Każdy, kto został zaszczepiony przeciwko tej chorobie, powinien móc jak najszybciej podróżować, pracować i ponownie świętować. Cokolwiek innego byłoby poddaniem się “oszołomom” z ruchów anty-szczepionkowych. Ciągle jest też wielu polityków o głęboko paternalistycznym rozumieniu polityki, dla których spokój w kraju jest ważniejszy niż wolność. Z obawy przed tymi, którzy sprzeciwiają się szczepieniu, zaszczepieni są pozbawieni wolności. Lepiej byłoby mówić raczej o dyskryminacji zaszczepionych niż o przywilejach.
Wolność nie jest przywilejem, ale oczywistością
Argument za wolnością nie jest skomplikowany, ale też nie jest zbyt popularny w tym kraju: wolność jest najwyższą wartością w liberalnej demokracji i logicznym warunkiem wstępnym dla wszystkich innych wartości. Dlatego jest na szczycie konstytucji: każdy ma prawo do swobodnego rozwoju swojej osobowości. Prawo to nie jest łaskawie przyznane obywatelowi ani przez państwo, ani przez nikogo innego. Wolność nie jest przywilejem, ale oczywistością. Obywatel prawie zawsze miał wolność. Państwo potrzebuje racji, gdy ogranicza wolność.
Osoba zaszczepiona nie musi być chroniona przez nikogo ani przed nikim. Zaszczepiona osoba nie odbiera nikomu respiratora. Nikt nie ma wad. Im szybciej zaszczepieni wrócą do kin, restauracji i na stoki narciarskie, tym szybciej ekonomicznie wrócimy do normalności. Ale politycy są bardziej skłonni do flirtowania z ingerencją prawną w swobodę zawierania umów między pracodawcami a pracownikami lub między karczmarzami a gośćmi.
Pozostańmy na chwilę przy podstawach i odwołajmy się do wielkiego angielskiego filozofa wolności Johna Stuarta Milla (1806 – 1863), który w dziele „O wolności” pisał, że wolność to nie jest wyznaczanie granic, w których wszyscy (zwłaszcza państwo) zabraniają ingerować w decyzje i działania obywateli oraz udzielać im wskazówek. Wolność to prawo do robienia tego, co chcę. Mill natychmiast dodaje, że prawo to może być ograniczone wtedy i tylko wtedy, gdy wolność jednego szkodzi drugiemu. Absolutna wolność ogranicza się do wolności i prawa do integralności drugiego.
Patologiczna skłonność do pozbawienia wolności
Jak daleko sięga szacunek dla wolności, jest słynny przykład w Mill: obcokrajowiec, który ma zamiar przejść przez most w niebezpieczeństwie zawalenia i nie może zrozumieć ostrzegawczych wezwań przechodniów, może zostać powstrzymany przez innych – ale tylko po to, aby zdał sobie sprawę z niebezpieczeństwa. Podobnie samobójcy można powstrzymać przed zrobieniem czegoś tylko wtedy, gdy jest wyraźnie chory i nie panuje nad swoimi zmysłami.
Przejdźmy teraz do kontrargumentów i sprawdźmy je w porównaniu z rozumieniem wolności przez Milla: Wolność praw zaszczepionych w żadnym wypadku nie oznacza przymusowych szczepień tylnymi drzwiami, tj. żadnego ograniczenia wolności innych. Nie ma szczepień przymusowych, ale jak zwykle taki ktoś musi ponieść konsekwencje swojej wolności wyboru. Ponieważ osoba nieszczepiona stanowi potencjalne zagrożenie dla zdrowia i życia innych osób (i odwrotnie), można oczekiwać ograniczeń w korzystaniu z wolności, o ile są one oparte na zasadzie proporcjonalności. Uzyskanie wolności staje się zachętą do szczepień. Co przemawia przeciwko zachętom?
Prawdziwa solidarność w szczepieniach
Ale czy traktowanie zaszczepionych ludzi jak tych, którzy nie zostali zaszczepieni, jest może wymogiem solidarności? Solidarność ze słabszymi? Jakie korzyści odniesie osoba niezaszczepiona, jeśli zaszczepionej parze odmówi się kawy i ciasta w cukierni? Nic prócz satysfakcji z zazdrości. Argumentu solidarności nie wzmacnia dodatkowy fakt, na przykład, że wiele osób chcących się zaszczepić musiało długo czekać na swoją kolej. Ten wynikający z konieczności sprawdzian cierpliwości można reklamować jako akt solidarności – dawanie pierwszeństwa osobom starszym i chorym, a personel pielęgniarski jest solidarnością właśnie dlatego, że te grupy ludzi są najbardziej narażone na koronę.
Teraz do zarzutu społeczeństwa dwuklasowego. Argument jest słuszny, ponieważ kryje się za nim dużo prawdy: wolność tworzy nierówność. To jest nieuniknione. Ci, którzy wykorzystują swój talent, by zostać sławnym wiolonczelistą lub odnoszącym sukcesy spekulantem, różnią się od tych, którym nie udało sie zajść tak daleko. Ci, którzy poważnie traktują wolność, muszą zaakceptować tę nierówność. Socjaliści, komuniści i pierwsi chrześcijanie tego nie chcą i wybierają równość.
Ogólne podejrzenie nie wystarczy
Wreszcie, jeśli chodzi o argument dotyczący “morderstwa”, osoby zaszczepione mogą również przekazać wirusa osobom nieszczepionym jako nosicielom. Najwyraźniej mędrcy wciąż błąkają się po omacku. Ale czy nie należy odwracać sytuacji z punktu widzenia wolności? Ciężar dowodu spoczywa na tych, którzy stwarzają zagrożenie dla zaszczepionej osoby. Dopóki nie jest to pewne, musi swobodnie iść swoją drogą. Samo ogólne podejrzenie nie wystarczy, aby ograniczyć wolność.
Zwłaszcza, że w argumentacji o zabijaniu jest błąd: zaszczepiona osoba spotyka na wolności tylko swój własny gatunek: inne osoby zaszczepione lub osoby, które niedawno uzyskały wynik negatywny. Tak niewiele może się nie udać. A może chcemy zawiesić wolność, dopóki cała ludzkość nie będzie odporna?
Istnieje pilna potrzeba ponownego wywrócenia świata do góry nogami. Szczepić, zaszczepić! Testuj, testuj! Dla każdego, kto został zaszczepiony lub przetestowany, występuje normalny przypadek wolności: możesz i powinieneś podróżować, tworzyć muzykę, budować samochody i świętować z każdym, kto został przetestowany i zaszczepiony. Amen.
Andrzej Mroziński



