Odtworzenie parku maszynowego, budowa i sprowadzenie urządzenia do zakładu produkcji folii w Oświęcimiu oraz potencjalne przejęcia składać się będą na wydatki inwestycyjne Grupy Kęty w tym roku. Pierwsze dwa projekty pochłoną ok. 200 mln zł. Reszta pieniędzy posłuży ewentualnym akwizycjom zagranicznym w dwóch największych segmentach działalności grupy.

– Ciągle poszukujemy firm i nowych rynków. Chcemy się rozwijać geograficznie w zakresie sprzedaży systemów aluminiowych – mówi Dariusz Mańko, prezes Grupy Kęty. – Akwizycje dotyczą małych firm. Szybko je przejmujemy i asymilujemy. Wprowadzamy tam nasze zarządzanie, procedury postępowania i później te firmy są naszym reprezentantem w danym kraju.

Segment systemów aluminiowych jest największym spośród pięciu działów grupy. Jego przychody w ubiegłym roku przekroczyły 850 mln zł. W tym roku mają wzrosnąć o kolejne 9 proc. Do tego segmentu, sygnowanego marką Aluprof, należy też najliczniejsza grupa spółek w ramach grupy kapitałowej – jest ich 10, w tym dziewięć zagranicznych: na Węgrzech, w Niemczech, Rumunii, Wielkiej Brytanii, Czechach, na Ukrainie, w Stanach Zjednoczonych (dwie) oraz w Danii.
– Drugim celem akwizycyjnym jest przejęcie firmy, być może w Europie Zachodniej, która działa w zakresie systemu SWW – segmentu wyrobów wyciskanych, czyli zużywa, sprzedaje i przerabia profile aluminiowe dla różnych branż – deklaruje Mańko.

Do tego segmentu należą w grupie cztery spółki, w tym dwie zagraniczne: ukraińska i włoska.
Zgodnie z opublikowaną prognozą Grupa Kęty chce się ograniczyć do przejmowania spółek niewielkich, o poziomie sprzedaży do 20 mln euro w przypadku segmentu systemów aluminiowych oraz do 50 mln euro w segmencie wyrobów wyciskanych. Jeśli nie wystarczy na to środków z puli przeznaczonej na inwestycje, zarząd zamierza finansować przejęcia z już posiadanych linii kredytowych.
– Można powiedzieć, że mamy w pewnym sensie otwartą linię kredytową. Spółka nie jest mocno zadłużona, a ta większa akwizycja w segmencie wyrobów wyciskanych nie jest przewidywana na 300–400 mln zł. Wolelibyśmy, żeby to była spółka o wartości 100–150 mln zł. Takie mniejsze spółki są łatwiejsze do opanowania i ryzyko jest w ich przypadku dużo mniejsze.

O ile akwizycje dokonywane będą w miarę pojawiających się okazji, o tyle dwie inwestycje w Grupie, które są zaplanowane na 2016 rok, na pewno dojdą do skutku. Jedna z nich to zakup maszyny dla zakładu produkującego folie (segment opakowań giętkich, trzeci obok dwóch wspomnianych, na których rozwoju spółka zamierza bazować).
– Największy wydatek, czyli około 100 mln zł, pochłonie budowa i sprowadzenie urządzenia do naszego nowego zakładu opakowań, produkcji folii w specjalnej strefie ekonomicznej w Oświęcimiu. To jest nasz sztandarowy projekt inwestycyjny – mówi prezes Grupy Kęty. – Poza tym jak co roku mamy zaplanowane inwestycje odtworzeniowe. Dokładnie 93 mln zł musimy wydać na odtworzenie parku maszynowego, co jest niezbędne, jeśli chcemy utrzymać nasze produkty na najwyższym światowym poziomie pod względem technologicznym.
Grupa Kęty według wstępnych wyników miała w ubiegłym roku 2,03 mld zł przychodów i 27 mln zł zysku netto. Prognozy na 2016 rok zakładają wzrost przychodów ogółem o 6 proc., a zysku netto o 18 proc. do 245 mln zł.

/newseria