Już za dwa tygodnie wejdzie w życie ustawa ograniczająca handel w niedziele. W pierwszym etapie zakaże handlu podczas dwóch niedziel w miesiącu. Ustawa, która miała w założeniu chronić prawa pracowników doprowadza do sytuacji, w której jej największym beneficjentem okażą się stacje paliw, z narodowym koncernem naftowym za czele.

Józef Chocian (PSS Sochaczew) : Nasze stanowisko jest jednoznaczne, jeżeli wprowadzamy wolne niedziele, to dla wszystkich. Ustawa spowoduje rożnego rodzaju kombinacje, bo jak w sklepie 24 h sprawdzić kiedy sam właściciel handluje a kiedy ktoś inny. To samo dotyczy stacji benzynowych, które handlują całą dobę i teraz będą dodatkowo marketami spożywczymi. Mamy już doświadczenie o zakazie handlu w święta i widzieliśmy co dzieje się w sklepach, kiedy to handluje się bez udziału kas, stosuje się wyższe ceny, i nikt tego nie jest w stanie skontrolować. 

Ustawa, która wchodzi w życie od marca 2018 roku budzi ogromne kontrowersje, ponieważ spod zakazu wyłączona jest część placówek, m.in. kwiaciarni, placówek prowadzonych przez właściciela, lecznic dla zwierząt, dworców czy stacji paliw. Jednocześnie nie uregulowano szczegółów prowadzenia handlu w tych placówkach, co może zachęcać część firm do omijania przepisów np. przez tworzenie supermarketów na stacjach paliw oraz dworcach.

– Poprawki wprowadzone przez Sejm i Senat do obywatelskiej ustawy dotyczącej zakazu handlu w niedziele doprowadzą do przeniesienia niedzielnego handlu wokół stacji paliw oraz dworców komunikacyjnych. Obecny kształt ustawy jawnie wspiera zagraniczne sieci handlowe oraz koncerny paliwowe, które prowadzą punkty sprzedaży detalicznej na stacjach paliw – twierdzi analityk rynku spożywczego. Firmy już dziś planują w kreatywny sposób ominąć lub zminimalizować wpływ nowego prawa. Jak informują media, władze jednej z sieci handlowych rozważają wprowadzenie nocnych zmian i otwarcie sklepów w soboty do godz. 23:45 oraz o godz. 00:15 w nocy, z niedzieli na poniedziałek. Jeszcze dalej posuwa się czołowy polski koncern paliwowy, który w oficjalnym komunikacie oznajmił że zamierza rozszerzyć ofertę sklepów działających przy stacjach paliw. Nie wyklucza sprzedaży hurtowej warzyw, owoców, mięsa, jak również odzieży i artykułów elektronicznych! Co więcej, w związku z rozwojem e-commerce, tego typu zakupy będzie można realizować online, odbierając je w jednym z co najmniej 900 punktów sprzedaży w całej Polsce.

Robert Krzak, prezes Forum Polskiego Handlu oraz członek Rad Nadzorczych w sieci „Piotr i Paweł” powiedział nam: Jako przewodniczący Forum Polskiego Handlu brałem udział w procesie i byłem bardzo blisko jak tworzono te nowa sytuacje.  I sposób załatwiania tego był średni. I to nie jest koniec problemów związany z tym projektem.  Nie mam nic przeciwko takim rozwiązaniom, ale życzyłbym sobie, aby te procesy poprzedzała jakaś faza testowa.  Spójrzmy na rozwiązania węgierskie, z których zrezygnowano w okresie krótszym niż rok, to  u nas tez może być.  Mało tego podjęto decyzje co ma być za rok a nawet za dwa lata nie patrzeć na skutki. Dla handlu detalicznego nic się nie zmieni natomiast należy spodziewać się większego marnotrawstwa żywności, bo ludzie kupują przed świętami duże ilości żywności której nie zjadają. Uważam też, że to wpłynie negatywnie na małe sklepy, które były dodatkowym źródłem zaopatrzenia w niedzielę, przestana nimi być bo ludzie kupią na zapas w dużych sklepach. 

Z kolei zagraniczne sieci handlowe od końca zeszłego roku nawiązują współpracę z innymi sieciami stacji paliw, otwierając w nich własne placówki. W związku z oczekiwaną sytuacją rodzą się pytania: czym różnią się stacji paliw na których zakwitnie celowy handel artykułami spożywczymi i przemysłowymi w niedziele od sklepów spożywczych objętych zakazem? Z drugiej strony, dlaczego pracownicy stacji zajmujący się handlem nie będą mogli skorzystać z tzw. instytucji wolnych niedziel?