Mimo że w 2025 roku odnawialne źródła energii odpowiadały za około połowę produkcji energii elektrycznej w UE, ceny prądu nadal pozostają jednym z głównych kosztów dla przemysłu. Zarówno państwa członkowskie, jak i firmy zwiększają więc skalę inwestycji w transformację energetyczną, która w długim terminie ma doprowadzić do zmniejszenia kosztów energii. O tym, jak połączyć konkurencyjność przemysłu z transformacją energetyczną, eksperci rozmawiali podczas debaty „Polska 2026. Horyzont zmian”, zorganizowanej przez Komisję Europejską, Parlament Europejski oraz agencję informacyjną Newseria.
Już w 2024 roku Mario Draghi w swoim raporcie wskazywał, że rosnące koszty energii stanowią jedno z kluczowych zagrożeń dla konkurencyjności europejskiej gospodarki, zwracając uwagę na utrzymującą się lukę cenową wobec USA. Szacował, że aby utrzymać zdolność konkurowania z globalnymi rywalami, Unia Europejska powinna zwiększyć poziom inwestycji o około 750–800 mld euro rocznie.
– Transformacja energetyczna ma sens tylko wówczas, gdy prowadzi do niezależności energetycznej, obniżenia finalnych cen za energię i budowy konkurencyjnej niezależnej europejskiej gospodarki. Cieszę się, że wreszcie w Brukseli nastąpiła refleksja, że powrócono do bezpiecznej energii atomowej. Mam nadzieję, że to spojrzenie się utrzyma, bo tylko obniżenie cen energii i budowanie wspólnego europejskiego rynku energii w 27 krajach członkowskich da możliwość konkurowania w gospodarce z takimi potęgami jak Chiny czy Stany Zjednoczone – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Borys Budka, poseł do Parlamentu Europejskiego z Koalicji Obywatelskiej, przedstawiciel Europejskiej Partii Ludowej.
W 2026 roku UE odpowiada na te wyzwania poprzez wdrażanie i rozwijanie działań w ramach polityki taniej energii, koncentrując się na stabilizacji cen oraz ograniczaniu obciążeń systemowych i fiskalnych. Komisja Europejska zachęca państwa członkowskie do wykorzystywania istniejących instrumentów, w tym redukcji opodatkowania energii elektrycznej, aby zmniejszyć presję kosztową na przemysł i odbiorców końcowych.
– Zmiana podejścia urzędników Unii Europejskiej jest już widoczna. Industrializacja, czyli rozbudowa przemysłu, to niezbędny warunek, by obywatele UE żyli lepiej, dostatniej i bezpiecznie. Bez silnego przemysłu nie da się budować bezpiecznej i silnej Europy – przekonuje Borys Budka. – Dzisiaj wielkim wyzwaniem dla całej Unii Europejskiej jest to, by rozwijać przemysł, który często jest dotknięty wysokimi cenami energii, dlatego tak ważne jest, by stawiać na źródła odnawialne i energetykę atomową.
– Tania i stabilna energia to pojęcie, które należy rozważać długoterminowo. Koszt energii to jest zarówno koszt inwestycji niezbędnych do tego, aby tę energię móc produkować, jak również potem to jest koszt samego wytworzenia. W tym momencie ponosimy bardzo wysokie koszty wytworzenia energii, natomiast będziemy przechodzić proces, w którym kapitałochłonne będą przede wszystkim inwestycje, chociażby związane z energią jądrową. Zatem w krótkim czasie możemy dostrzec, że ceny nam nie spadają, natomiast kluczowym elementem będzie stabilność i możliwość przewidywania tych cen – podkreśla Julia Patorska, partnerka, liderka portfolio Sustainability & Climate w Polsce i Europie Środkowej w Deloitte.
Z analiz Komisji Europejskiej oraz Agencji ds. Współpracy Organów Regulacji Energetyki (ACER) wynika, że różnice poziomu cen energii pomiędzy państwami członkowskimi oraz wobec gospodarek spoza UE mają istotne znaczenie dla decyzji inwestycyjnych przedsiębiorstw. W dokumentach strategicznych Unii podkreśla się, że stabilność cen energii oraz dostęp do niskoemisyjnych źródeł energii należą do podstawowych warunków utrzymania i rozwoju bazy przemysłowej w Europie.
– Aby przemysł pozostał konkurencyjny, musi mieć dostęp do tańszej energii. Osiągnięcie niższych cen jest jednak niemożliwe bez systemowej redukcji obciążeń fiskalnych i regulacyjnych, które obecnie znacznie podnoszą koszty jej produkcji – ocenia Witold Literacki, wiceprezes zarządu ds. korporacyjnych w Orlenie.
Relatywnie wysokie ceny energii elektrycznej w Unii Europejskiej wynikają nie tylko z bieżącej sytuacji rynkowej, ale również ze struktury samej ceny. Istotną część rachunków stanowią podatki i opłaty publiczne, koszty sieciowe oraz wydatki związane z polityką klimatyczną, w tym systemem handlu uprawnieniami do emisji (ETS). Statystyki Komisji Europejskiej pokazują, że w UE udział podatków i opłat w cenach energii elektrycznej dla gospodarstw domowych wyniósł 27,6 proc., a w niektórych krajach – np. w Danii i Polsce – przekraczał 40 proc. całkowitej ceny.
– Mamy potrzebę dekarbonizacji, czyli likwidowania energii ze źródeł węglowych, a później gazowych, bo gaz też jest obciążony emisyjnością. Osiągnięcie pełnej neutralności do 2050 roku wymaga od nas poniesienia ogromnych nakładów inwestycyjnych już teraz. Budowa nowoczesnego miksu energetycznego jest kapitałochłonna, co sprawia, że w fazie przejściowej gospodarka będzie funkcjonować na bazie droższej energii niż ta pochodząca z węgla – wyjaśnia Witold Literacki.
Orlen planuje przeznaczyć w ciągu kolejnej dekady ok. 350–400 mld zł na inwestycje w dekarbonizację. Strategia zakłada m.in. rozbudowę mocy odnawialnych źródeł energii do 12,8 GW, wspieranych przez wielkoskalowe magazyny energii, rozwój małych reaktorów jądrowych typu SMR czy rozbudowę sieci ultraszybkich punktów ładowania pojazdów elektrycznych do 6 tys. Do końca 2030 roku spółka zamierza zakończyć produkcję energii elektrycznej z węgla, a do 2035 roku całkowicie odejść od produkcji opartej na węglu w elektrociepłowniach.
– Rezygnacja Unii Europejskiej z nakładania kolejnych obciążeń byłaby realnym wsparciem dla europejskiego biznesu. Obecny system kar najmocniej uderza w firmy o słabszej kondycji, które przez dodatkowe koszty tracą zdolność do finansowania samej transformacji. To błędne koło, więc spróbujmy odejść od przymusu na rzecz systemu zachęt. Wielu przedsiębiorców chce inwestować w dekarbonizację, bo widzi w tym sens biznesowy, ale potrzebują do tego stabilnego otoczenia, które wspiera rozwój, a nie generuje kolejne bariery finansowe – podsumowuje wiceprezes zarządu ds. korporacyjnych w Orlenie.
Z Indeksu Dekarbonizacji Polskiej Gospodarki, prowadzonego przez Pracodawców RP, spółkę Qemetica i Fundację Instrat, wynika, że w I półroczu 2025 roku firmy deklarowały wzrost zaangażowania w proces dekarbonizacji i ochrony środowiska. Ponad połowa nie zmieniła jednak planowanych nakładów inwestycyjnych na ten cel w porównaniu do sytuacji z połowy 2024 roku. Jednocześnie firmy w większym stopniu odczuwały wzrost wymogów regulacyjnych wobec ich organizacji w tej kwestii. Unijne regulacje przewidują bowiem określone standardy emisyjne oraz obowiązki raportowe, a ich niewypełnienie może się wiązać z dodatkowymi sankcjami finansowymi lub kosztami dostosowawczymi.
Polski Instytut Ekonomiczny ocenia, że w Polsce transformacja energetyczna postępuje szybciej, niż zakładano jeszcze kilka lat temu. Moc zainstalowana paneli fotowoltaicznych wzrosła 38-krotnie między 2018 rokiem a połową 2025 roku, o 24 pkt proc. spadł udział węgla w produkcji energii elektrycznej, a polskie emisje spadły o 13 proc. (z 424 mln t do 374 mln t CO2e).
– Transformacja energetyczna w Polsce wchodzi w najbardziej intensywny okres. Poprzednie lata to był szereg przygotowań, planów strategicznych, decydowania o tym, na co chcemy stawiać. Teraz zaczynamy realizować te inwestycje. To kluczowy okres, ale będzie też on bardzo trudny, chociażby ze względu na konieczność zgrania kwestii finansowych i organizacyjnych, dostosowania technologicznego i wykorzystania mocy wykonawców – tłumaczy Julia Patorska.
Jak podkreśla, ten proces w kolejnych latach będzie mocno wspierany przez fundusze unijne, obejmujące nie tylko dotacje, lecz również tańsze kredyty i pożyczki. Skala unijnego wsparcia dla inwestycji modernizacyjnych i transformacji energetycznej w Polsce należy do największych w Unii Europejskiej. Komisja Europejska wskazuje, że 46,6 proc. całkowitej alokacji KPO zostało przeznaczone na realizację celów klimatycznych, obejmujących m.in. rozwój OZE oraz poprawę efektywności energetycznej.
– Element finansowania jest kluczowy do tego, żeby transformacja się powiodła, ale pamiętajmy, że nie jest jedyny. Cały proces inwestycyjny jest długi, skomplikowany, więc pewne uproszczenia w określonych sytuacjach na pewno będą wspierały transformację energetyczną w Polsce – mówi ekspertka Deloitte’a.
Dużym projektom infrastrukturalnym, takim jak budowa elektrowni jądrowej czy morskich farm wiatrowych, będą towarzyszyć także inwestycje w elastyczność systemu elektroenergetycznego, magazyny energii oraz rozbudowę sieci. W Polsce problem ten ma szczególne znaczenie ze względu na zmieniającą się geografię wytwarzania energii oraz rosnącą moc zainstalowaną w odnawialnych źródłach energii.



