W ten weekend oczy Europy zwrócone były na Wiedeń, gdzie odbył się się Konkurs Piosenki Eurowizji. Pomimo bojkotu pięciu krajów z powodu udziału Izraela, ten ważny projekt finansowy nie jest zagrożony. Dzieje się tak, ponieważ model biznesowy rządzi się własnymi prawami. ten tekst piszę jeszcze przed ogłoszeniem wyników.
Muzyczne szaleństwa, dziwaczne występy, nudne prezentacje – półfinały sprzed zaledwie kilku dni pokazały już, że „Konkurs Piosenki Eurowizji” w Wiedniu ma wszystko, za co miliony ludzi kochają ten tradycyjny konkurs wokalny.
70. edycja wydarzenia nabrała dodatkowego wymiaru protestu i polityki: w tym roku pięć krajów – Hiszpania, Irlandia, Islandia, Słowenia i Holandia – nie bierze udziału w wydarzeniu, ponieważ sprzeciwia się udziałowi Izraela. Te pięć krajów nie tylko potępia działania rządu Izraela w Strefie Gazy po ataku Hamasu w 2023 roku, ale także zarzuca Izraelowi manipulację wyborami w Szwajcarii rok temu.
Konflikt nie umniejsza jednak widowiska. Wręcz przeciwnie: z artystycznego punktu widzenia jedyną rzeczą, która naprawdę rzuca się w oczy, jest nieobecność Irlandii, która już siedem razy wygrała Konkurs Piosenki Eurowizji. Z gospodarczego punktu widzenia wycofanie się Hiszpanii ma jednak szczególne znaczenie. Kraj ten, obok Niemiec, Wielkiej Brytanii, Francji i Włoch, należał wcześniej do „Wielkiej Piątki” Konkursu Piosenki Eurowizji. Kraje te cieszą się szczególnym statusem: płacą najwyższą opłatę za udział (szacowaną na 350 000–640 000 euro), ale w zamian ich muzycy otrzymują preferencyjne traktowanie – nie muszą znosić żmudnych, często fatalnych muzycznie, półfinałów.
Po eliminacjach krajowych, 25 krajów nadal bierze udział w tegorocznym widowisku w wiedeńskiej Stadthalle. Transmisja telewizyjna odbyła się 16 maja o godz. 21:00 i dociera co roku do ponad 160 milionów widzów na całym świecie. W szczytowym momencie, podczas Konkursu Piosenki Eurowizji 2016 w Sztokholmie, przekroczyła nawet 200 milionów widzów. W samych Niemczech w zeszłym roku oglądało ją średnio ponad 9 milionów widzów.
Pieniądze płynące za kulisami są niemal tak duże, jak liczba widzów. Tylko za udział Niemców pobierane są opłaty w wysokości prawie pół miliona euro. Pokrywają je nadawcy publiczni sieci ARD. Wydaje się to możliwe do udźwignięcia w porównaniu na przykład z milionami płaconymi za transmisje meczów piłkarskich.
Poniesione zostaną również dodatkowe koszty, takie jak koszty krajowego procesu preselekcji i personelu stacjonującego w Wiedniu. Jednak łączna kwota prawdopodobnie będzie niższa niż średnie koszty produkcji dużego programu rozrywkowego emitowanego w sobotnie wieczory. Przykładowo, średnie koszty produkcji w ZDF wynoszą około 1,4 miliona euro.
Mniejsze kraje płacą mniej
Roczna opłata za udział w Konkursie Piosenki Eurowizji dla każdego kraju jest ustalana na podstawie systemu opłat obsługiwanego przez Europejską Unię Nadawców (EBU), który uwzględnia poziom wykorzystania i zasięg w każdym z 35 krajów uczestniczących w tym roku. Niemcy, jako jeden z zaledwie czterech krajów uczestniczących w tym roku, należą do największych płatników, podczas gdy mniejsze kraje często płacą opłaty za udział w wysokości pięciocyfrowej.
Będzie to jednak kosztowne dla kraju, który wygra: musi on zorganizować kolejny Konkurs Piosenki Eurowizji. W tym roku, po ubiegłorocznym zwycięstwie w Bazylei wiedeńskiego kontratenora „JJ” ( Johannes Pietsch ; 25 lat) z balladą „Wasted Love”, tym razem będzie to Austria. Miasto Wiedeń przeznaczyło na ten cel budżet w wysokości 22,6 miliona euro, a nadawca ORF spodziewa się kosztów w wysokości 16 milionów euro.

Polska piosenkarka Alicja Szemplińska na Konkursie Piosenki Eurowizji w Wiedniu (tutaj w półfinale): Co roku na konkurs piosenki wydaje się miliony euro.
Instytut badawczy Eco Austria szczegółowo rozłożył koszty: największym czynnikiem jest wynajem wiedeńskiej hali Stadthalle, który wynosi około dwunastu milionów euro. Dodatkowe koszty obejmują personel i sprzęt techniczny, a także zwiększone koszty ochrony w tym roku z powodu potencjalnych protestów antyizraelskich. Miasto-gospodarz otrzymuje dotację od organizatora, Europejskiej Unii Nadawców (EBU), na całe wydarzenie. Dla Bazylei, miasta-gospodarza w zeszłym roku, dotacja ta wyniosła 5,3 miliona euro.
Oprócz tej kwoty bazowej od EBU potrzebne są dodatkowe przychody. Znaczna ich część pochodzi ze sprzedaży biletów. Na przykład bilet na „Inner Circle” w ostatecznej cenie kosztuje do 360 euro. Do tego dochodzą opłaty za głosowanie na całym świecie – telefonicznie, SMS-owo lub online (20 centów za głos) i wreszcie pieniądze od sponsorów.
Główny sponsor z Izraela
Głównym sponsorem międzynarodowym Konkursu Piosenki Eurowizji 2026 jest izraelska firma Moroccanoil, produkująca kosmetyki do włosów i włosów, z siedzibą w Nowym Jorku – sponsor finansowy konkursu muzycznego od 2021 roku. Wśród innych sponsorów znajdują się linie lotnicze EasyJet, portal nieruchomości Idealista oraz nowa aplikacja społecznościowa Zoop. Partnerami krajowymi są Austriackie Loterie, ich platforma gier online Win2day, Austria Tourism oraz browar Ottakringer. Partnerami motoryzacyjnymi na miejscu są marki Omoda i Jaecoo, za którymi stoi chińska państwowa firma Chery Automobile.
Dokładne kwoty wypłacane przez te firmy nie są znane. Jednak miasto-gospodarz Konkursu Piosenki Eurowizji (ESC) rzadko generuje zysk, a często wręcz ponosi deficyt. Miasto-gospodarz korzysta jednak z dodatkowych przychodów dla hoteli, restauracji i sklepów detalicznych. Według badań, dodatkowi turyści mają wygenerować około 21 milionów euro przychodu. Konkurs ma również długofalowy wpływ. Miasto-gospodarz zyskuje na popularności, co ma pozytywny wpływ na turystykę – o ile jest to możliwe w tak znanym i popularnym na całym świecie mieście jak Wiedeń.
Sława zamiast pieniędzy za wygraną w Konkursie Piosenki Eurowizji
Artyści rzadko czerpią duże zyski z Konkursu Piosenki Eurowizji. Nie otrzymują wynagrodzenia za udział; co najwyżej koszty podróży pokrywają nadawcy krajowi. Udział zawsze jest jednak wart zachodu, ponieważ występ przed globalną publicznością liczącą miliony widzów raczej nie zaszkodzi karierze. Tradycyjnie nawet zwycięzcy konkursu, odbywającego się od 1956 roku, nie otrzymują nagrody pieniężnej.
Zwycięzcy popularnego konkursu piosenki mogą liczyć na wzrost przychodów, na przykład ze sprzedaży biletów na koncerty, gadżetów i dystrybucji muzyki za pośrednictwem serwisów streamingowych, płyt CD lub winylowych. Dla niektórych zwycięstwo w Konkursie Piosenki Eurowizji było wręcz początkiem globalnej kariery, jak w przypadku szwedzkiego zespołu ABBA czy piosenkarki Céline Dion (58).
Niemcy postawiły na Sarę Engels
Niemcy wygrały Konkurs Piosenki Eurowizji tylko dwa razy – z Nicole (61) i Leną Meyer-Landrut (34). Po zajęciu ostatniego lub przedostatniego miejsca trzy razy z rzędu w latach 2021-2023, kraj odnotował niewielką poprawę w ciągu ostatnich dwóch lat. Piosenkarz Isaak (31) zajął 12. miejsce w 2024 roku, a w następnym roku duet Abor & Tynna (27 i 25) uplasował się na 15. miejscu.
Podobny wynik wydaje się realistyczny w tym roku dla uczestniczki Sarah Engels (33), znanej w latach 2013-2021 jako Sarah Lombardi, z piosenką pop „Fire”. Została wybrana w rundzie wstępnej przez Südwestrundfunk (SWR), który po raz pierwszy odpowiada za Konkurs Piosenki Eurowizji w ramach sieci ARD. Krytycy, którzy twierdzą, że Niemcy marnują zbyt dużo pieniędzy na konkurs piosenki, z pewnością nie uciszą się, jeśli Niemcy ponownie zaprezentują się umiarkowanie dobrze po tegorocznym Konkursie Piosenki Eurowizji.



