W skali roku indeks największych spółek na warszawskiej giełdzie może wzrosnąć o jedną piątą, czyli o około 400 punktów, przewiduje analityk X-Trade Brokers. Sektorem, który ma szansę powrócić do łask inwestorów, są banki. Rozwój sytuacji zależeć jednak będzie zarówno od rozwiązań prawnych stanowionych w Polsce, jak i sytuacji w Stanach Zjednoczonych oraz Chinach.

Gdy już doszło do wybicia ponad 2000 punktów, można się spodziewać, że indeks blue chipów, czyli WIG20, może jeszcze podejść ze 400 punktów w górę, jeśli czynniki fundamentalne będą temu sprzyjały – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Michał Dąbrowski, analityk rynków finansowych X-Trade Brokers Domu Maklerskiego. – Chodzi przede wszystkim o stabilną sytuację na globalnych rynkach finansowych, a także o kwestie krajowe. Bardzo ważne będzie to, jak będzie się dalej kształtować wzrost gospodarczy w Polsce. Pamiętajmy, że III kw. był dosyć słaby jak na polskie warunki, niemniej jednak już kolejne dane były lepsze, co daje nam optymizm przed kolejnymi miesiącami. Jeśli te dobre tendencje będą kontynuowane, to na pewno też polska giełda będzie rosła.

W III kwartale 2016 roku wzrost gospodarczy wyhamował do 2,5 proc., najwolniejszego tempa od trzech lat. I choć jeszcze w listopadzie wicepremier Mateusz Morawiecki zapowiadał, że w ostatnim kwartale roku spodziewa się wzrostu gospodarki na poziomie między 2 a 2,5 proc., to już pod koniec roku na skutek lepszych danych z gospodarki wiceminister rozwoju Jerzy Kwieciński stwierdził, że PKB w IV kwartale urosło mocniej niż w III, a co za tym idzie –całoroczny wskaźnik powinien przekroczyć 3 proc.

Od początku 2017 roku indeks WIG20 wzrósł o 4,25 proc. To niemal tyle, ile przez cały 2016 rok, zakończony na 4,77-proc. plusie, przy czym nad kreskę indeks blue chipów wybił się w grudniu, gdy zyskał 8,32 proc. Zdaniem Michała Dąbrowskiego tak szybkie tempo może zwiastować rychłą korektę, choć ogólny pozytywny trend powinien zostać zachowany.

Raczej byśmy się nastawiali na te wzrosty w perspektywie roku. Pamiętajmy, że w grudniu nastąpił duży rajd na polskiej giełdzie i patrząc na dynamikę tego odbicia, można mieć pewne obawy, czy te wzrosty nie postępują zbyt szybko – zastrzega. – To rodzi ryzyko korekty, czyli pewnego cofnięcia na tym indeksie, więc raczej takim scenariuszem bazowym byłby taki ruch w ujęciu rocznym. Też pamiętajmy, że co prawda teraz nastroje są dobre, niemniej jednak, jeśli popatrzymy sobie nawet na sytuację poza polską gospodarką, to tam też występują pewne czynniki ryzyka, chociażby w postaci wciąż dosyć niepewnej sytuacji w Chinach.

Przypomina, że w dwóch poprzednich latach niepokoje o chińską gospodarkę – pęknięcie bańki nieruchomościowej oraz obawy o tempo rozwoju gospodarczego, które spadło poniżej 7 proc. – doprowadziły do spadków na światowych giełdach. Ponadto grudniowe wzrosty są efektem oczekiwań na prowzrostową politykę Donalda Trumpa zapowiadaną w kampanii wyborczej, polegającą m.in. na obniżeniu podatków dla przedsiębiorców i chronieniu rodzimego rynku.

– On zostanie zaprzysiężony dopiero 20 stycznia, a więc na efekt jego reform należy poczekać przynajmniej kilka miesięcy i dopiero wtedy zobaczymy, czy faktycznie te oczekiwania zostaną zrealizowane. A pamiętajmy, że oczekiwania są dosyć wygórowane – zaznacza analityk XTB

Jego zdaniem czarnym koniem 2017 roku na warszawskiej giełdzie mogą się stać banki. Tylko w ciągu ośmiu pierwszych sesji roku indeks WIG-banki zyskał 6,4 proc. Z danych Narodowego Banku Polskiego wynika także, że pomimo wprowadzenia od lutego ub.r. podatku od aktywów bankowych sektor finansowy radził sobie w 2016 roku lepiej niż w słabym co prawda 2015 roku i już po listopadzie miał zysk netto wyższy niż w całym poprzednim roku (13,04 mld zł wobec 12,8 mld zł).

Banki były mocno dotknięte zmianami w polskim prawodawstwie w minionym roku. Chodzi tutaj przede wszystkim o kwestie nałożenia podatku bankowego. Ponadto warto też tutaj wspomnieć o tych zamieszaniach związanych z kwestią przewalutowania kredytów frankowych. Ostatecznie ustalenia Kancelarii Prezydenta skończyły się na takich raczej bardziej probankowych rozwiązaniach – ocenia Dąbrowski. – Rosną też oczekiwania podwyżki stóp procentowych, nawet w Polsce. W grudniu po 2,5-letniej przerwie pojawiła się inflacja, co od razu sprawiło, że rosną oczekiwania na podwyżki stóp w Polsce. To oczywiście jest kolejny czynnik, który może zachęcać do dalszych wzrostów w przypadku polskich banków.

Rząd rozważa jednak nałożenie na banki wyższego podatku od aktywów w walutach obcych, co miałoby je skłonić do bardziej aktywnego działania na rzecz przewalutowania kredytów we frankach. Czynnikiem ryzyka jest również stan sektora finansowego w strefie euro, a zwłaszcza we Włoszech, gdzie co piąty kredyt jest niespłacany, a rząd utworzył już rezerwę na ratowanie najbardziej zagrożonych instytucji finansowych. Przeznaczy na to 20 mld euro.

Innym niepewnym punktem jest sytuacja Deutsche Banku, który wprawdzie tuż przed świętami ogłosił, że porozumiał się z amerykańskim wymiarem sprawiedliwości i zapłaci nieco ponad 7 mld dol. zamiast dwukrotnie wyższej kwoty, jakiej początkowo żądali Amerykanie, jednak na razie jest to deklaracja jednostronna, a przeciw bankowi toczą się za oceanem trzy inne postępowania.

– Jeśli ten pożar nie zostanie ugaszony, to z pewnością może to się negatywnie odbić na sektorze bankowym w Polsce. Niemniej jednak perspektywy ogólnie są pozytywne, co oczywiście powinno wspierać warszawską giełdę – podsumowuje Michał Dąbrowski.