Według szacunków sektora detalicznego ceny żywności w Niemczech powinny nadal znacząco rosnąć. Jeszcze przed wybuchem wojny na Ukrainie ceny „całego asortymentu” wzrosły o dobre 5 procent, powiedział, prezes Niemieckiego Stowarzyszenia Handlowego (HDE), „Neue Osnabrücker Zeitung”. Było to wynikiem zwiększonych kosztów energii. „Nadchodzi druga fala podwyżek cen, która z pewnością będzie dwucyfrowa” – powiedział Sanktjohanser.
Pierwsze sieci handlowe już zaczęły podnosić ceny. Dyskont Aldi ogłosił podwyżki cen na przyszły poniedziałek. Mięso, kiełbasa i masło byłyby wtedy „znacznie droższe”, powiedział Florian Scholbeck , szef komunikacji w Aldi Nord . Powodem tego są wyższe ceny, jakie Aldi musi płacić swoim dostawcom. „Od początku wojny na Ukrainie nastąpił skok cen zakupu, którego nigdy wcześniej nie widzieliśmy”. Wynika to również z faktu, że pasze, nawozy i energia stały się droższe. To z kolei odczuliby rolnicy w ich hodowli i przemyśle mięsnym.
Wcześniej informował “WAZ”. Według gazety Aldi Süd również czuje się zmuszona do podniesienia cen. Podwyżki różnią się w zależności od produktu.
Już dwa tygodnie temu Aldi podwyższyło ceny na około 160 pozycji, a tydzień później podrożało kolejnych 20 pozycji. Zawodnicy poszli w ich ślady. Ze względu na sytuację na światowych rynkach, „podwyżek cen sprzedaży w całej branży […] nie zawsze da się uniknąć”, np. ogłoszona w zeszłym tygodniu Edeka. Według sondażu Instytutu Ifo prawie wszystkie firmy w niemieckim handlu detalicznym żywnością planują podwyżki cen.