Minęło 10 lat od brexitowego referendum. Mimo że Wielka Brytania nie doświadczyła prognozowanego załamania, to wyjście z Unii Europejskiej spowodowało osłabienie brytyjskiej gospodarki. Szacuje się, że PKB per capita jest o 6–8 proc. niższy niż przy kontynuacji trendów sprzed decyzji o brexicie. Przyczyniła się ona m.in. do dużych problemów z wymianą handlową. Polska pozostaje wyjątkiem, bo w przeciwieństwie do większości państw UE zwiększyła skalę wymiany handlowej z Wielką Brytanią.
– Razem z Instytutem Sobieskiego i wieloma ekspertami staraliśmy się przedstawić bilans 10 lat po referendum brexitowym, ale pięć lat po realnym wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Ten bilans jest niejednoznaczny. Z jednej strony nie było katastrofy, którą wieścili przeciwnicy brexitu. Z drugiej strony Wielka Brytania też nie może uznać, że ostatnia dekada była znakomita i udało się jej zastąpić wspólny rynek innymi rynkami na świecie. Ocena jest więc niejednoznaczna, ale raczej negatywna. Gospodarka brytyjska się skurczyła – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria dr hab. Arkady Rzegocki, prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego, były ambasador Polski w Wielkiej Brytanii i Irlandii, współautor raportu „Skurczone mocarstwo”.
Przed 2016 rokiem Wielka Brytania była jedną z najdynamiczniejszych dużych gospodarek Unii Europejskiej. W następnej dekadzie rozwijała się jednak wyraźnie wolniej i zaczęła zostawać w tyle za innymi krajami rozwiniętymi. Jak wskazuje raport Instytutu Sobieskiego i Deloitte’a „Skurczone mocarstwo. Dziesięć lat po referendum brexitowym: bilans gospodarczy, polityczny i społeczny Zjednoczonego Królestwa”, decyzja o opuszczeniu UE zmniejszyła zamożność Brytyjczyków o 6–8 proc., co oznacza niższe dochody sektora finansów publicznych o 75–100 mld funtów rocznie.
– Brexit spowodował też większe trudności w eksporcie brytyjskich towarów, szczególnie do Unii Europejskiej, ale także pewne problemy w usługach. One radzą sobie dużo lepiej, szczególnie usługi finansowe, natomiast biorąc pod uwagę wymianę handlową, mamy widoczne różnice na niekorzyść. Wielkiej Brytanii nie udało się zastąpić rynków unijnych. Stąd według ekspertów brytyjska gospodarka straciła 6–8 proc. PKB per capita w ciągu tego okresu – tłumaczy prof. Arkady Rzegocki.
W 2024 roku eksport towarów z Wielkiej Brytanii do UE był o 16 proc. niższy w porównaniu do 2018 roku. Oznacza to spadek o 35 mld funtów. Eksport towarów do krajów spoza Unii spadł o 8 proc. (18 mld funtów). Cytowane w raporcie dane Office for Budget Responsibility (2025) wskazują, że obecny model relacji handlowych między Wielką Brytanią a UE obniży w długim okresie produktywność gospodarki brytyjskiej o ok. 4 proc. względem scenariusza pozostania w UE, a zarówno eksport, jak i import będą o ok. 15 proc. niższe niż w scenariuszu kontrfaktycznym.
Wolumen eksportu żywności z Wielkiej Brytanii do Unii Europejskiej w 2024 roku był o ok. 34 proc. niższy niż w 2019 roku. Ucierpiał m.in. brytyjski przemysł motoryzacyjny. Produkcja samochodów osobowych w Zjednoczonym Królestwie spadła z 1,67 mln sztuk w 2016 roku do 717,3 tys. w 2025 roku. Znajduje się ono poza pierwszą dziesiątką globalnych producentów samochodów, tracąc pozycję, którą zajmowało nieprzerwanie od dekad. UE pozostaje największym rynkiem z 55,4-proc. udziałem w eksporcie aut z UK, ale dynamika jest negatywna.
– Mówimy jednak o okresie, w którym brexit był tylko jednym z bardzo ważnych czynników, który wpłynął na brytyjską gospodarkę. Drugim była pandemia COVID-19, a trzecim, który wpłynął szczególnie na ceny energii, była pełnoskalowa wojna, agresja rosyjska przeciwko Ukrainie – wyjaśnia prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Jak podkreśla, spowolnienie w wymianie handlowej z partnerami europejskimi nie dotyczy Polski.
– Nasza wymiana handlowa stale rośnie, chociaż w ostatnim czasie trochę wolniej niż wcześniej – mówi prof. Arkady Rzegocki.
Polska pozostaje jednym z najważniejszych partnerów gospodarczych Wielkiej Brytanii w Europie Środkowej. UK pozostaje czwartym największym rynkiem eksportowym dla naszego kraju. Polski eksport do UK wzrósł z około 12,5 mld funtów w 2016 roku do nieco ponad 20 mld funtów w 2025 roku, a import w tym czasie zanotował wzrost z ok. 7 mld funtów do ok. 13 mld funtów. Wielka Brytania wciąż jest dla Polski istotnym źródłem inwestycji i technologii.
– W raporcie Instytutu Sobieskiego bardzo mocno zwracamy uwagę na to, że w tej pełnej wyzwań dekadzie chaosu relacje polsko-brytyjskie pozostają jasną barwą. Nastąpiło zbliżenie nazywane partnerstwem strategicznym – zaznacza były ambasador Polski w Wielkiej Brytanii i Irlandii.
Mimo wyjścia z UE Wielka Brytania pozostała jednym z filarów bezpieczeństwa europejskiego, co szczególnie wyraźnie ujawniła rosyjska agresja przeciwko Ukrainie. 27 maja br. szefowie rządów podpisali Traktat o partnerstwie w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności w wojskowej bazie lotniczej Northolt. Przewiduje on m.in. współdziałanie w obszarze wojskowości, przemysłu zbrojeniowego i cyberbezpieczeństwa. Partnerstwo strategiczne, jak wskazuje raport, opiera się na zbieżnej ocenie zagrożeń, współpracy obronnej i przemysłowej oraz na zasadniczej zmianie brytyjskiego postrzegania Polski.
– Brytyjczycy bardziej zainteresowali się Polską niż kiedykolwiek wcześniej, także wspólną historią. Właściwie w brytyjskich mediach codziennie możemy przeczytać ciekawy artykuł na temat naszego kraju. Warto to wykorzystać, żeby jeszcze wzmacniać zainteresowanie Polską wśród brytyjskich elit i społeczeństwa – uważa prof. Arkady Rzegocki.
Według autorów raportu jeszcze w 2016 roku Polska kojarzona była głównie z migracją i Europą Środkowo-Wschodnią. Dekadę później coraz częściej postrzegana jest jako państwo odgrywające kluczową rolę dla bezpieczeństwa europejskiego, „humanitarne mocarstwo”, które okazało skuteczną pomoc Ukrainie i uchodźcom. Polska jest także dla Brytyjczyków przykładem sukcesu gospodarczego.
Wzrost roli Polski i przełom w postrzeganiu Polaków nastąpiły pomimo znaczącego zmniejszania się liczby polskich imigrantów w Wielkiej Brytanii. Szacuje się, że od 2018 roku ze Zjednoczonego Królestwa wyjechało około 200 tys. Polaków. Niektóre szacunki mówią o 400 tys. osób, które w większości wróciły do kraju. Zdaniem autorów raportu Polska powinna aktywniej wykorzystywać brytyjski soft power dla wzmacniania własnej pozycji międzynarodowej. Jak dodają, pozostaje on jednym z najskuteczniejszych instrumentów wpływu na świecie.
Brexit był największym przypadkiem dobrowolnej dezintegracji gospodarczej rozwiniętego państwa w XXI wieku. Żadna inna gospodarka rozwinięta nie zdecydowała świadomie o opuszczeniu największego bloku handlowego, z którym była w pełni zintegrowana. Była to decyzja odwracająca 47 lat integracji ekonomicznej i handlu towarowego, podjęta w drodze demokratycznego głosowania.
– To jest bardzo ważne, żeby pamiętać, że wyjście tak znaczącego członka z Unii Europejskiej miało wpływ nie tylko na Brytyjczyków, ale także na kształt Wspólnoty. W tej chwili sytuacja, w której Francja i Niemcy mają w dużej mierze dominującą pozycję w Unii, jest właśnie spowodowana brakiem Brytyjczyków – mówi prof. UJ. – Powinniśmy pamiętać, że integracja może spowodować także dezintegrację, więc powinniśmy brać pod uwagę przypadek brytyjski. On z jednej strony jest negatywny, bo Brytyjczycy generalnie stracili na tym wyjściu, ale z drugiej strony pokazali ścieżkę i to, co może się wydarzyć, jeżeli Unia Europejska nie będzie się reformować, brać pod uwagę interesów poszczególnych państw, zarówno dużych, jak i małych.



