Producenci samochodów luksusowych zmagają się z ogromnymi problemami z dostawami w obliczu wojny w Iranie na Bliskim Wschodzie. Jednak żaden problem nie wydaje się nie do pokonania, jeśli cena jest odpowiednia: producenci samochodów klasy premium, tacy jak Ferrari, sprowadzają teraz samolotami wysoce spersonalizowane supersamochody sportowe dla najlepszych klientów, jak donosi „Financial Times”.
Ferrari musiało wstrzymać większość dostaw do państw Zatoki Perskiej z powodu wojny, ponieważ transportowce samochodów nie mogły już wjeżdżać do kraju z powodu irańskich ograniczeń w Cieśninie Ormuz. Jednak włoski producent organizuje teraz „kilka dostaw drogą lotniczą” i poinformował inwestorów, że pojazdy mogą być również dostarczane drogą lotniczą do klientów spoza regionu na życzenie.
Podróże lotnicze są znacznie droższe
Transport lotniczy to zazwyczaj nietypowy środek transportu: tradycyjnie był około trzy razy droższy niż wysyłka. Jednak, według dyrektorów firm logistycznych i motoryzacyjnych, w wyniku konfliktu, dostarczenie luksusowego samochodu drogą lotniczą kosztuje obecnie cztery do pięciu razy więcej niż wysyłka drogą morską. Według danych firmy logistycznej Freightos, o których donosi Financial Times, średni koszt transportu jednego kilograma ładunku drogą lotniczą z Europy na Bliski Wschód wzrósł o dwie trzecie, do 2,96 dolara od początku wojny. Transport całego pojazdu kosztuje znacznie więcej.
Kluczowym pytaniem jest teraz, czy producenci poświęcą swoją marżę w imię utrzymania bliskich relacji z klientami, czy też kupujący będą gotowi zapłacić za wszystko sami, twierdzi Ian Arroyo, dyrektor ds. strategii w firmie Freightos.
Dotknięte są również Bentley i Rolls-Royce
Oprócz Ferrari, inni producenci samochodów luksusowych ubolewają nad skutkami wojny. Bentley wykorzystuje obecnie istniejące zapasy w regionie do realizacji zamówień złożonych przed wybuchem wojny. Firma wstrzymuje się obecnie od transportu lotniczego. Prezes Frank-Steffen Walliser określa Bliski Wschód jako „najlepszy rynek na świecie” pod względem udziału w zyskach. Jednocześnie wyraża „głębokie zaniepokojenie” sytuacją: Wiele osób w regionie ma obecnie „coś innego na głowie niż poszukiwanie nowego Bentleya”.
Firma zależna BMW, Rolls-Royce, również określa ten region jako „bardzo ważny” i podkreśla, że robi „wszystko, co możliwe”, aby sprostać popytowi na Bliskim Wschodzie, ale nie podaje szczegółów. Prezes Rolls-Royce, Chris Brownridge, twierdzi, że jest w codziennym kontakcie z klientami w regionie. Wielu klientów domaga się dostawy zamówionych pojazdów, a producent ściśle współpracuje z partnerami logistycznymi, aby to umożliwić.
Centralny rynek dla marek luksusowych
Eksperci logistyczni twierdzą, że mniejsze ilości można również przewozić w kontenerach zamiast na specjalnych samochodach-transporterach. Jednak to również jest kosztowne i czasochłonne.
Volkswagen ostrzegał już, że wojna na Bliskim Wschodzie negatywnie wpłynie na segment samochodów luksusowych jego marek premium: Porsche, Lamborghini i Audi. Chociaż producenci jak dotąd zgłosili niewiele anulowanych zamówień, przedstawiciele branży twierdzą, że nowe zamówienia nie napływają, jak donosi Financial Times.



