczby użytkowników podają w wątpliwość perspektywy rozwoju firmy, nawet jeśli realizuje projekty, takie jak czaty audio i biuletyny, aby generować większy wzrost. Pod tym względem posunięcie Muska można również rozumieć jako ukłon w stronę kierownictwa, aby uzyskać więcej z firmy. Może „utrzymać kierownictwo w gotowości, ponieważ ta pasywna inwestycja może szybko przekształcić się w aktywną własność” – cytuje Reuters Thomasa Hayesa, dyrektora zarządzającego w Great Hill Capital.
Jedno jest pewne: Twitter jest ważnym kanałem komunikacji dla Elona Muska. Chociaż w przeszłości spekulowano, że prawie połowa jego obserwujących na Twitterze może być fałszywymi kontami lub botami , nawet po zmniejszeniu o połowę obecnej liczby obserwujących, około 40 milionów ludzi nadal podąża za szefem Tesli, medium. I są otwarci na opinie: niezależnie od tego, czy Musk skomentował Bitcoin, swoją własną inwestycję Bitcoin lub Teslę w przeszłości na Twitterze, w większości przypadków przesunął wartość cyberwaluty lub ceny akcji Tesli – czasami nawet ogromne. To spowodowało, że Musk kilkakrotnie popadł w kłopoty z amerykańską Komisją Papierów Wartościowych i Giełd lub amerykańskim Urzędem Kontroli Ruchu.
Musk już robi ruch na rzecz wolności słowa
A 25 marca, 11 dni po tym, jak został największym udziałowcem firmy zajmującej się mediami społecznościowymi, Musk napisał na Twitterze następującą ankietę: „Wolność słowa jest niezbędna dla funkcjonującej demokracji. Czy uważasz, że Twitter ściśle przestrzega tej zasady?” W innym tweecie dodał: „Konsekwencje tego sondażu będą ważne. Proszę o uważne głosowanie”. Ponad 70 procent z około dwóch milionów osób, które udzieliły odpowiedzi, zagłosowało „nie”.
Parag Agrawal (37), szef Twittera od końca 2021 roku, odpowiedział na ostatnią ankietę Muska po naciśnięciu przycisku edycji z ukrytą wskazówką: „Konsekwencje tej ankiety będą znaczące.W każdym razie Agrawal powinien nadal z wielką uwagą podążać za inicjatywą Muska: kiedy aktywista Paul Singer i jego firma Elliott Management uczestniczyli w Twitterze, nominował czterech dyrektorów do zarządu i naciskał na zastąpienie założyciela Jacka Dorseya. Musk napisał na Twitterze emoji serca na poparcie Dorseya. Elliott i Twitter ostatecznie zgodzili się utrzymać Dorseya na stanowisku. Dorsey później zrezygnował, ponieważ firma przerosła swoich założycieli .



