Nieistniejący już gigant internetowy, firma Yahoo, doszła do porozumienia z 200 milionami swoich klientów poszkodowanych na skutek wycieku danych i zgodziła się wypłacić odszkodowania o łącznej wartości 50 mln. USD.

W latach 2013-2014 hakerzy wykradli dane osobowe około 3 miliardów użytkowników Yahoo. Wyciek w znacznym stopniu przyczynił się do upadku byłego internetowego giganta i wpłynął na drastyczny, liczony w setkach milionów USD spadek akcji Verizonu, spółki macierzystej Yahoo od 2016 roku.

Porozumienie pomiędzy około 200 milionami klientów Yahoo z USA i Izraela osiągnięto w sądzie federalnym w San Jose. Sąd nakazał firmie Verizon pokryć połowę kosztów odszkodowania. Drugą połowę ma natomiast wypłacić Altaba Inc., holding inwestycyjny zarządzający aktywami Yahoo. Warto pamiętać, że Altaba Inc. wpłaciła już wcześniej grzywnę w wysokości 35 mln. USD na rzecz Amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) za to, że nie poinformowała na czas opinii publicznej o naruszeniu.

Według wstępnego porozumienia, 50 mln. USD ma zrekompensować poniesione przez klientów Yahoo straty. Poszkodowani mogą składać wnioski o wypłatę odszkodowania na podstawie udokumentowanego w godzinach, czasu poświęconego na rozwiązywanie problemów spowodowanych wyciekiem ich danych osobowych. Jedną godzinę sąd wycenił na 25 USD, natomiast maksymalna ilość czasu, jaką ofiary mogły przeznaczyć na rozwiązywanie problemów, ustalono na 15 godzin, co daje maksymalne odszkodowanie w wysokości 375 USD na osobę. W przypadku klientów, którzy nie mogą udokumentować ilości straconego na skutek wycieku czasu, sąd założył, że wyniósł on 5 godzin, co daje odszkodowanie w wysokości 125 USD na osobę.

Posiadacze konta premium, którzy płacili od 20 do 50 USD rocznie, uprawnieni są do zwrotu 25% poniesionych kosztów.

Ponadto, poszkodowani w ramach rekompensaty otrzymają usługę monitorowania wniosków kredytowych wykorzystujących wykradzione dane osobowe, świadczoną przez AllClear, o wartości ok 15 USD miesięcznie, przez okres kolejnych dwóch lat.

,,Stosunkowo niedawno wiele można było usłyszeć o przypadku Cambridge Analytica, gdzie skradziono dane z 87 milionów kont użytkowników Facebook’a. Niedawno ujawniono również wypływ danych z platformy Google+ w liczbie prawie 500 tys. Te wielkie liczby robią na nas coraz mniejsze wrażenie. Ciężko też o chwilę refleksji, na temat tego, jakie dane przekazuje się na przykład do mediów społecznościowych z własnej woli” komentuje Dariusz Woźniak, inżynier techniczny Bitdefender z firmy Marken.