W niedzielę kraje G7 ogłosiły nową globalną inicjatywę inwestycyjną w infrastrukturę o wartości 600 miliardów dolarów. Prezydent USA Joe Biden powiedział, że jego kraj zapewni 200 miliardów dolarów kapitału publicznego i prywatnego na partnerstwo w zakresie inwestycji infrastrukturalnych. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen (63) zapowiedziała 300 miliardów euro dla „Team Europe”. Japonia chce uczestniczyć z 65 miliardami dolarów.
Zarówno kanclerz Olaf Scholz, jak i Biden i von der Leyen podkreślali, że demokracje chcą uczynić z krajów rozwijających się nową ofertę bliższej współpracy. G7 zgodziła się już na taki projekt w zeszłym roku, ale nie poparła go kwotami. Inicjatywa ma również pomóc w przeciwdziałaniu chińskiemu projektowi Jedwabnego Szlaku, za pomocą którego komunistyczny rząd chce związać kraje ze sobą poprzez pożyczki i projekty infrastrukturalne.
„Do nas należy zapewnienie światu pozytywnego i silnego impulsu inwestycyjnego, aby pokazać naszym partnerom z krajów rozwijających się, że mają wybór i że chcemy solidarnie zobowiązać się do zaspokojenia ich potrzeb rozwojowych” – powiedziała von der Leyen. Inni szefowie rządów G7 również podkreślali, że Zachód może składać lepsze oferty współpracy.
Na początku niedzielnego spotkania najważniejsze zachodnie kraje uprzemysłowione wstępnie omówiły sytuację gospodarczą na świecie. Scholz podkreślił, że wszyscy martwią się różnymi kryzysami, takimi jak gwałtownie rosnące ceny energii i inflacja. Krąg G7 obejmuje USA, Niemcy, Francję, Wielką Brytanię, Włochy, Kanadę i Japonię.
Według informacji kręgów negocjacyjnych, debata toczyła się również wokół kontrowersyjnych kwestii limitu cenowego zakupu rosyjskiej ropy oraz tego, czy państwa G7 powinny tymczasowo opowiedzieć się za inwestowaniem w poszukiwania źródeł energii kopalnej, takich jak pola gazowe. Premier Włoch Mario Draghi opowiadał się za takimi inwestycjami, jeśli inwestycje w odnawialne źródła energii będą realizowane w tym samym czasie w krajach rozwijających się. Ponadto nowe inwestycje w infrastrukturę gazową musiałyby mieć możliwość późniejszego wykorzystania do wykorzystania wodoru.
Wieczorem szefowie państw i rządów chcą porozmawiać o tym, jak G7 powinna zareagować na trwające ataki Rosji na Ukrainę . Stany Zjednoczone ogłosiły, że G7 zagłosuje za embargiem na złoto nałożonym na Rosję , jednego z największych światowych eksporterów złota. Chociaż Stany Zjednoczone, Kanada, Japonia i Wielka Brytania mogą już o tym decydować, to nie zostało to jeszcze przedyskutowane w UE. Ukraina może też liczyć na dodatkowe miliardy zobowiązań na ustabilizowanie kraju.
W związku z nowymi gwałtownymi rosyjskimi atakami na Ukrainę ukraiński minister spraw zagranicznych Dmytro Kuleba zażądał, aby państwa G7 odpowiedziały na nowe ataki rakietowe na stolicę Kijów dalszymi sankcjami wobec Rosji i dostawami ciężkiej broni do jego kraju. Biden mówił o „barbarzyństwie”.
Innymi tematami trzydniowych obrad z zachowaniem najwyższych środków bezpieczeństwa są walka z możliwym głodem, wysokimi cenami energii i żywności, równouprawnienie płci oraz wsparcie dla globalnej walki z pandemią. W poniedziałek gospodarz Scholz zaprosił na konsultacje także Indie , Indonezję, RPA, Argentynę i Senegal. Ponadto ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenskij (44) jest połączony za pośrednictwem wideo. W niedzielę nie zgłoszono żadnych znaczących demonstracji ani zakłóceń na szczycie.
Na dwustronnym spotkaniu na początku szczytu G7 prezydent USA Biden i Scholz powołali się na współpracę transatlantycką i jedność UE. „Jesteśmy najbliższymi partnerami” – powiedział Biden. Od początku rosyjski prezydent Władimir Putin spodziewał się, że NATO i G7 w jakiś sposób się rozdzielą. „Ale nie zrobiliśmy tego i nie będziemy. Zostaniemy razem” – powiedział. Scholz mówił o „silnym przesłaniu”.
Biden kilkakrotnie wyraźnie podziękował Scholzowi za jego pracę. „Chciałbym pogratulować ci zaangażowania się, tak jak wtedy, gdy zostałeś kanclerzem” – powiedział. „Dziękuję, dziękuję, dziękuję” – dodał. Uwagi pojawiają się też w toku gorącej debaty, zwłaszcza w Europie, na temat właściwej polityki wobec Ukrainy. Krytyka, zwłaszcza z Europy Wschodniej, polega na tym, że Niemcy i Francja dostarczyły Ukrainie zbyt mało broni i że Scholz i Macron trzymają się utrzymywania kontaktu z Putinem pomimo całej ostrej krytyki i sankcji.



