Jednak ukraińska armia szybko odkryła, że Starlink idealnie nadaje się również do użycia na froncie. Od tego czasu żołnierze używali połączenia kosmicznego również do koordynowania ataków i kierowania za jego pomocą dronami. Przynajmniej do czasu, gdy Spacex, firma stojąca za Starlink, arbitralnie ograniczyła korzystanie z dronów na linii frontu ( Starlink paraliżuje internet dla dronów na Ukrainie).
Oficjalnie powodem było to, że Starlink „nigdy nie miał być używany jako broń”. Miał na myśli ataki przeprowadzane przez ukraińskich żołnierzy przy użyciu Starlinka. Jednak raport „ Defence One ” pokazuje, że może istnieć inny dobry powód dla przedniego zamka: Starlink może być teraz bardzo łatwo zlokalizowany i zablokowany przez wroga.
Żołnierz o znaku wywoławczym „Borys” powiedział ekspertom wojskowym, że korzystanie z terminali naziemnych jest teraz mieczem obosiecznym: z jednej strony połączenie jest bardzo mobilne i jednocześnie szybkie, z drugiej strony Rosjanie nauczyli się błyskawicznie lokalizować stacje odbiorcze, gdy tylko nadają.
„Musisz szybko wykonać swoją pracę i natychmiast stąd uciekać”, cytuje „Defence One” żołnierza, „bo Rosjanie cię znajdą”. Najwyraźniej Rosja ciężko pracowała, aby położyć kres tej technologii. Już jesienią ubiegłego roku rosyjska delegacja na spotkaniu Organizacji Narodów Zjednoczonych (UNODA) oświadczyła, że „quasi-cywilna infrastruktura” została sklasyfikowana jako cel działań odwetowych.
W ówczesnym oświadczeniu napisano: „Chcielibyśmy zwrócić uwagę na niezwykle niebezpieczny trend, wykraczający poza nieszkodliwe wykorzystanie technologii kosmicznych i ilustrowany wydarzeniami na Ukrainie. Oznacza to wykorzystywanie elementów infrastruktury cywilnej, w tym komercyjnej”. w kosmosie przez Stany Zjednoczone i ich sojuszników do celów wojskowych”. Nastąpiła akcja. Zaledwie kilka miesięcy później Sestrorecka Fabryka Broni zaprezentowała system śledzenia „ Borszczewicz ”, który miał wykrywać terminale na froncie.
Oprócz niebezpieczeństwa zdradzenia własnej pozycji wojskom wroga, Starlink wydaje się również tracić skuteczność z powodu rosyjskich środków zaradczych. Pilot drona o kryptonimie „Profesor” wyjaśnił, że wielokrotnie zauważył, że Rosja zakłócała transmisje za pomocą zagłuszaczy przez około dwa miesiące. „Na niektórych stanowiskach nadal działa, ale nie gdzie indziej” – zdradza Ukrainiec – „zagłuszacze są bardzo skuteczne”.
Ale jest pewna sztuczka, mówi pilot. Czasami pomaga umieszczenie terminala Starlink w otworze. A potem nagle znów się łączyło. Wynika to z rodzaju zagłuszacza, mówią eksperci. Ponieważ Rosja często polega na zakłócaczach GPS , które uniemożliwiają stacjom naziemnym Starlink określenie ich pozycji. To z kolei gwarantuje, że nie będą wiedzieć, z którym satelitą się połączyć. Mówią, że bariera między stosunkowo słabymi zakłócaczami GPS a terminalem, taka jak dziura, może już rozwiązać problem.
Innym sposobem na obejście rosyjskich środków zaradczych jest ręczne wprowadzenie współrzędnych GPS. Ale to nie pomaga w obszarach, w których Rosja używa bardziej wyrafinowanych zakłócaczy. Tam rozwój Starlinka i rosyjskich blokad zamienia się w zabawę w kotka i myszkę. Znany jest co najmniej jeden przypadek, w którym Starlink był w stanie przywrócić połączenie za pomocą niewielkiej aktualizacji oprogramowania.
Mówią, że na razie Ukraina musi żyć z tą sytuacją. Po prostu nie ma porównywalnej technologii, której można by użyć jako alternatywy dla Starlink. Świadczą o tym również liczby satelitów, które mają do pokazania dostawcy kosmicznego Internetu. Starlink zdecydowanie dominuje na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO).
Mimo to ukraińscy żołnierze muszą zachować ostrożność podczas korzystania ze Starlink. Po wykryciu rosyjscy najeźdźcy mogliby po prostu ostrzelać potencjalny obszar stacji naziemnej — wtedy skuteczność zakłócaczy nie miałaby już znaczenia. Terminale Starlink są już stosunkowo dobrze widoczne na mapach pogodowych ( starlink denerwuje meteorologów ) – o tym też będzie wiedziała Rosja.



