Jak myślisz – czy najgorszą rzeczą, z jaką mógłbyś się borykać w pracy jest kiepskie wynagrodzenie? Z reguły to właśnie do wynagrodzenia przykładamy największą wagę – a na przełożonym się nie skupiamy. Tymczasem to on jest przede wszystkim odpowiedzialny za to, czy będziemy zadowolonymi pracownikami, czy zmęczonymi, marudnymi duszyczkami.

Jack Zenger i Joseph Folkman z Harvard Business Review przeprowadzili ostatnio badania na prawie 3000 liderów z wielkiej instytucji finansowej. Zastosowali metodę oceny 360 stopni- czyli pracę liderów oceniali nie tylko pracownicy (podwładni), ale również przełożeni, koledzy i klienci. W ten sposób ułożono liderów na skali od najgorszego, do najlepszego. Następnie zbadano poziom zadowolenia z pracy podwładnych. I co się okazało? Zadowolenie z pracy jest niemalże wprost proporcjonalne do tego, jak efektywny jest szef. Wśród 10% najgorszych szefów – zaledwie 4% pracowników było zadowolonych z pracy. U 10% najlepszych, zadowolonych było aż 92%. U tych środkowych liderów (którzy mieścili się w przedziale 40-60% najbardziej efektywnych) zadowoleni pracownicy stanowili odpowiednio 33%-52%).

Badania przeprowadzone przez HBR nie są nowością – były już wielokrotnie przeprowadzane w małych i dużych organizacjach. W firmach międzynarodowych i rodzimych, w tych, które zajmują się produkcją i IT – wszędzie wyniki są podobne, które można w skrócie podsumować – jeśli masz złego przełożonego, to żeby nawet firma dała ci ogromne pieniądze, super dodatki i świetne możliwości rozwoju, to i tak nie będziesz zadowolony z pracy!

Co ciekawe, w rozmowach kwalifikacyjnych prawie nigdy nie zdarzają się pytania o przełożonego – a to przecież on, a nie dodatki pozapłacowe czy obietnica wysłania nas na szkolenie, będzie decydowała o tym, czy z pracy będziemy zadowoleni.

źródło:hbr.org