Na rynku cloud computingu król jest tylko jeden. To Amazon, który stał się synonimem chmury i który zarabia więcej niż jego główni rywale razem wzięci. Polskie firmy jednak nie poddają się i wykorzystując słabsze strony gigantów, starają się wykroić dla siebie kawałek rynkowego tortu.   

Według danych prezentowanych w „RightScale 2017 State of the Cloud” 95 proc. respondentów używa obecnie rozwiązań chmurowych. Wyłącznie z chmury publicznej korzysta 22 proc. przedsiębiorstw na świecie, 5 proc. wykorzystuje tylko chmurę prywatną, a 67 proc. postawiło na wdrożenie modelu hybrydowego, czyli połączenie obu rozwiązań. Przewaga rozwiązań publicznych wynika głównie z rynkowej dominacji Amazon Web Services. Platforma AWS niezmiennie pozostaje dla wielu firm i prywatnych użytkowników podstawowym wyborem do realizacji projektów chmurowych. Jednak coraz bardziej odczuwa oddech konkurentów.

Tygrys zza Wielkiego Muru 

Firma Synergy Research Group podała, że Amazon miał 5,1 mld dolarów przychodów w czwartym kwartale ubiegłego roku. Daleko w tyle zostawił swoich głównych konkurentów: Microsoft, IBM i w szczególności Google. Coraz silniejszy jest jednak przeciwnik ze wschodu. Mowa o chińskim dostawcy chmury publicznej – Alibaba Cloud. Zdaniem analityków Synergy pod koniec 2017 roku firma odnotowała po raz kolejny 104-procentowy wzrost i 553 mln dolarów przychodu, oferując swoje usługi tylko w Chinach. Wynik nadal daleki jest od rezultatów AWS, ale pokazuje jednocześnie, że działając wyłącznie na własnym rynku, można gigantom rzucić wyzwanie. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że jest on w Państwie Środka mocno regulowany.

Jak podkreślają analitycy, nie jest pewne, czy Alibaba zagrozi liderom globalnie, ale na pewno może stać się głównym wyborem usług chmurowych dla zachodnich firm inwestujących w Chinach. Kluczem do sukcesu wydaje się specjalizacja, szukanie innowacyjnych nisz i wypełnienie obszarów zaniedbanych przez głównych graczy.

– Rynek chmurowy rośnie w tempie szybszym niż zakładano, ale przebicie się do grona liderów może stać się coraz trudniejsze. Mniejsi gracze na rynku powinni zacząć rozważać specjalizację w konkretnych dziedzinach lub rynkach – podkreśla John Dinsdale, dyrektor ds. analiz w Synergy.

Sposób na giganta                                                                 

Te słowa coraz mocniej biorą sobie do serca lokalni gracze, tym bardziej, że wszystko wskazuje na to, że chmura będzie zyskiwać na popularności. W tej sytuacji lokalni dostawcy coraz śmielej starają się pozyskiwać klientów, bardziej akcentując swoje mocne strony i wskazując na przewagi nad zachodnią konkurencją:

– Decydując się na polską chmurę, firma dostaje wsparcie zespołu, który zna tutejsze realia rynkowe, uwarunkowania kulturowe i najczęściej działa znacznie szybciej niż korporacja. Wiele lokalnych firm zainwestowało w technologie niebagatelne pieniądze, dzięki czemu pod wieloma względami nie ustępują one chmurowym gigantom – przekonuje Jakub Bryła z Atmana, krajowego lidera rynku data center i dostawcy usług cloudowych.

Lokalni gracze dość często stawiają na chmurę prywatną. Nie bez powodu. W 2017 roku potencjał chmur obliczeniowych w Polsce doceniły przede wszystkim duże przedsiębiorstwa, bo ponad 37 proc. z nich. W tej grupie nadal jednak trzon stanowią inwestycje w chmury publiczne. Według danych IDC w 2017 roku rynek ten w Polsce mógł przekroczyć wartość 200 mln dolarów. Firma analityczna Forrester Research wskazuje jednak, że globalny rynek chmury prywatnej – m.in. dzięki zmianom prawnym – będzie rósł i do 2022 roku może być wart aż 26 miliardów dolarów. To jest nisza, którą chcą eksplorować polscy dostawcy.

– Dla branż o wysokich wymaganiach w zakresie bezpieczeństwa, jak np. bankowej, ubezpieczeniowej czy medycznej, chmura prywatna to naturalny wybór. Gwarantuje swoim użytkownikom pełną kontrolę nad przechowywanymi i przetwarzanymi danymi oraz możliwość dostosowania do swoich potrzeb praktycznie każdego komponentu zarówno w zakresie funkcjonalnym, jak i wydajnościowym – tłumaczy Jakub Bryła z Atmana.

Argumentów za prywatną chmurą jest więcej. Chmury publiczne Amazona, Google’a czy Microsoftu działają w oparciu o rozsiane po całym świecie centra danych. Odległości pomiędzy nimi a użytkownikami końcowymi mogą powodować opóźnienia w funkcjonowaniu aplikacji kluczowych dla prowadzenia biznesu. To może być argument dla firm, dla których opóźnienia transmisji to sprawa kluczowa. Ograniczeniem mogą być także regulacje prawne.

– Korzystanie z chmur publicznych opartych na rozproszonej infrastrukturze może stać się problematyczne dla wielu firm, które muszą dostosować się do nowych regulacji prawnych, zwłaszcza takich jak RODO. Także w przypadku przetargów publicznych często trzeba podać adres data center, w którym przechowywane będą wrażliwe dane. Niemożliwa do wskazania lokalizacja danych w chmurze publicznej może sprawić, że firma nie pozyska kontraktu. W przypadku chmury prywatnej czy innego typu chmury lokalnego dostawcy klient zawsze wie, gdzie znajduje się jego środowisko serwerowe – wyjaśnia Jakub Bryła z Atmana.

Gra do wspólnej bramki

Czy oznacza to, że polscy dostawcy idą na wojnę z gigantami? Bynajmniej, bo nikt nie ma złudzeń co do wyniku tej walki. Giganci są na czele stawki i mają za sobą ogromne budżety na rozwój i promocję usług. Przedsiębiorcy mają jednak zróżnicowane potrzeby, a co za tym idzie potrzebują  różnorodnych rozwiązań. To co jest dobre dla jednej firmy, nie musi być dobre dla drugiej.

– Może się wydawać, że usługi globalnych i lokalnych dostawców są konkurencyjne, jednak naszym zdaniem są bardziej komplementarne niż konkurencyjne, bo tak naprawdę się uzupełniają.  Warto też zwrócić uwagę na interoperacyjność, czyli gotowość chmur globalnych do uruchamiania bezpośrednich styków z innymi chmurami po to, by umożliwić klientom bezproblemowe korzystanie z obu środowisk chmurowych jednocześnie – zaznacza Jakub Bryła z Atmana.

Z tego między innymi powodu rośnie popularność rozwiązań hybrydowych, które w wielu przypadkach są połączeniem chmury publicznej i prywatnej. Według „RightScale 2017 State of the Cloud” ponad 50 proc. firm chce inwestować właśnie w tego typu łączone rozwiązania. Zbliżony wynik podaje firma Rackspace, która dodatkowo wskazuje, że takie połączenie pozwala firmom na redukcję wydatków o ok. 17 proc.

– Dziś tak naprawdę nie ma znaczenia walka pomiędzy dostawcami chmur publicznych i prywatnych. Warunki dyktują przedsiębiorstwa, a te chcą mieć możliwość korzystania z szerokiej oferty chmury publicznej, prywatnej lub obu jednocześnie w zależności od swoich potrzeb – podsumowuje Jakub Bryła z Atmana. – Firmy rozwijają się, inwestują w dane rozwiązania chmurowe i z czasem okazuje się, że coś co sprawdzało się na przykład rok temu, teraz już nie wystarcza. Łączenie rozwiązań to często wyjście optymalne, gwarantujące najwyższą elastyczność i efektywność kosztową – dodaje Bryła.

Według danych firmy analitycznej IDC wynika, że w 2017 roku wydatki na chmurę prywatną i publiczną w Europie Środkowo-Wschodniej wyniosły 594 mln dolarów. W 2020 roku wzrosną do 876 mln dolarów.