Air France wczoraj i dziś. Francuska linia obchodzi 90.urodziny

AktualnościITWiadomości

Starlink – jak żołnierze Putina paraliżują system satelitarny Muska

Terminale Starlink pojawiają się wśród Rosjan od lutego. Paraliżują ukraiński transfer danych, a wojska kijowskie stają się ślepe i głuche. Rozwiązanie jest skomplikowane, także dlatego, że Kijów nie może prowokować Elona Muska.

Bez Starlink nic nie działa dla Ukrainy na froncie. Systemy mobilne ustanawiają połączenie wszędzie, a Ukraińcy koordynują swoją artylerię i drony za pośrednictwem satelitów miliardera Muska. Nawet odległe placówki mogą komunikować się z centrami dowodzenia praktycznie w czasie rzeczywistym. Wodne drony, które wyganiały flotę Putina z morza, mają na pokładzie rzucające się w oczy anteny.

Teraz Kijów bije na alarm. Ponieważ wygląda na to, że Ukraina traci wiodącą pozycję w technologii komunikacyjnej, ponieważ Rosjanie znaleźli sposób na wykorzystanie tego systemu. Albo przynajmniej sprawić, że będzie bezużyteczny dla Kijowa. To nie jest żadna nowina. Stern informował także w lutym, że system jest wykorzystywany przez stronę rosyjską ( Rosjanie znaleźli sposób na zakłócenie systemu Starlink w Awdijiwce ). Pokazano wówczas filmy i zdjęcia używanych urządzeń. Rosjanie z dumą pokazali, jak rozpakowywali całe palety. Teraz widać oznaki tego, jak Rosja systematyzuje zakłócenia.

Zachodnie sankcje najwyraźniej okazują się nieskuteczne. Chociaż Starlink nie jest dostępny w Rosji, Starlink jest produktem uniwersalnym, takim jak telewizor. Gwarantuje dostęp do Internetu w dowolnym miejscu na świecie i jest odpowiednio popularny w dużych krajach, gdzie nie wszędzie jest połączenie. W Niemczech system kosztuje obecnie 50 euro, ale dostępna jest nieograniczona ryczałtowa stawka za przesyłanie danych z szybkością około 50 do 200 Mbit/s w dół. Pod względem ceny Starlink jest już na równi z połączeniem DSL. Nie jest tajemnicą, że Musk chce konkurować cenowo z innymi dostawcami, aby pozyskać klientów korzystających obecnie z DSL. Innymi słowy: Starlink jest produktem masowym i trafia do rosyjskich sił zbrojnych.

Nie jest jasne, w jaki sposób Rosjanie korzystają z tego systemu. Kijów uważa, że ​​Rosja chce go wykorzystać do prowadzenia własnej komunikacji. Istnieją także obawy, że Rosjanie mogliby włamać się do ukraińskich kanałów. Pewne jest, że Rosjanie regionalnie obciążają system ogromnymi transferami danych , zakłócając w ten sposób ukraińską komunikację. Żołnierz powiedział CNN, że problemy zaczęły się w ciągu ostatnich trzech tygodni. „Zauważyliśmy słabą jakość połączenia. Ciągle zrywa połączenie i należy je uruchomić ponownie, aby działało prawidłowo. Jednak potem prędkość spada i połączenie ponownie się zrywa”.

Kijów pracuje nad rozwiązaniem problemu. Dyskretnie, bo w interesie Kijowa nie może leżeć lekceważenie Elona Muska ani wywieranie na niego presji społecznej. Już w innych przypadkach dawał do zrozumienia, że ​​być może przestanie wspierać Ukrainę. Tym bardziej, że stary problem finansowania satelitów może pojawić się ponownie w 2024 roku, czyli jeśli Pentagon nie otrzyma nowego finansowania. Musk niedawno ogłosił, że jego zdaniem Kijów przegrał wojnę. 

Analityk Oleg Kutkov tak opisuje problem: Starlink może utrudniać korzystanie z rosyjskich terminali, ale firma nie wie, które terminale na obszarze frontu są ukraińskie, a które rosyjskie. Powinien nadal działać do 15 lub 20 kilometrów za frontem. Obie strony korzystają z systemów zakupionych od podmiotów zajmujących się finansowaniem społecznościowym w krajach trzecich. „Problem polega na ustaleniu prawdziwego właściciela konta. Może być tak, że w jednej lokalizacji znajdują się dwa terminale, oba (kupione) przez Polskę i jeden działający dla strony ukraińskiej, a drugi dla strony rosyjskiej. A SpaceX po prostu tego nie robi. „nie wiem, kogo blokować” – powiedział. Kutkow pomija oczywiste założenie. Zakup i płatności za rosyjskie terminale można również realizować za pośrednictwem rachunków ukraińskich. 

Według własnych informacji Ukraińcy korzystają z 42 tys. terminali Starlink. Wyjściem byłaby „biała lista” „terminali lojalnych wobec Kijowa”, tyle że na terytorium Ukrainy zostałyby one uruchomione, a inne zablokowane. Ale żeby to zrobić, Kijów musiałby najpierw stworzyć listę numerów seryjnych. A to nie będzie łatwe. Większość terminali oficjalnie nie należy do sił zbrojnych ani instytucji rządowych. Jednostki rozróżniają sprzęt rządowy i własny. Prywatnie zakupione terminale, pojazdy i noktowizory są strzeżone; centrala nie może nimi dysponować. Jeśli żołnierze są przenoszeni, zazwyczaj zabierają ze sobą własny towar, np. zasilacz.

Terminal może obecnie kupić każdy, wystarczy, że masz działającą opcję debetową i możesz zacząć surfować. Gdyby sprzedaż miała być ściśle monitorowana ze względu na podejrzenie każdego klienta o bycie doradcą Putina, wojna na Ukrainie zagroziłaby faktycznemu modelowi biznesowemu firmy. Jednocześnie Chiny ciężko pracują nad własnym systemem. Pekin chce uniemożliwić prywatnej firmie z USA zajęcie wszystkich miejsc na niskiej orbicie okołoziemskiej. Ale obecnie nie ma takiego systemu w Chinach.

Polecane artykuły
AktualnościCheck PointcyberatakicyberbezpieczeństwoWiadomości

Polacy planują majówkę i urlop a cyberprzestępcy podszywają się pod Airbnb

AktualnościITWiadomości

Ultimatum Komisji Europejskiej dla Tiktok

AktualnościWiadomości

Mistral planuje pozyskać pięć miliardów dolarów

AktualnościWiadomości

Adidas zachwyca swoich akcjonariuszy

Zapisz się do Newslettera
Bądź na bieżąco i otrzymuj najnowsze artykuły
%d bloggers like this: