Płacisz za zakupy kartą? A czy zgodziłbyś się na gromadzenie danych dotyczących swoich transakcji przez sklep? A gdybyś w zamian miał otrzymywać bardziej spersonalizowane promocje i oferty produktowe? Wielu Polaków tego typu rozwiązania przekonują. Nic dziwnego, że marketing transakcyjny rozwija się w Polsce coraz dynamiczniej.

„Marketing transakcyjny jest specyficzną formą marketingu ze względu na to, że bierze informacje o kliencie i jego zachowaniach bezpośrednio z transakcji płatniczych, które ten klient robi. Ponieważ płacenie kartami jest bardzo rozpowszechnione, analiza danych wynikających z transakcji może wieść nas do wniosków na temat tego, jakie klient ma upodobania, co lubi kupować, gdzie to robi i kiedy. Dzięki temu jesteśmy w stanie lepiej przekazać mu bardziej spersonalizowane informacje promocyjne, co jest oczywiście z korzyścią i dla niego, i dla sieci handlowych, które te informacje przekazują” – mówi w wywiadzie dla agencji informacyjnej infoWire.pl Jarosław Sygitowicz, współzałożyciel firmy ZenCard.

Czy konsumenci chętnie godzą się na gromadzenie i analizowanie swoich danych transakcyjnych przez sklepy? Tak, ale pod warunkiem, że oprócz spersonalizowanych treści reklamowych dostają jakieś bonusy, np. zniżki na kolejne zakupy. Klient nie musi otrzymywać żadnych kuponów ani dodatkowych kart – wystarczy token lojalnościowy dołączony do karty płatniczej. Wszystkie dane są pobierane automatycznie podczas płacenia. Podobnie jest z naliczaniem rabatów czy zbieraniem punktów.