Bank Światowy ogłosił wynik badań dotyczących zastosowania technik behawioralnych w celu poprawienia ściągalności podatków. Odpowiednie formułowanie wezwań do zapłaty podatku ma skłonić podatników do tego, by zrealizowali ciążący na nich obowiązek podatkowy. Nie dziwiłoby, gdyby organy państwowe liczyły na to, że skutkiem zastosowania technik behawioralnych będzie odruchowa, niczym u psa Pawłowa, reakcja na otrzymane upomnienie w postaci zapłaty wskazanej kwoty podatku. I to bez względu na to, czy upomnienie jest zasadne, czy też nie.

Cel: poprawa ściągalności podatku = załatanie dziury budżetowej

W raporcie czytamy: „Zwiększenie dochodów podatkowych jest priorytetem dla polskiego rządu, ale nie jest to łatwe zadanie. (…) Działania o charakterze behawioralnym (…) mogą ułatwić realizację celu stosunkowo szybko i w sposób efektywny kosztowo”. Już pierwsze strony raportu wskazują zatem, co jest najistotniejsze dla polskiego rządu. Oczywiście, zdają sobie z tego sprawę obywatele, którzy obserwują wszystkie ostatnie zmiany w prawie podatkowym i karnym. Techniki behawioralne mają być jednak środkiem kontaktu z podatnikami polegającym na bezpośrednim wzywaniu podatnika do uiszczenia zobowiązań. Wiele wskazuje na to, że możemy się spodziewać w tym zakresie nadużyć.

Grupy docelowe i wyniki badań

Celem badania było sprawdzenie, czy na wzrost ściągalności podatku mają wpływ (1) zastosowanie poszczególnych komunikatów behawioralnych, a także (2) sposób wysłania pisma (list zwykły lub list polecony), a jeśli tak, to jaki. Podatnicy zostali losowo podzieleni na grupy. Część z nich otrzymała pisma stosowane dotychczas przez polskie urzędy skarbowe, a część – jedno z dziewięciu pism zmodyfikowanych w oparciu o zasady ekonomii behawioralnej. Z tych dziewięciu pism jedno było standardowym pismem behawioralnym, natomiast reszta miała dodatkowo komunikat o działaniu perswazyjnym. Jak czytamy w raporcie, komunikat taki oparty był na „koncepcjach ekonomicznych, moralnych, dumy osobistej, wizerunku i wzajemności”. Już z samej treści zawartej na stronie 5 raportu wynika zatem, że pojęcie technik behawioralnych można uznać za łagodniejszą odmianę technik manipulacyjnych.

Raport wskazuje na następujące wyniki badań:

„Pisma behawioralne są znacząco bardziej skuteczne w kwestii poprawy ściągalności podatków niż standardowe upomnienie”.

„Przekaz zredagowany w surowym tonie jest skuteczniejszy niż przekaz w łagodnym tonie”.

„Skuteczność niektórych rodzajów przekazu była uzależniona od charakterystyki podatników”.

„Wysyłka pism listem zwykłym (tańsza opcja) okazała się równie efektywna jak wysyłka listem poleconym”.

„Istnieje możliwość przyjęcia efektywnego kosztowo podejścia do poprawy ściągalności zaległych podatków”.

Podatniku, nie daj się zmanipulować

Raport zawiera następującą tezę: „Takie działania powinny być postrzegane jako dodatkowe narzędzia (…) w zestawie dostępnych środków wspierających poprawę ściągalności zobowiązań, w ten sposób uzupełniając, a nie zastępując, tradycyjne mechanizmy polityki i administracji podatkowej”. Jednakże nietrudno sobie wyobrazić nadużycie takowych technik przez organy administracji skarbowej – nie tylko w stosunku do osób fizycznych, lecz również do przedsiębiorców; nie tylko w celu poprawy ściągalności podatku dochodowego od osób fizycznych, lecz również podatku dochodowego od osób prawnych czy podatku od towarów i usług. Techniki behawioralne polegają bowiem na odpowiednim przygotowaniu upomnienia, tj. trafnym użyciu słów i optymalnym ich zestawieniu. Skoro tak, to mają one za zadanie wpłynąć na człowieka i jego tok myślenia, a w efekcie na wykonanie zaległego zobowiązania. A przedsiębiorcami czy zarządzającymi podmiotem gospodarczym są ludzie. Powszechnie wiadomo, że to właśnie przedsiębiorcy pozostawiają w budżecie państwa najwyższe podatki. Są jednak też tacy, którzy nie odprowadzają podatków. Najbardziej logiczny wniosek jest taki, że właśnie w stosunku do nich stosowane będą „techniki manipulacyjne”.

Przedsiębiorca (czy też osoba fizyczna) otrzyma specjalnie przygotowane upomnienie, odnoszące się do wartości moralnych, dumy osobistej, wizerunku i wzajemności, dodatkowo zredagowane w surowym tonie. Sposób sformułowania pisma wpłynie na tok myślenia odbiorcy, na jego rozumowanie, być może wywoła wyrzuty sumienia. W konsekwencji podatek zostanie opłacony. I wszystko byłoby w porządku – idea słuszna. Co jednak z przedawnionymi zobowiązaniami podatkowymi? Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że niezapłaconego dawno temu podatku (o którym być może nawet taka osoba nie wiedziała) zgodnie z przepisami prawnymi wcale nie trzeba już płacić – bo zobowiązanie się już przedawniło. Każde zobowiązanie się przedawnia. Zarówno w prawie cywilnym, jak i w prawie podatkowym.

Co z prawami podatnika, prawami człowieka? Organy KAS, mając do dyspozycji specjalnie dla nich przygotowane teksty upomnień, które najprawdopodobniej odniosą pożądany skutek, nie będą sprawdzać, czy zobowiązanie się przedawniło. Co więcej, może być nawet tak, że po odpowiedzi na takie upomnienie i zwróceniu uwagi na termin przedawnienia mimo wszystko będą dochodziły zapłaty podatku. Cel bowiem jest jeden – załatanie dziury budżetowej. Dlatego właśnie, w momencie otrzymania takiego listu, dobrze byłoby skontaktować się z kimś, kto na co dzień trudni się doradztwem w zakresie prawa podatkowego, z kimś, kto pomoże – czy to w sprawie upomnienia, czy ewentualnej kontroli.

Nie pierwszy raz do czynienia mamy z sytuacją, w której organy państwowe chcą nas przerobić w homo sovieticus. Oczekują bowiem, że podatnik stanie się osobnikiem całkowicie uległym, bez odrobiny nawet skłonności do buntu, a do urzędników państwowych będzie odnosił się z nabożną wręcz czcią. A to wszystko w myśl peryfrazy znanego ukazu carskiego, że podatnik powinien przed obliczem poborcy podatkowego mieć wygląd lichy i durnowaty – po to, by swoim pojmowaniem sprawy nie peszyć urzędnika.

Autor:

prawnik Weronika Marjańska, mec. Robert Nogacki

Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w przeciwdziałaniu bezprawiu urzędniczemu, w kontrolach podatkowych i celno-skarbowych oraz optymalizacji podatkowej