Rodziny właścicieli VW, Porsche i Piëch, chcą odzyskać większy wpływ na producenta samochodów sportowych Porsche AG. Według wtajemniczonych różne modele rozgrywane są za kulisami. Jak dotąd prawie nic nie przeniknęło do świata zewnętrznego. Wkrótce mogłaby zapaść decyzja: „Siedzimy na rozżarzonych węglach. Myślę, że może to nastąpić w ciągu najbliższych kilku dni lub tygodni” – powiedział Reuterowi jedna z osób znających te rozważania. Magazyn Manager po raz pierwszy poinformował o planach giełdowych dla Porsche spółki zależnej VW w lutym.
Porsche jest częścią koncernu z Wolfsburga od czasu przegranej w 2009 roku bitwy o przejęcie z Volkswagenem. W zamian rodziny stały się największym udziałowcem Volkswagena wraz z Porsche Automobil Holding (PSE).
Dla rzeczników rodziny Wolfganga Porsche (78 l.) I Hansa-Michela Piëcha (69 l.), producent samochodów sportowych ze Stuttgartu jest ściśle związany z historią rodziny. Wraz z nią jej dziadek Ferdinand Porsche położył kiedyś podwaliny pod imperium, które dziś oferuje prawie wszystko, co toczy się po ulicach, od samochodów elektrycznych i luksusowych samochodów sportowych po ciężkie ciężarówki i motocykle. Poniżej przedstawiono scenariusze ewentualnego spin-offu lub IPO Porsche.
Tak może wyglądać oferta publiczna
W Stuttgarcie i Wolfsburgu od dawna dyskutuje się o wejściu na giełdę, projekt realizowany jest w Volkswagenie pod nazwą „Phönix”. Dyrektor finansowy Porsche, Lutz Meschke , który jest również odpowiedzialny za zarządzanie inwestycjami w radzie dyrektorów holdingu, ostatnio przedstawił argumenty przemawiające za tym w marcu. Został spowolniony przez CEO Herberta Diessa (62). Za kulisami mówi się jednak, że projekt został tylko przełożony, i nie został odwołany. Volkswagen musi to potwierdzić najpóźniej na dorocznym walnym zgromadzeniu w lipcu.
Jednym z możliwych wariantów jest sprzedaż przez rodzinny holding akcji Volkswagena (obecnie 53,3% akcji zwykłych). Dzięki uzyskanym wpływom Porsche i Piëchs mogliby następnie zainwestować w Porsche AG w ramach częściowej oferty publicznej.
Według modelu Daniela Schwarza z banku inwestycyjnego Stifel Europe, Volkswagen mógłby w pierwszej kolejności wprowadzić na giełdę 20 procent Porsche. Gdyby przyjął wycenę 45 miliardów euro, grupa otrzymałaby dziewięć miliardów euro. Atrakcyjny efekt uboczny: akcje VW zyskałyby na wartości na giełdzie dzięki IPO Porsche, a firma samochodowa mogłaby wykorzystać papier jako walutę do sfinansowania swojej transformacji. Rodziny Porsche i Piëch mogłyby przejąć ponad połowę udziałów Porsche – 10 procent. W celu sfinansowania transakcji mogliby przenieść akcje z prawem głosu z Volkswagena do Dolnej Saksonii. Dałoby to krajowi mniejszość blokującą w wysokości 25 procent w Volkswagenie. Kraj posiada obecnie 20 procent udziałów firmy samochodowej.
Jednak model jest pełen niewiadomych. Nie wiadomo, czy kraj chce podnieść arytmetycznie wymagane w modelu 2,2 mld euro o 5 proc. Ponieważ dodatkowa korzyść byłaby ograniczona: zgodnie z prawem VW nie można podejmować ważnych decyzji przeciwko państwu i radzie zakładowej.
Rodziny mogły zaciągać pożyczki na część kwoty potrzebnej na finansowanie. Dalsze prawa do głosowania w Volkswagenie można by też sprzedać Emirowi Kataru, który ma już 17 proc. udziałów. Jednak różne interesy musiałyby znaleźć się pod jednym dachem. Doświadczenie pokazuje, że może to potrwać. Mimo to niektórzy wtajemniczeni uważają, że IPO Porsche może nastąpić wcześniej, niż oczekiwano.
Alternatywa: spin-off
Alternatywą do tego jest spin-off. W takim przypadku Porsche zostałoby wydzielone jako niezależna spółka, a akcje zostałyby umieszczone na rachunku powierniczym akcjonariuszy. Proporcje akcji nie uległy zmianie. Bankowcy inwestycyjni szacują, że Volkswagen prawdopodobnie wprowadziłby na giełdę tylko część akcji swoich zysków, aby mieć dalszy dostęp do synergii i korzyści wynikających z integracji technicznej. Być może dyrektor generalny Diess mógłby również zbliżyć się w ten sposób do swojego celu, jakim jest wycena giełdowa na 200 miliardów euro. Do tej pory Volkswagen plasuje się daleko za swoim amerykańskim rywalem Teslą z 135 miliardami euro, co jest warte prawie cztery razy więcej na około 600 miliardów.
Eksperci z firmy uważają, że jest mało prawdopodobne, aby wszystko pozostało niezmienione. Z jednej strony rodziny chcą odzyskać bezpośredni wpływ na Porsche AG, który utracili po nieudanym przejęciu VW ponad dekadę temu. Według środowisk firmowych ból po klęsce nadal jest odczuwalny. Z drugiej strony nie należy lekceważyć znaczenia bycia większościowym udziałowcem drugiego co do wielkości producenta samochodów na świecie: „Kiedy podróżuje się po świecie jako Pan lub Pani VW, różni się to od Pana Porsche” – powiedział członek rodziny. Sugerowałoby to, że rodziny pozostaną największymi właścicielami VW.
Oprac. Andrzej Mroziński



