W walce o władzę Kamala Harris (60 l.) i Donald Trump (78 l.) wkraczają w historyczny dzień wyborów z zasadniczo różnymi wizjami USA . Po miesiącach kampanii zakończonej ostrymi wzajemnymi atakami, a czasem mroczną retoryką, w najnowszych sondażach obaj kandydaci do Białego Domu idą łeb w łeb – wynik głosowania, na który z niecierpliwością czeka cały świat, jest całkowicie niepewny, a obawy przed zamieszkami są wysoki.
Podczas skrupulatnie zaplanowanego, pełnego gwiazd wiecu, który odbył się w słynnym miejscu w Filadelfii, w „charakterystycznym stanie” Pensylwanii, Harris w swoim ostatnim przemówieniu wydawała się pewna zwycięstwa. Stojąc na schodach Muzeum Sztuki w Filadelfii, w którym kręcono kultowy film „Rocky”, Harris powiedział: „Dziś wieczorem zakończymy to tak, jak zaczęliśmy, z optymizmem, energią i radością”.
Demokratka była zadowolona ze wsparcia różnych supergwiazd, takich jak Lady Gaga i Oprah Winfrey, podczas jej ostatniego wiecu wieczorem (czasu lokalnego) przed wyborami prezydenckimi w USA . Harris wezwał osoby, które jeszcze nie głosowały, aby to zrobiły. „Wyścig jeszcze się nie skończył”. To może być jeden z najbardziej zaciętych wyścigów w historii. „Każdy głos się liczy” – powiedział Harris. Nie wymieniła nazwiska Trumpa – jej przemówienie trwało niecałe pół godziny.
Wściekły monolog Trumpa
Nieco później Trump wykorzystał prawdopodobnie ostatnią szansę, aby przekonać niezdecydowanych wyborców do długiego monologu z licznymi atakami na swoich przeciwników politycznych przed podekscytowanym tłumem w Grand Rapids w wahadłowym stanie Michigan: „Ma bardzo niską wiedzę IQ, więc nie potrzebujemy osoby o niskim IQ. Mamy to od czterech lat. A nasz kraj schodzi na dno” – powiedział 78-latek o swoim przeciwniku.
Nie zastosował się do życzeń swoich doradców, aby ściślej trzymać się rękopisów swoich przemówień. Harris była „radykalną lewicową wariatką” – narzekał. Trump zakończył już kampanie wyborcze w Grand Rapids w 2016 i 2020 roku. Były prezydent rozpoczął swoje przemówienie wkrótce po północy (czasu lokalnego), bezpośrednio po wystąpieniu Harrisa i tym samym miał ostatnie słowo. Trump odniósł już wcześniej sukces, gdy popularny podcaster Joe Rogan poparł go jako kolejnego prezydenta USA.
Pierwsze wyniki wyborów: remis w wiosce Dixville Notch
Pierwsza decyzja wyborcza została podjęta podczas końcowych wieców: w małym miasteczku Dixville Notch w stanie New Hampshire Harris i Trump osiągnęli remis 3 do 3, jak tam ogłoszono wkrótce po północy (czasu lokalnego). na odręcznie zapisanej tablicy. Ponieważ w ośrodku narciarskim niedaleko granicy z Kanadą zarejestrowanych jest tylko sześciu wyborców , głosowanie i liczenie odbywa się szybko. Od 1960 r. lokal wyborczy w Dixville Notch jest otwierany o północy w dniu wyborów.
Standardową praktyką Trumpa jest wygłaszanie długich przemówień opatrzonych mroczną retoryką w celu namalowania obrazu upadku narodu, który tylko on może uratować. Harris natomiast pisze krótko i adresuje je konkretnie do takich grup wyborców, jak pokolenie Z, czyli osoby poniżej 30. roku życia, Latynosi i osoby o arabskich korzeniach.
Była to ostatnia szansa kandydatów na przesłanie sygnału swoim wyborcom przed podjęciem ostatecznej decyzji w sprawie prezydentury i przyszłej równowagi sił w parlamencie USA. To także fatalny wybór dla Niemiec i Europy.
Stawka głosowania jest bardzo duża. Nie chodzi tylko o wewnętrzną stabilność polityczną kraju, ale także o przyszłą rolę USA w sojuszach międzynarodowych, współpracę transatlantycką oraz o to, jak sobie radzić z dążeniem do władzy Rosji i Chin – więc jeśli Trump wygra, Ukraina będzie musiała uzyskać ważne wsparcie strachu USA w wojnie z Rosją . Więzi Niemiec z Europą i Stanami Zjednoczonymi są ogromne w sferze gospodarczej, a w sektorze obronnym mają nawet wymiar egzystencjalny.
Magiczna liczba 270
Prezydent USA jest wybierany pośrednio przez naród. Głosy wyborców decydują o składzie kolegium elektorów, które w grudniu wybiera w ich imieniu prezydenta. Każdy stan ma określoną liczbę głosów, która jest mniej więcej oparta na liczbie mieszkańców. W przypadku wyborów niemal we wszystkich stanach obowiązuje zasada „zwycięzca bierze wszystko”: kandydat, który w nich zwycięży, otrzymuje głosy wszystkich elektorów w danym stanie. Aby dostać się do Białego Domu, kandydat ostatecznie nie potrzebuje największej liczby głosów ludu („głosowanie powszechne”), ale większości z 538 wyborców („głos elektoratu”) – czyli co najmniej 270.



