Grupa motoryzacyjna Stellantis planuje zmniejszyć swoje moce produkcyjne w Europie o 800 000 samochodów rocznie. Aby to osiągnąć, firma zamierza przebudować swój zakład w Poissy we Francji i utworzyć zakłady partnerskie w Rennes, Madrycie i Saragossie, ogłosiła spółka matka Opla podczas Dnia Inwestora w Auburn Hills w USA.
Oczekuje się, że wykorzystanie mocy produkcyjnych fabryk wzrośnie z 60 do 80 procent. Niemieckie zakłady Stellantis w Rüsselsheim i Eisenach nie zostały wymienione. W Saragossie ma zjechać z linii montażowej w pełni elektryczny SUV opracowany przez Opla i chińską spółkę zależną Stellantis, Leapmotor. Firma zadeklarowała, że miejsca pracy w produkcji zostaną zachowane.
Wiadomość nie została dobrze przyjęta na giełdzie. Akcje Milanu chwilowo spadły o ponad 7 procent. Firma, jak się obawiano, wyznaczyła sobie cele, które były odległe w czasie, napisał analityk Philippe Houchois z amerykańskiego banku inwestycyjnego Jefferies. Zmiana nie nastąpi z dnia na dzień, powiedział prezes zarządu i spadkobierca Agnelli, John Elkann (50), podczas spotkania z inwestorami.
Opel w drugim rzędzie
Przedstawiona strategia korporacyjna „Fastlane” na najbliższe pięć lat jeszcze bardziej spycha Opla na dalszy plan. W ciągu najbliższych pięciu lat prezes Antonio Filosa (52) planuje zainwestować łącznie 60 miliardów euro, aby przywrócić rywala VW, mającego włoskie, francuskie i amerykańskie korzenie, do formy. Będzie to obejmować planowaną współpracę z partnerami z Chin (Leapmotor, Dongfeng) i Indii (Tata).
Około 70 procent inwestycji zostanie przeznaczone na cztery przyszłe marki bazowe: Leapmotor, podczas gdy Opel, wraz z Chryslerem, Dodge’em, Alfą Romeo i Citroënem, zostanie sklasyfikowany jako marka regionalna. DS i Lancia będą w przyszłości ściślej zarządzane przez Citroëna i Fiata.



