Carsten Spohr, CEO Lufthansy pomimo tego, że niemiecki przewoźnik podjął współprace z linią Etihad, wyraził i podtrzymał swoje zastrzeżenia do linii “zatokowych”. “Nasze stanowisko do subwencji i pomocy rządowej dla linii zatokowych, nie uległo zmianie” – powiedział Spohr niemieckim mediom.
Był ponadto zdania, że w sektorze lotniczym, należy zastosować normy Światowej Organizacji Handlu. Spohr bronił nowych partnerów Lufthansy czyli Etihad, którzy w przeciwieństwie do innych przewoźników z Zatoki Perskiej, nie są zaślepieni jedynie wzrostem obrotów i powiększaniem siatki połączeń. Szef Lufthansy nie widzi szansy i możliwości wejścia kapitału arabskiego w posiadanie akcji Lufthansy. Kapitałowe wejście w Lufthansę Etihad lub jakiś innych funduszy inwestycyjnych jest w chwili obecnej niemożliwe – mówił Spohr.
Szef Lufthansy wyraził się także sceptycznie o tym, że linie zatokowe znajdą pasażerów na mocno rozbudowaną flotę pasażerską. Szef Lufthansy dodał, że “nie jest to możliwe – zapełnienie samolotów – bo ja znam prognozy na najbliższe lata, które raczej w innym świetle pokazują te trendy”. “Zatokowcy” – co jest prawdą – są liderem w zamówieniach nowych samolotów.



