Według „The Wall Street Journal” większość hackerów sponsorowanych przez rządy atakuje telefony komórkowe, a nie komputery osobiste. Dotyczy to zwłaszcza inwigilacji politycznych dysydentów, prześladowanych przez autorytarne reżimy. Do 2015 r. większość hackerów pracujących dla państw atakowała komputery osobiste rozpracowywanych osób. Eksperci twierdzą, iż telefony komórkowe są obecnie o wiele bardziej lukratywnym celem niż komputery. Naukowcy z Lookout Mobile Security, firmy produkującej bezpieczne oprogramowania z siedzibą w USA, utrzymują, że wykryte operacje hackerskie, które uważa się za sponsorowane przez rządy, w ciągu pierwszych pięciu miesięcy 2018 r. wzrosły dziesięciokrotnie w porównaniu z rokiem 2015.

Według Lookout wzrost hackerskich ataków na telefony komórkowe odzwierciedla wzrost popularności smartfonów na całym świecie, a także zwiększone zakupy oprogramowania do telefonów komórkowych. Hackerzy sponsorowani przez rząd zwykle włamują się do telefonów poprzez złośliwe oprogramowanie pod „przykryciem” określonej aplikacji. Uważa się, że złośliwe oprogramowanie do telefonów stało się tańsze i łatwiej dostępne. Włamanie do telefonu dostarcza hackerom informacji, które są o wiele bardziej osobiste i wrażliwe niż te, które można znaleźć na komputerze osobistym. Zaatakowane telefony stają się potężnymi narzędziami szpiegowskimi.

Osoby, których telefony komórkowe padły celem rządowych ataków, to działacze lub dysydenci, prowadzący kampanię na rzecz reform politycznych lub gospodarczych w swoich krajach. Ich telefony komórkowe są obiektem ukierunkowanych, systematycznych kampanii hackerskich w takich krajach, jak Etiopia, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kambodża czy Meksyk. „The Wall Street Journal” przytacza Raja Samaniego, szefa ds. badań firmy antywirusowej McAfee, według którego prawie 11% telefonów komórkowych na całym świecie zostało w 2017 r. zainfekowanych złośliwym oprogramowaniem. Statystyki te prawdopodobnie znacznie wzrosną do końca 2018 r.

Źródło: The Wall Street Journal