Rozmowa z Prezesem Bogdanem Talarkiem, Prezesem Spółki  DAWIS, Trojanów, Centrum Innowacji i Przedsiębiorczości

Zanim przejdziemy do pańskiego najmłodszego dziecka „biznesowego”  muszę zapytać o drogę do tego sukcesu, meandrach biznesowych i branże w jakich pan jest aktywny.
Branżę określiłbym jednoznacznie jako telekomunikacyjną, w szerokim tego słowa znaczeniu.  Ale jakbym miał dalej sprecyzować nasze pole eksploatacji to tu wymieniłbym szeroką paletę kabli, kiedyś ołowianych i aluminiowych a dzisiaj światłowodowych, które to sprzedajemy w trzech obszarach. W pierwszym  obszarze zakupione u producentów  kable konfekcjonujemy  i sprzedajemy dalej na rynek zewnętrzny drobniejszym przedsiębiorcom.  W drugim obszarze  zakupione  kable zabudowujemy tworząc własne sieci kablowe,  w których dostarczamy naszym klientom Internet. Jako DAWIS  w tym drugim obszarze naszej działalności jesteśmy alternatywnym operatorem telekomunikacyjnym oczywiście przy zachowaniu proporcji jak Orange czy Netia.

Operatorem lokalnym?
Można tak powiedzieć bo działamy w  powiatach: pruszkowskim, grodziskim i zachodnio-warszawskim. Za chwile będziemy jeszcze obecni w powiecie piaseczyńskim. Jak na operatora lokalnego stworzyliśmy całkiem pokaźną sieć kabli światłowodowych która liczy ponad 4 800 000 km włókien światłowodowych, które dostarczają biznesowi szybkie łącza internetowe.

A trzecia sfera?
Trzecia sfera naszej aktywności to wykonywanie prac na zlecenie dużych korporacji  głównie firm budujących drogi i autostrady, prac polegających nie wdając się w szczegóły na modernizacji dotychczasowej infrastruktury kablowej – telekomunikacyjnej.

Wydaje się, że biznes telekomunikacyjny, podobnie jak budowa infrastruktury drogowej jest w  Polsce  samograjem o nieograniczonej czasowo przyszłości.
Bardzo bym się cieszył gdyby tak było, ale to są jedynie pozory. Ta branża jest niezwykle konkurencyjna, bo wielu przedsiębiorców myśli podobnie jak pan.  Tego nie widać tak wyraźnie na zewnątrz, ale będąc w środku oka cyklonu ta konkurencja i sposoby jakimi się czasem operuje są naprawdę brutalne i bezlitosne. To nie jest branża dla słabeuszy.  Proszę sobie wyobrazić, że firma  taka jak DAWIS, zatrudniająca 60 osób, po odejściu części pracowników może spowodować na rynku powstanie przez pączkowanie kilkunastu nowych podmiotów wzajemnie konkurujących ze sobą.  I takie właśnie firmy wyrywają sobie i nam robotę.  Ale najwięcej zła wyrządza ustawa o zamówieniach publicznych, która faworyzuje oferty o najniższej cenie a nie na przykład doświadczenie i listę referencyjną zadowolonych klientów.

Ile lat jesteście na rynku?
Jesteśmy już 25 lat na rynku czyli porównując do jubileuszu małżeńskiego obchodziliśmy  już srebrne wesele. W tym czasie zrealizowaliśmy naprawdę wiele projektów i mamy ponad 200 listów referencyjnych od różnych firm oraz  setki tysięcy kilometrów położonych kabli.

Co jest waszym największym atutem i jakie są kierunki rozwoju firmy?
Naszym atutem jest nasza oferta. Proponujemy włókna światłowodowe i mega szybki Internet dla biznesu. Szybkość przekazu danych jest współcześnie priorytetem i wartością nadrzędną.  W naszym dziale IT szukamy takich niszy w tym biznesie, gdzie nie opłaca się wielkiemu graczowi wejść z robotą a nam jak najbardziej się opłaca.  Ale współpracujemy też z tymi wielkimi i np. dla T-Mobile łączymy wieże, bo gdy chce się wejść na poziom 4G to wszystkie wieże muszą być połączone światłowodami.  Nasze włókna światłowodowe udostępniamy również w formie leasingu np.: na 15 lat. Nam się to opłaca bo ta sieć najczęściej rozwija się w postępie geometrycznym  co powoduje jego większą rentowność.  Najważniejszy jest pierwszy klient bo dalej rozwój następuje w sposób  naturalny. I ten dział najbardziej się teraz w DAWIS-ie rozwija i jest najbardziej opłacalny.  I tak handel przynosi mi od 7 do 12 procent zysku w zależności od okresu, inwestycje  są albo dochodowe albo przynoszą  straty, tak w dziale IT dochodowość jest na poziomie 25 procent.  Teraz to w ten dział powinniśmy inwestować wszystkie pieniądze, bo jest on najbardziej rentowny.  Tutaj  jest  perspektywa zbudowania czegoś, co szybko można sprzedać.  W pewnym wieku nie marzymy tylko aby dalej rozwijać firmę, sprostać coraz to nowym zadaniom, ale przede wszystkim o tym żeby stworzyć tak atrakcyjny produkt, który znajdzie nabywcę lub mocnego współinwestora. Dzisiaj bardziej koncentrujemy się na strategii, co zrobić dalej, w jakim kierunku podążać.  Dlatego utworzyłem  departament ds. funduszy unijnych.

 

Ma pan we krwi sprawne zarządzanie czyli management.  Managerem człowiek się rodzi, czy można się tej sztuki nauczyć?
Szczerze mówiąc to czasami brakuje mi tej szczegółowej  wiedzy, która można posiąść na studiach managerskich np. MBA czy stricte finansowych.  Odczuwam to zwłaszcza przy szacowaniu ryzyka i analizach finansowych. Często ze wspólnikiem robimy to na tzw. nosa, intuicyjnie.  I dlatego klika interesów się nie udało, bo nos i intuicja nas zawiodły. Ale dzięki najnowszej mega inwestycji jaką jest kompleks Spa w Trojanowie, musiałem się skoncentrować w miejscu inwestycji odległej o prawie 100 kilometrów od matecznika czyli m.in. DAWIS-a.  Mam bardzo lojalną i od wielu lat związaną z firmą kadrę , ale w związku z tym, że stale byłem na miejscu, przychodzono do mnie także z błahymi sprawami np. czy ten widelec mają kupić czy inny.  Jak już przestałem tu stale bywać moi pracownicy musieli, o czym ich lojalnie poinformowałem podejmować samodzielne decyzje. I to się powiodło z czego się niezmiernie cieszę, bo wszyscy zaczęli podejmować samodzielne ale bardzo odpowiedzialne decyzje, które wyszły firmie na zdrowie.

A co się stało z wulkanem energii i pomysłów, przecież nie wygasł?
Energię, która miałem w DAWIS-ie przeniosłem do Trojanowa.  I tam zajmuje się już znowu detalami czyli wyborem kostki brukowej,  meblami, wyposażeniem pokoi etc.  A powinienem zostawić to specjalistom i tylko wykonywać końcowy odbiór i rozliczać z wykonanych prac. Ale mam taki a nie inny temperament, który nie pozwala mi  odpuszczać  i nie uczestniczyć w realizacji projektu, kontroli tej inwestycji i na odbiór końcowy obiektu. Jestem fanem starego powiedzenia, że pańskie oko konia tuczy.

Skąd pomysł na pałac, a potem na Talarię Ladies SPA.
Pomysł się rodził od dziecka. Zawsze byłem indywidualistą. A to, że zostałem właścicielem Trojanowa, które dzieli jedynie 15 kilometrów od miejsca mojego urodzenia   to był przypadek.   Musimy wrócić do początku lat 90. Kiedy to zrobił się duży ruch w sprzedaży starych majątków ziemskich , najczęściej zrujnowanych, które po wojnie stały się PGR-ami, szkołami, domami dziecka etc.   Nosiłem się już dużo wcześniej z chęcią posiadania dworku, z ogrodem i parkiem, bo zawsze dobrze się czułem na łonie przyrody.  Kiedy pojawiła się możliwość nabycia majątku w Trojanowie szybko tutaj przyjechałem aby poznać teren i nieruchomości. Trudno je było znaleźć tak były zaniedbane.  Stanąłem i powiedziałem, że to jest to o czym marzyłem.  Tworzyła się już w mojej wyobraźni wizja odbudowy pałacu, remonty dachu, wymiana okien i drzwi. Stanąłem do przetargu i go przegrałem. Po 3 miesiącach zadzwoniono do mnie z pytaniem, czy nadal jest zainteresowany Trojanowem, bo zwycięzca przetargu zrezygnował.  I tak po pewnych działaniach formalnych równo 10 lat temu zostałem szczęśliwym właścicielem wraz z żona majątku w Trojanowie.

A kiedy pojawił się pomysł na Spa dla kobiet?
W 2006 roku zaczęło się mówić o środkach unijnych. Wcześniej przez 2 lata własnymi środkami odgruzowywałem ten obiekt, i nie znalazłem niestety skarbu oprócz dwóch waz i starych monet, których wartość aukcyjna wynosi… 3 złote.  W tym czasie przerzuciłem z 20 tys. metrów kwadratowych ziemi.  Same piwnice o powierzchni 700 metrów kwadratowych  wysokie na trzy metry  wymagały kilkuletniego odgruzowywania, które wykonano wożąc gruz taczką…  Wtedy dysponując powierzchnią 700 m2, którą można było rozbudować myślałem o stworzeniu  Domu spokojnej starości.  Myślałem tez o agroturystyce.  I napisaliśmy program unijny który został zakwalifikowany ale  dostał się do tzw.  poczekalni, w której spędził  5 lat  do 2012 roku.   I kiedy okazało się, że na Mazowszu w 2012 roku środki na turystykę nie zostały w pełni wykorzystane, ogłoszono nowe nabory. Będąc ze swoim projektem w poczekalni otrzymałem propozycję. Wniosek został totalnie zmodyfikowany i uzyskał akceptację.  Szybko została podpisana umowa. W 2013 roku mieliśmy uruchomiony wniosek z możliwością  kontynuowania . Od czerwca 2013 do czerwca 2014 roku miałem wykonać projekt za 17 milionów złotych.  Rozum podpowiada mi jeszcze dzisiaj, że nie powinienem ponosić takiego ryzyka, to była pełna ekwilibrystyka, stworzyć projekt, zatwierdzić go i wybudować obiekt przez rok.

Nie udałoby się zrealizować tego projektu bez ludzi, których sobie Pan zjednał dla tej idei, ludzi tak jak Pan pozytywnie zakręconych.
Realizacja takich inwestycji wciąga jak hazard, jak używki.  Czasami nie mamy tej świadomości co nas czeka za zakrętem.. Bo jak się planuje 36 pokoi to trzeba wkalkulować ileś metrów powierzchni technicznych. To samo dotyczy restauracji, sal konferencyjnych i zapleczy SPA nie mówiąc.  Ale przy realizacji projektu najważniejsi są ludzie, umiejętność kierowania zespołem i odpowiednie środki. Ja dzisiaj przyznam się, że brałem trochę na litość. Miałem 16 miesięcy na skończenie obiektu, a same formalności trwają, przy dobrych układach, 6 miesięcy.  Tutaj każda godzina staje się niezmiernie istotna.  Swój sukces zawdzięczam przede wszystkim życzliwości władz Trojanowa, znakomitym architektom, nadzorowi budowlanemu i w dużej mierze wspaniale współpracującemu ze mną siedleckiemu konserwatorowi zabytków.  Jest on postacią  kluczową w tym projekcie bo każda decyzja musi być przez niego zatwierdzona.  Konserwator nie tylko dawał zgodę, ale proponował i proponuje jako miłośnik i znawca historii,  własne rozwiązania,  służy konsultacjami i podpowiedzią najlepszych  rozwiązań korespondujących optymalnie z historią miejsca i epoki.

Startujecie w Talarii już niebawem?
Już wystartowaliśmy bardzo udanym balem sylwestrowym, który był próbą dla Talarii.  Próba wypadła pomyślnie. Z Talaria Ladies SPA na dobre wystartujemy 21 marca 2015 roku.  Wtedy to zamierzamy naszym paniom oddać w pełni pierwszy w Polsce Hotel Wellness & SPA stworzony z myślą o kobietach.  Będzie w nim można zadbać o kondycje i urodę, zrelaksować się.  Nie chce się tutaj rozwodzić  szczegółowo nad ofertą, powiem jedynie, ze jest ona niezwykle bogata, świetnie wkomponowana w klimat i otoczenia XIX wiecznego pałacu i klimatycznego Pawilonu Parkowego. Perłą w koronie Trojanowa jest odrestaurowany most na którym jak przed 150 laty już wkrótce panie będą mogły się przechadzać i z góry obserwować majestatycznie pływające  królewskie karpie.  Poza tym nie będzie się można nudzić bo do dyspozycji poza strefa SPA będą kajaki, nordic walking, korty tenisowe (planowane), boiska, sala kinowa, biblioteka, czyli całkowity program dostosowany do potrzeb naszych gości.

Na koniec muszę zapytać, czy inspiracją dla nazwania ośrodka Talarią było państwa nazwisko?
To był zbieg okoliczności. Talaria jest związana z Hermesem i jego sandałami ze skrzydełkami. Te skrzydła umożliwiają dotarcie tam, gdzie ktoś inny dojść nie może. To motto też nam towarzyszy, aby podkreślić, że z nami możesz osiągnąć wiele.  Ale najbardziej koresponduje z tym motto naszej Talarii, słynne powiedzenie Coco Chanel:  „Może się zdarzyć, że urodziłaś się bez skrzydeł, ale najważniejsze, żebyś nie przeszkadzała im wyrosnąć.”