Po zeszłorocznym chaotycznym lecie lotniczym, kiedy strajki i braki kadrowe spowodowały ogromne zakłócenia, linie lotnicze w Europie starają się tego lata uniknąć odwołań i opóźnień. W lipcu i sierpniu wielu podróżnych ponownie szturmuje europejskie lotniska. Według Bloomberga liczba pasażerów powróciła do poziomów sprzed korony, aw niektórych przypadkach nawet je przekroczyła.
Jak do tej pory lotniska radziły sobie z atakiem? Firma Air Help, zajmująca się prawami pasażerów linii lotniczych, przeanalizowała opóźnienia przekraczające 15 minut i odwołania w czerwcu na europejskich lotniskach obsługujących 5000 lub więcej lotów. Warunki były najgorsze na londyńskim lotnisku Gatwick, gdzie 54 procent lotów spełniało kryteria Air Help dotyczące zakłóceń. Z drugiej strony fińskie lotnisko w Helsinkach wypadło najlepiej, gdzie ruch lotniczy był stosunkowo płynny, a 18 procent lotów doświadczało większych zakłóceń.
Niektóre z najbardziej ruchliwych portów lotniczych w Europie znalazły się w środku rankingu, na przykład lotnisko Schiphol w Amsterdamie, które w 2019 r. obsłużyło 72 mln pasażerów. W czerwcu zakłócenia dotyczyły 36 procent lotów. Na londyńskim lotnisku Heathrow, z którego w 2019 r. przyleciało i odleciało prawie 81 mln pasażerów, odwołano prawie 40 proc. lotów.
Branży jeszcze daleko od chaosu z zeszłego lata, kiedy wielogodzinne oczekiwanie przy bramkach, powtarzające się odwołania lotów i poszukiwania walizek wytrącały pasażerów z równowagi . Ale na krótko przed rozpoczęciem sezonu zakłócenia i nękanie ponownie rozprzestrzeniają się w systemie lotniczym, jak pokazuje również analiza przeprowadzona przez Air Help. Szef Tui Airlines, Marco Ciomperlik (48 l.), ujawnia w wywiadzie dla mm , w jaki sposób Tui chce zapobiec nowemu chaosowi w lotach.



