Z giełdy kryptowalut Bybit skradziono portfel Ethereum o wartości około 1,5 miliarda dolarów (1,4 miliarda euro). Monety zostały przesłane na nieznany adres. Według informacji jest to prawdopodobnie największa cyberkradzież w historii.
Atak dotyczył tzw. zimnego portfela, czyli portfela, który przez większość czasu nie jest podłączony do Internetu. Jednakże nadal istnieje ryzyko zhakowania urządzenia, jeśli zostanie ono na krótko podłączone do sieci w celu przeprowadzenia transakcji. Według doniesień „Handelsblatt” podejrzenia padają na hakerów z Korei Północnej.
Wszystkie inne portfele Bybit pozostały nienaruszone, a wypłaty działały normalnie, wyjaśnił CEO Ben Zhou na X. „Środki klientów są bezpieczne, a nasza działalność jest kontynuowana bez zakłóceń” – zapewniła firma. Dodała, że jej zespół ds. bezpieczeństwa wspólnie z ekspertami od kryminalistyki prowadzi dochodzenie w sprawie incydentu.
„Bybit pozostanie wypłacalny, nawet jeśli straty spowodowane atakiem hakerskim nie zostaną odzyskane. „Wszystkie środki klientów są chronione w stosunku 1:1, a my możemy zrekompensować stratę” – podkreślił Zhou.
Mimo to wielu klientów wypłaciło wirtualne środki. Sam Bybit mówił o 350 000 wypłatach pieniędzy w ciągu pierwszych dwunastu godzin od ujawnienia ataku hakerskiego. Bybit nie podał, jaka była łączna wartość odpływu akcji. Tak nagłe i masowe wycofanie środków może mieć tragiczne konsekwencje. Świadczy o tym chociażby przypadek giełdy FTX Sama Bankmana-Frieda , która upadła w listopadzie 2022 r.



