Kilka miesięcy temu władze amerykańskie ostrzegały, że ekstremiści islamscy wpleceni w pochód imigrantów mogą posługiwać się fałszywymi paszportami. Amerykanie mieli wiedzę na temat tego, że z urzędów syryjskich (Rakka i Deir al Zor) i irackich (Anbar, Tikrit i Nineweh) zniknęło kilkadziesiąt tysięcy czystych paszportów, które można by było wykorzystać przy logowaniu się na zachodzie.
Kradzież paszportów potwierdzają źródła dyplomatyczne, które nawet dysponują numerami skradzionych dokumentów. Zniknęły one – co bardzo ważne – na terenach kontrolowanych przez bojowników IS. Fałszywe paszporty mają być – według opinii służb specjalnych – być przepustką dla terrorystów do wolnego świata. Ale nie po to aby w nim żyć spokojnie, korzystać z jego dobrodziejstw, ale aby go podpalić. Jak się przypuszcza jeden z terrorystów-morderców paryskich miał właśnie taki paszport.



