Dbamy o to w co się ubieramy, wybieramy naturalne tkaniny, kupujemy organiczne kosmetyki, bo nie chcemy nakładać na skórę zbędnej chemii. Cały czas jednak nabieramy się na różne sztuczki, jeśli chodzi o jedzenie, a ono jest naszym paliwem, musi być więc dobrej jakości. Jak rozróżniać, co jest wartościowe i czy rzeczy do tej pory kojarzące się nam z przekąskami, mogą być zdrowe? 

Unikaj tablicy Mendelejewa w składzie

Zasada jest bardzo prosta – im większa ilość składników, w tym takich, których nie potrafimy nawet wymówić, tym gorzej! Konserwanty, ulepszacze, spulchniacze, wzmacniacze smaku to nasi wrogowie. Często jednak ukrywają się pod nieznanymi nami nazwami, literami, cyframi. Jeśli więc nie jesteśmy pewni, co jest w składzie, nie kupujmy. Zwłaszcza jeśli produkty mamy podać dzieciom.

– W bakaliach znajdziemy konserwant E220, czyli dwutlenek siarki. Wody smakowe, nie dość, że bogate w niepotrzebny cukier, zawierają E211, czyli benzoesan sodu, zaś kaszki dla dzieci E123 pod którym kryje się amarant. Jedyne co możemy zrobić, to czytać uważnie etykiety i kupować produkty z pewnego źródła lub takie, które posiadają certyfikaty żywności ekologicznej. Stema Polska posiada w swojej ofercie takie właśnie paluszki Bez-E, a nawet BIO. Bo wiemy, że konsumenci szukają zdrowych, ekologicznych alternatyw dla tradycyjnych przekąsek, zwłaszcza gdy chcą je podać dzieciom. – mówi Renata Panasewicz ze Stema Polska.

Nie ulegaj szkodliwym trendom 

Od wielu lat co jakiś czas pojawia się moda na nową dietę lub styl odżywiania. W dobie social mediów bardzo łatwo wykreować trendy żywieniowe. Nie zawsze są one jednak korzystne. Od dawna wiadomo, że produkty light przeważnie zdrowe nie są, a kosztem utraty kaloryczności, dodano do nich ulepszacze. Podobnie jest z unikaniem glutenu czy nabiału. Nie dla każdego z nas taki sposób odżywiania będzie dobry, zwłaszcza gdy inna osoba odżywia się tak z przepisu lekarza, nie z powodu mody.

– Bardzo mnie dziwi kiedy konsumenci widząc, że coś jest bez glutenu, śmiało sięgają po produkt, nie patrząc, że zamiast glutenu dodano do niego mnóstwo szkodliwych substancji. Unikać tego składnika powinny osoby cierpiące na celiakię czyli około 1-3% populacji! I tu znowu pojawia się kwestia czytania etykiet. W produktach zbożowych jak ciastka czy paluszki, gluten pełni funkcję „scalacza”, jeśli byśmy go wyeliminowali, musielibyśmy dodać substancje, które niestety nie byłyby naturalnego pochodzenia. Nie chcemy tego robić, bo zależy nam na dostarczaniu klientom obok kultowych tradycyjnych paluchów, także ich nowoczesnych wersji jak Twigs&Sticks bez tłuszczu i cukru. Proponujemy mądre wybory, gdyż nie należy rezygnować z przekąsek, ważne, by wybierać te zdrowe. – dodaje Renata Panasewicz.

Jesteś tym, co jesz, to przysłowie stare jak świat. Jest jednak cały czas aktualne. Pamiętajmy, by spożywać jedzenie, nie samą chemię. Wybierajmy produkty, których składy są dla nas jasne i nie zajmują połowy opakowania. Im mniej, tym lepiej, tą zasadą także się kierujmy.