Stany Zjednoczone zbliżają się do ustawowego limitu zadłużenia. Czy spór polityczny powoduje niewypłacalność potęgi gospodarczej? Najważniejsze pytania i odpowiedzi na pierwszy rzut oka.
Termin ten nabrał nowego znaczenia w wyniku pandemii korony, jako alternatywny termin na zamknięcie: zamknięcie firm na polecenie rządu. W tej chwili jednak w USA jest odwrotnie: sam rząd musi częściowo zamknąć swoją działalność i wysłać pracowników na urlopy bezpłatne, ponieważ nie mogą już płacić rachunków.
Jak to się stało?
Z ekonomicznego punktu widzenia nie ma powodu, by państwu zabrakło pieniędzy. Prawnie i politycznie wygląda to jednak inaczej. Tłem tego są dwie ustawy: Ustawa Przywłaszczona, która stanowi, że rząd nie może wydawać pieniędzy, na które nie otrzymał żadnych funduszy od Kongresu. Ustawa ta została uchwalona w 1884 r., ale jest ściśle interpretowana od 1980 r. Do czwartku (30 września) Kongres nie zatwierdził jeszcze budżetu na rok finansowy 2021/22, który rozpoczął się w piątek (1 października).
A z ustawą budżetową wszystko jest w porządku?
Nie. Po drugie, istnieje ustawowy limit zadłużenia, wprowadzony w 1917 r., aby dać rządowi większe pole manewru – wcześniej musiał prosić Kongres o zgodę na każdą pożyczkę. Ale pole manewru jest prawie wyczerpane przy limicie zadłużenia 28,5 biliona dolarów. Ostatnio dług federalny wynosił 28,427 bilionów dolarów.
Kiedy jest ten czas?
Według minister finansów Janet Yellen (75 l.), limit powinien zostać osiągnięty 18 października. – Ameryka zbankrutuje po raz pierwszy w historii – ostrzegła. Duże banki, takie jak JPMorgan Chase, już przygotowują się do tego „potencjalnie katastrofalnego wydarzenia” , jak twierdzi ich szef Jamie Dimon (65 l.). „Za każdym razem, gdy pojawia się ten problem, jest on naprawiany, ale nigdy nie powinniśmy się do niego zbliżać” – powiedział Dimon Reuterowi.
Kiedy to się zdarza częściej?
Właściwie. Limit zadłużenia (po raz pierwszy ustalony w 1940 r. na konkretnym wówczas poziomie 49 mld USD) został już podniesiony 80 razy, pięciokrotnie obniżony i pięciokrotnie zawieszony. Żaden prezydent USA od czasów II wojny światowej nie przekroczył ustalonego dla niego limitu. Przez większość czasu nowa suma była zamykana po cichu i między imprezami, zanim skończyły się pieniądze. Ostatnio jednak doszło też do szeregu kryzysów – dziesięć razy, które skutkowały zawieszeniem działalności, w wyniku którego rząd nie mógł już płacić niektórych rachunków. Zwykle kończyło się to po jednym dniu, ale były już trzy główne epizody trwające do miesiąca: 1995/96, kiedy prezydent Clinton odrzucił republikański budżet oszczędnościowy; Październik 2013, kiedy Republikanie zablokowali reformę opieki zdrowotnej Obamy; i 2018/2019,
O co chodzi w tym czasie?
Z obowiązującym prawem budżetowym i prostym prawem, które ma podnieść hamulec zadłużenia, kilka głównych projektów politycznych miesza się w złożony spór między Demokratami prezydenta Joe Bidena(78) i opozycji Republikanie. Demokraci mają większość w obu izbach kongresu, ale tak ciasną, że nie mogą sobie pozwolić na dysydentów z własnych szeregów – i wykorzystują ich potencjalne zagrożenia. Nacisk kładziony jest na program infrastruktury o wartości 1,2 biliona dolarów, który obie strony przeprowadziły przez Senat w sierpniu po miesiącach walk. Ale teraz musi też przejść przez Izbę Reprezentantów. Tam wielu demokratów nawołuje do powrotu do znacznie większych, oryginalnych planów – najlepiej w pakiecie z planami Bidena na socjalne państwo wychowawcze, które sięgają jeszcze miliardów, bo inaczej prawdopodobnie nie mieliby już szansy na realizację.
Jak wygląda wyłączenie?
Rząd musi wziąć urlop większości swoich pracowników lub zmusić ich do czasowo nieodpłatnej pracy. Usługi uważane za niezbędne, takie jak wojsko, wymiar sprawiedliwości, poczta czy bezpieczeństwo lotnicze, są utrzymane, choć w pewnym stopniu ograniczone. Podczas poprzednich przestojów prawie połowa z około 1,9 miliona pracowników federalnych została odesłana do domu, muzea, biura obsługi klienta i parki narodowe zostały zamknięte. Większość pracowników rządowych, takich jak nauczyciele i policjanci, jest opłacana przez stan lub gminy, więc nie są bezpośrednio dotknięci problemami na poziomie federalnym – ale ponad dwa miliony emerytów tak.
Na czym polega dramat rynku finansowego?
Natychmiastowe ekonomiczne konsekwencje setek tysięcy lub milionów ludzi bez pieniędzy przez tygodnie są już znaczące. Jeśli spodziewane bilionowe plany Bidena się nie urzeczywistnią, powinno to również pogorszyć długoterminowe perspektywy wzrostu gospodarki amerykańskiej. Wielki strach jest jednak skierowany w stronę momentu, w którym Stany Zjednoczone staną się wymagalne, nawet jeśli należne będą spłaty odsetek lub kapitału od ich obligacji. W przeciwieństwie do wielu innych krajów, USA zawsze unikały takiego bankructwa.
Co dalej?
Właśnie dlatego, że nie ma na to przykładu, skutki są trudne do przewidzenia. W kryzysie budżetowym w 2011 roku, kiedy limit zadłużenia można było jeszcze podnieść na dwa dni przed terminem, agencja ratingowa S&P po raz pierwszy obniżyła wiarygodność kredytową USA z najwyższego ratingu AAA+ do AAA. Ceny obligacji wzrosły jednak, ponieważ rynek kapitałowy, mimo wszystko, nadal postrzegał dług publiczny USA jako bezpieczną przystań – nawet w porównaniu z szalejącym wówczas kryzysem euro. Jednak realna niewypłacalność oznaczałaby dramatyczny spadek zdolności kredytowej dla D, tak jak w przypadku niewywiązania się z zobowiązań. Wtedy wątpliwe jest, czy inwestorzy postrzegają to jako tymczasowe i możliwe do uniknięcia zakłócenie, ponieważ państwo jest potencjalnie nadal wypłacalne, a jedynie nie chce płacić z powodów politycznych; czy też w zasadzie nie ufają już dysfunkcjonalnemu systemowi politycznemu.