becnie doświadczam czegoś, co daje mi do myślenia. Na uniwersytecie i w pracy z kadrą zarządzającą coraz częściej słyszę zdanie: „Na razie poradzimy sobie bez AI”. Nie wynika to z oporu czy nostalgii, ale raczej ze świadomej decyzji. Osoby, które codziennie korzystają ze sztucznej inteligencji, czasami wybierają trudniejszą ścieżkę, ponieważ czują, że coś stracą, jeśli tego nie zrobią.
Ten instynkt krzyżuje się z obecnie zażartą debatą: Czy niektóre pokolenia w ogóle jeszcze chcą się starać? Czy są leniwe czy sprytne? Czy powinniśmy stawiać granice, czy uchylać się od odpowiedzialności? Dyskusja jest często głośna – ale zazwyczaj nie trafia w sedno.
Dyrektor generalny, który rekomenduje „ból i cierpienie”
Ironią jest to, że ten sam człowiek, którego układy scalone umożliwiają rewolucję w dziedzinie sztucznej inteligencji, ujawnia nieoczekiwane teorie: Jensen Huang, dyrektor generalny firmy Nvidia i jeden z najbardziej wpływowych przedsiębiorców technologicznych na świecie, powiedział niedawno studentom ze Stanford coś niezwykłego : życzył im mnóstwa bólu i cierpienia.
Logika stojąca za obecnym trendem dążenia do uproszczenia nie jest zasadniczo błędna. Udowodniono, że pozytywne emocje, takie jak optymizm i radość, sprzyjają wysokiej wydajności i płynności. To nie tylko pobożne życzenia, ale rzetelne badania . Osoby pracujące w psychologicznie bezpiecznym środowisku i potrafiące wykorzystać swoje mocne strony, zazwyczaj osiągają lepsze wyniki.
Problem tkwi w konkluzji, jaką wyciąga wielu: jeśli pozytywne emocje są dobre, to negatywnych należy unikać. Jeśli wysiłek wydaje się zły, myślenie podpowiada, że coś jest nie tak. Dlatego zasada brzmi: optymalizuj ścieżkę, aż będzie łatwa. Ta logika jest kusząca. Ale pomija fundamentalne aspekty prawdziwej wysokiej wydajności i przyjemności.
Zasada 20 procent
Todd Kashdan i Robert Biswas-Diener, dwaj najwybitniejsi badacze psychologii pozytywnej, nazywają to 20-procentową przewagą: osoby, które są gotowe doświadczać nawet trudnych stanów emocjonalnych, mają dostęp do rezerwy wydajności, która pozostaje niedostępna dla wiecznego optymalizatora. Ich kluczowa koncepcja to: zwinność emocjonalna – umiejętność wykorzystania całego spektrum, a nie tylko stanów przyjemnych. W ten sposób generuje się dodatkową wydajność.
Przykład z jej książki „The Upside of Your Dark Side”: Pracownicy, którzy zaczynają dzień w złym humorze i dopiero później się poprawiają, są bardziej zaangażowani w swoje zadania po południu niż ci, którzy byli w dobrym humorze od rana do wieczora. Wysiłek często nie jest oznaką, że coś jest nie tak. To sygnał, że dzieje się coś ważnego.
Dobrze znam to uczucie. Mając ponad 55 lat, jestem w czołówce 50 najlepszych zawodników CrossFit w mojej grupie wiekowej na świecie. W mojej grupie wiekowej rywalizuje znacznie mniej osób, ale droga do tego była niesamowicie wyczerpująca. Brak płynności, brak optymalizacji procesu. Po prostu ciągłe rywalizowanie, nawet gdy bolało. Dlaczego się na to narażałem? Po części dlatego, że chciałem pokazać moim wciąż dość młodym dzieciom, że nigdy nie jest za późno na wyznaczanie ambitnych celów. I że mają ojca, który, choć trochę starszy, wciąż jest w formie. To było dla mnie warte zachodu.
Zoptymalizowane lub przeżyte
Liderzy, których obserwuję i z którymi ściśle współpracuję, coraz częściej doświadczają czegoś podobnego. Czasami wybierają trudną ścieżkę, nie odrzucając wydajności ani technologii. Zrozumieli, że niektóre umiejętności rodzą się dopiero w wyniku tarcia. Niektóre spostrzeżenia dojrzewają dopiero w wyniku dezorientacji. A duma z niezwykłego osiągnięcia ma inny wymiar, gdy naprawdę poczułeś drogę do niego.
Nie chodzi o umniejszanie osiągnięć sztucznej inteligencji. Wręcz przeciwnie: AI uwalnia nas od żmudnej, rutynowej pracy i stwarza przestrzeń do rozwoju – a to dar. Kluczowe pytanie brzmi: co zrobimy z tą wolnością? Jakie świadomie priorytety powinienem sobie wyznaczyć, aby rozwijać się dalej – nie tylko jako lider, ale i jako człowiek?
To właśnie te decyzje robią różnicę. Nie między wydajnością a wysiłkiem. Ale między życiem zoptymalizowanym – a życiem prawdziwie przeżytym.
Trzy pytania do menedżerów
1. W którym momencie mojej obecnej pracy wybieram łatwiejszą ścieżkę – i podejrzewam, że w rezultacie coś tracę?
2. Jaką umiejętność lub spostrzeżenie zawdzięczam fazie, która początkowo nie wydawała się przyjemna?
3. Gdyby sztuczna inteligencja dała mi jutro trzy dodatkowe godziny dziennie – na co bym je wykorzystał, co rzeczywiście przyniosłoby mi korzyść?



