Nadgodziny, przeciążenie obowiązkami, „wysługiwanie się” nimi przez otoczenie – na taki los pracowniczy skarżą się czasem single. Pracownicy mający dzieci obawiają się z kolei ambicji i dyspozycyjności bezdzietnych. Eksperci zachęcają pracodawców do tworzenia w biurze zdrowego kompromisu.

Świątek, piątek czy niedziela zawsze to ja muszę być w firmie. Dyżury w Boże Narodzenie i Wielkanoc, bo przecież to czas rodzinny, więc ci, którzy mają rodziny, muszą go spędzić razem – skarży się Aneta, która nie ma dzieci. – O urlop w wybranym przez siebie miesiącu zawsze trzeba było walczyć i starać się z dużym wyprzedzeniem. Zawsze bowiem ci, którzy mieli dzieci, bukowali sobie najlepszy czas na wakacje – wspomina natomiast swoją sytuację Ania, zanim jeszcze w jej życiu pojawił się mąż i córeczka.

Single często słyną z intensywnego życia zawodowego. Dla jednych praca to ich pasja, chcą się realizować i mają na to czas. Są jednak i tacy, którzy w pracy czują, że ich prywatne losy są nadużywane, co tylko potęguje frustracje.

– Wśród pracodawców często panuje przekonanie, że pracownika – singla można bardziej „dociskać”, zmuszać do zostawania po godzinach, ponieważ nie ma rodziny i dzieci. Jest to przekonanie błędne, ponieważ czy się posiada rodzinę czy nie, warunkiem efektywności w pracy jest zachowanie balansu między pracą a życiem prywatnym – podkreśla psychoterapeuta, Kornelia Zakrzewska-Wirkus, dodając, że efektywny pracownik to przede wszystkim pracownik zadowolony, a to nie zależy tylko i wyłącznie od statusu: dzietny czy bezdzietny.

Druga strona medalu

Zwolnią mnie? Coraz częściej to pytanie pojawia się w głowie Magdy, która przebywa na urlopie macierzyńskim. Boi się o swoje stanowisko, bo jest już na nie paru chętnych – dotychczasowych współpracowników, którzy są młodsi, bez rodzin, a więc bez zobowiązań.

– Zawsze od rana do wieczora, chętni i gotowi wykonać każde zadanie. Mają więcej czasu niż ja, przez co łatwiej im się wykazywać, zdobywać premie i uznanie szefa – opowiada kobieta. Czuje się zagrożona, choć oficjalnie o dyskryminacji nie ma mowy – każdy ma przecież takie same prawa i możliwości rozwoju.

Kompromis na wagę złota

Psychoterapeuta radzi pracodawcom, by nie obdarzać wybranych grup pracowników przywilejami z racji ich prywatnej sytuacji i nie kierować się kryterium, czy pracownik posiada dzieci czy nie.

Jeśli natomiast pracujemy w zespole, w którym są zarówno single, jak i ci, którzy posiadają rodziny – warto uzbroić się w asertywność i empatię. Pracownicy – rodzice nie powinni wykorzystywać sytuacji, robić z siebie „ofiary” i obciążać przy każdej okazji swoich współpracowników nie mających rodzinnych zobowiązań. Single natomiast muszą umieć powiedzieć „nie”, ale też nie powinni walczyć o względy szefa i kopać dołków pod kolegami przy użyciu argumentu, że inni są od nich mniej dyspozycyjni.

„Praca – życie”

Naukowcy z Michigan State University zauważyli, że rośnie liczba bezdzietnych pracowników, którym – podobnie jak tym posiadającym rodziny – brakuje czasu. Poświęcają się obowiązkom służbowym, ale nie starcza im wolnych chwil na hobby, rozrywkę, przyjaźń. Być może kompromisem byłby elastyczny czas pracy nie tylko dla pracowników mających dzieci? O takim rozwiązaniu mówią autorki badania. W myśl tej koncepcji, singiel miałby takie samo prawo wyjść wcześniej z pracy – żeby na przykład potrenować do triatlonu – jak rodzic, który musi zobaczyć mecz swojego dziecka. Chodzi bowiem nie tylko o równowagę „praca – rodzina”, ale również „praca – życie”.

pracuj.pl