Styl Nu-Country, jak go nazywa się w kręgach modowych, przeżywa rozkwit. Wśród aktualnych kolekcji największych domów mody można znaleźć ponadprzeciętną liczbę stylizacji, które równie dobrze nadają się na weekend w rodzinnej posiadłości, jak i na wizytę w modnym sklepie z bao bun. Burberry niedawno pokazało na wybiegu kilty sięgające do łydek, Loro Piana stawia na tweedowe kamizelki i oficerki dla mężczyzn i kobiet, a nawet modna japońska marka luksusowa Sacai proponuje rodzaj poncza leśnego jako modną i ambitną alternatywę dla płaszcza przeciwdeszczowego.
Jak to możliwe? Nowo odkryte upodobanie do stylizacji odpornych na warunki atmosferyczne prawdopodobnie jest również inspirowane adaptacją dramatu sióstr Brontë „Wichrowe Wzgórza” w reżyserii Emerald Fennell (40), która wchodzi do kin w lutym. Film po raz kolejny przywołuje mroczny romantyzm fatalnych wyborów życiowych na tle smaganych burzą angielskich klifów. Motto zdaje się brzmieć: jeśli masz cierpieć, zrób to przynajmniej z różową, świeżą opalenizną – i miejmy nadzieję, że w wodoodpornym płaszczu narzuconym na ramiona.
To przekonanie rezonuje nawet we współczesnej kulturze zabiegania. I być może właśnie na tym polega urok mody, która zawsze zdaje się sugerować, że nic w życiu nie jest tak złe, żeby długi spacer i łyk z piersiówki nie mogły tego naprawić.



