Wielu przedstawicieli Partii Demokratycznej Bidena wezwało prezydenta do podjęcia dalszych kroków. Chcieli obowiązkowego wymogu sprzedaży samochodów elektrycznych lub daty końcowej sprzedaży nowej benzyny. W Kalifornii i innych krajach jest to dozwolone tylko do 2035 roku. Ale Biden nie chciał posunąć się tak daleko – nawet pod presją potężnego związku samochodowego UAW, który opiera się cięciom zatrudnienia i płac w trakcie planowanej restrukturyzacji przemysłu. 50-procentowy cel prezydenta nie jest prawnie wiążący. Dotyczy to również samochodów elektrycznych zasilanych bateryjnie, a także samochodów z napędem na ogniwo paliwowe i hybrydowe.
Do tych samych grup pojazdów należą zobowiązania branżowych gigantów General Motors, Forda i Stellantisa (Chrysler, Opel , Fiat, Peugeot). Dążą do tego, aby do 2030 r. takie samochody stanowiły od 40 do 50 procent sprzedaży na rynku amerykańskim. General Motors jest pierwszą dużą firmą motoryzacyjną, która ogłosiła całkowite wycofanie się z branży silników spalinowych do 2035 roku. Nawet Volkswagen, BMW, Toyota, Volvo i Hyundai obiecały wsparcie dla samochodu elektrycznegoaby pomóc osiągnąć przełom. Z drugiej strony ekolodzy wyrazili krytykę i oskarżyli rząd o poleganie na dobrowolnych zobowiązaniach niewiarygodnego przemysłu. „W przeciwieństwie do tego, noworoczne postanowienia dotyczące utraty wagi działają jak prawnie wiążące umowy” – skomentował Dan Becker, dyrektor kampanii Safe Climate Transport Campaign.
Szef Tesli Elon Musk napisał na Twitterze w czwartek rano: „To dziwne, że Tesla nie został zaproszony”. Producent samochodów wyłącznie elektrycznych dominuje na rynku pojazdów akumulatorowych w USA. Jednak według danych Międzynarodowej Agencji Energii tylko 2 proc. nowych samochodów sprzedanych w 2020 r. było napędzanych energią elektryczną. Dla porównania: w Chinach było to 6, w Niemczech 13, w Norwegii 75 proc.
Zużycie benzyny powinno spaść trochę szybciej
Rozporządzenie Bidena przewiduje również nowe standardy redukcji emisji spalin. Oznaczają one zaostrzenie w porównaniu z rozluźnieniem wymogów za poprzednika Bidena, Donalda Trumpa. Jednocześnie jednak prawdopodobnie będą mniej rygorystyczne niż za poprzednika Trumpa i partyjnego kolegi Bidena, Baracka Obamy. W 2012 r. przewidywał, że do 2026 r. zużycie paliwa przez samochody będzie zmniejszane o 5 proc. rocznie. Z drugiej strony Biden wzywa do poprawy wydajności o zaledwie 3,7 procent w każdym przypadku – w oparciu o model umowy między stanem Kalifornia a kilkoma producentami samochodów – w tym samym okresie, o czym Reuters dowiedział się od osób zaznajomionych z materiał. Trump obniżył cel oszczędności do 1,5 proc. rocznie.
Obecny wymóg oznacza, że do 2026 roku średnie zużycie paliwa musi zostać zredukowane do 5,9 litra benzyny na 100 kilometrów. Zgodnie z wytycznymi Obamy, do 2025 roku producenci samochodów powinni byli zmniejszyć zużycie floty do 4,3 litra. Natychmiast po objęciu urzędu na początku roku Biden polecił EPA i NHTSA zrewidować przepisy do lipca. Termin ten minął jednak bez rezultatu.
Nowe cele są „ambitne, agresywne, ale także wykonalne” – powiedział minister transportu Pete Buttigieg w wywiadzie dla stacji telewizyjnej CNBC. Wielkie amerykańskie firmy motoryzacyjne ostrzegają jednak, że ambitne cele dotyczące samochodów elektrycznych można osiągnąć tylko dzięki ogromnej ofensywie inwestycyjnej sektora publicznego. Potrzebne są miliardy miliardów, na przykład na zakup zachęt, założenie sieci ładowania i badania. Według Bidena rząd będzie musiał zebrać 174 miliardy dolarów na promocję pojazdów elektrycznych, w tym 100 miliardów na zachęty dla konsumentów.