Polacy są już coraz bliżej wydawania na ubrania 1000 zł na osobę rocznie. Korzysta na tym nie tylko import z Azji, ale powoli także rodzima produkcja. Choć sytuacja producentów odzieży poprawia się, to jednak połowa firm jest w słabej lub złej kondycji finansowej. Niespłacone w terminie zobowiązania wobec banków i kontrahentów wynoszą ponad 107 mln zł. Najgorzej mają się producenci odzieży wierzchniej, roboczej oraz wyrobów pończoszniczych – wynika z danych Rejestru BIG InfoMonitor, Biura Informacji Kredytowej oraz Bisnode Polska.

Choć polski przemysł odzieżowy wciąż jest o około jedną trzecią mniejszy niż dziesięć lat temu, biorąc pod uwagę liczbę firm, to jednak od kilku lat powoli odbudowuje swoją pozycję rynkową. W ciągu ostatnich sześciu lat produkcja sprzedana wzrosła o około 20 proc. korzystając m.in. na wzroście popytu na odzież. Według Euromonitor International, firmy zajmującej się badaniami rynkowymi, polski rynek zakupów odzieżowych wart będzie w tym roku 37,8 mld zł, o 0,9 mld zł więcej niż w 2016 r. Oznacza to, że statystycznie jedna osoba w całym 2017 roku wyda na odzież 986 zł, czyli o 25 zł więcej niż w 2016 r.

Mimo tych zmian kondycja finansowa producentów odzieży wciąż pozostawia wiele do życzenia. Według wywiadowni gospodarczej Bisnode Polska blisko połowa firm jest w bardzo złej i słabej kondycji finansowej, z czego prawie 38 proc. w bardzo złej. Najsłabiej prezentują się producenci odzieży wierzchniej. Wśród nich aż 41 proc. na koniec września znajdowało się w złej kondycji finansowej. Przeterminowane branży widoczne w BIG InfoMonitor oraz BIK wynoszą 107,2 mln zł, a odsetek firm z problemami w zależności od specjalizacji waha się między 2,1 a 5,7 proc. Najwyższy jest wśród producentów odzieży roboczej oraz wśród zajmujących się wyrobami pończoszniczymi, przewyższając tym samym znacząco odsetek niesolidnych firm w całej produkcji, gdzie wynosi on 4,6 proc. Mowa tu o opóźnieniach wynoszących co najmniej 60 dni na kwotę min. 500 zł.

Produkcja odzieży wraca nad Wisłę

Polska branża producentów odzieży nadal jest bardzo rozdrobniona i zróżnicowana, spora część działalności sprowadza się do produkcji sprzedawanej na bazarach i w małych sklepach oraz podwykonawstwa, czyli szycia na zlecenie znanych firm. Ale z powodzeniem rozwijają się też krajowi projektanci oraz średnie i duże firmy, kreujące własne silne marki, zdolne konkurować nie tylko na lokalnym rynku, ale również globalnym. Na korzyść polskiego przemysłu odzieżowego działa malejąca różnica kosztów płac między tanimi producentami, głównie z Azji (według przedstawicieli branży zmniejszyła się ona do około 10 proc.), a rodzimymi podmiotami, co przy uwzględnieniu kosztów transportu, czasu realizacji dostaw oraz jakości powoduje, że produkcja coraz częściej „wraca” do kraju. Jak np. deklarują zarządzający jedną z największych firm odzieżowych w kraju, w przyszłym roku podwojona zostanie produkcja odzieży nad Wisłą dla jednej z marek.

Polscy producenci zdobywają też zlecenia z zagranicy. Przedstawiciele branży oceniają, że zaletami naszych zakładów są zarówno wysoka jakość, zdolność szybkiego reagowania na potrzeby rynku, jak i szybki czas realizacji. Z drugiej strony niewielka skala działalności większości firm (ponad 90 proc. to firmy mikro i małe) stanowi barierę w pozyskiwaniu dużych zamówień, głównie z zagranicy, a z kolei niestabilność, sezonowość oraz niepewność otrzymywania zleceń ogranicza inwestycje w rozwój zdolności produkcyjnych. Producenci odzieży podkreślają także znaczenie problemów z zatrudnieniem, przy czym nie chodzi tylko o wzrost kosztów płac, ale również niedobór wykwalifikowanych pracowników, szczególnie dotkliwy w kontekście zaniku szkolnictwa zawodowego w tym zakresie. Wyzwaniem jest również konkurencja ze strony odzieży importowanej.

Najczęściej zaległości mają producenci ubrań roboczych i rajstop

Według danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz BIK moralność płatnicza przedsiębiorstw oceniana z perspektywy terminowego regulowania płatności jest mocno zróżnicowana w zależności od specjalizacji. W dziale 14 PKD Produkcja odzieży najsłabiej wypadają firmy szyjące ubrania robocze oraz pończosznicze. W tych specjalizacjach odsetek firm z zaległościami przekracza średnią dla ogółu producentów, która wynosi 4,6 proc. posiadających problemy w obsłudze zobowiązań w bazach BIG InfoMonitor oraz BIK.

Obraz1.jpg

Źródło: BIG InfoMonitor, BIK

Łączna wartość zaległych zobowiązań producentów odzieży to 107,2 mln zł. Średnia zaległość pozakredytowa sięga 23,7 tys. zł, a kredytowa 236,4 tys. zł.

Moda na zakupy odzieży online szkodzi tradycyjnym sklepom

Od stycznia do końca września br. w branży produkcji odzieży i tekstyliów w sądach gospodarczych ogłoszono 9 upadłości, wobec 7 w analogicznym okresie roku ubiegłego. Bisnode Polska przewiduje, że na koniec roku branża zanotuje zbliżoną liczbę bankructw do tej z 2016 r. Będzie to jednak o niemal połowę mniej upadłości niż w 2015 r. gdy zbankrutowały 22 przedsiębiorstwa.

Obraz2.jpg

Źródło: Bisnode Polska

Liczba sklepów odzieżowych spada od lat. Dodatkowo ich kondycja nie jest najlepsza. W chwili obecnej ponad 63 proc. spośród 500 poddanych analizie jest w słabej i bardzo złej sytuacji finansowej. Po 18 proc. w silnej i dobrej kondycji. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest postępująca zmiana zwyczajów zakupowych Polaków, którzy coraz więcej i chętniej kupują ubrania w internecie. Z badania* firmy badawczej PMR Market Experts na temat miejsca zakupu odzieży wynika, że 19 proc. Polaków kupuje ubrania przez internet. Najwięcej – około 60 proc. Polaków „ubiera się” w sklepach markowych, 26 proc. w sklepach niemarkowych, 19 proc. na bazarach i targowiskach, 13 proc. na hali hipermarketu, a 11 proc. w sklepach z odzieżą używaną.

Obraz3.jpg

Wykonane dla Izby Gospodarki Elektronicznej badania** firmy badawczo-technologicznej Gemius pokazują, że to właśnie odzież, akcesoria i dodatki nabywane są w sieci przez największą część zwolenników zakupów internetowych – 73 proc. Na drugim miejscu najchętniej kupowanych artykułów online znalazły się książki, płyty i filmy – 70 proc., a na kolejnym sprzęt RTV i AGD – 58 proc.