Co zrobić, jeśli chcemy wziąć kredyt, ale nie mamy zdolności kredytowej? Jednym z rozwiązań jest zaciągnięcie zobowiązania wspólnie z drugą osobą. Często decydują się na to małżonkowie. Niestety w życiu układa się różnie i czasami dochodzi do rozwodu. Na czyich barkach spoczywa wówczas obowiązek spłaty kredytu i co można w takiej sytuacji z nim zrobić?

Oraz że cię nie opuszczę aż do… spłaty kredytu

„Dla banku nie ma znaczenia, co wiąże kredytobiorców. Mogą być to małżonkowie, rodzice z dziećmi, ale też inni ludzie. Istotne jest to, że osoby, które podpisują się pod umową kredytową, są współkredytobiorcami i solidarnie odpowiadają za to, żeby zobowiązanie spłacić” – mówi w wywiadzie dla agencji informacyjnej infoWire.pl Przemysław Przybylski, dyrektor Biura Komunikacji Korporacyjnej i rzecznik prasowy w Credit Agricole. Z punktu widzenia banku rozwiązanie małżeństwa niczego więc nie zmienia – dalej domaga się on spłaty kredytu od obu osób.

Co dwoje spłacających, to nie jeden

W przypadku rozwodu eksmałżonkowie powinni uzgodnić między sobą, w jaki sposób będą dalej spłacać swoje zobowiązanie. Trzeba przy tym pamiętać, że ustalenia te nie będą dla banku wiążące. Jeśli raty nie będą regulowane, będzie on w takim samym stopniu dochodził ich spłaty u obojga kredytobiorców. Oczywiście byli małżonkowie mogą pójść do banku i spróbować negocjować z nim umowę. Można starać się np. o to, aby jedno z nich zostało wyłączone z obowiązku spłaty kredytu. Bank nie musi się jednak na to zgodzić. Dwie osoby mają bowiem większą zdolność kredytową niż jedna, zatem ryzyko, że zaciągnięte zobowiązanie nie zostanie uregulowane, w przypadku dwojga spłacających jest mniejsze. Dla banku jest więc to sytuacja lepsza.