Pracownica Departamentu Stanu została oskarżona o kłamstwa w sprawie swoich kontaktów z pracownikami chińskiego wywiadu, którzy wręczali jej pieniądze i prezenty w zamian za informacje. Candace Claiborne, która pracowała w Departamencie Stanu od 1999 roku, m.in. jako dyplomata w Iraku, Sudanie i Chinach (w Pekinie i Szanghaju) i miała dostęp do ściśle tajnych informacji, została oskarżona o utrzymywanie regularnych kontaktów z pracownikami wywiadu Chin bez wiedzy swoich przełożonych. Zdaniem sądu jej kontakty były niezwykle intensywne i rozpoczęły się w 2011 roku. Chińczycy w zamian za informacje wręczali Claiborne prezenty, w tym komputery i smartfony, opłacili jej studia w chińskiej uczelni technicznej oraz wakacje w Tajlandii. Ponadto wypłacali jej regularne stypendium i umeblowali apartament za granicą. 

W zamian, Claiborne dostarczała Chińczykom m.in. informacji dotyczącej amerykańskiej polityki gospodarczej w stosunku do Chin. Z dochodzenia wynika, iż FBI monitorowała pracowników Departamentu Stanu przez długi okres czasu. Claiborne zaprzeczyła oskarżeniom i okłamywała przesłuchujących ją agentów. Obecnie jest ona w areszcie domowym i czeka na wstępne przesłuchanie w dniu 18 kwietnia br. Grozi jej kara pozbawienia wolności do 25 lat.

Źródło: portal intelNews. org z 31.03.2017 r. 

Rząd Korei Północnej stoi za rabunkami azjatyckiego banku

Wysoki przedstawiciel wywiadu amerykańskiego zasugerował w wypowiedzi dla „Foreign Policy”, iż rząd Korei Północnej stoi za ubiegłoroczną próbą kradzieży niemal 1 mld USD z banku w Bangladeszu. Miało do niej dojść w lutym 2016 roku, kiedy użyto złośliwego oprogramowania i wykonano kilka próśb o transfer pieniędzy z Banku Bangladeszu – centralnego państwowego banku tego kraju – przy użyciu sieci SWIFT. Hackerzy byli w stanie dokonać pięciu oddzielnych transferów o wartości 101 mln USD – każdy z Banku Bangladeszu na rachunek amerykańskiego Banku Rezerwy Federalnej. Jednak kiedy złożono kolejne prośby o przelewy, pracownik FED skontaktował się z bankiem i zablokował transakcje. Odzyskano przelane transfery o wartości prawie 1 mld USD, jednak w posiadaniu hackerów pozostało około 81 mln USD. 

Specjaliści od włamań komputerowych ocenili te działania jako zaawansowane technicznie. Firma Symantec wydała opinię, iż części kodu złośliwego oprogramowania wskazują, iż było ono w przeszłości wykorzystywane przez rząd Korei Północnej. Podkreśla się, iż zdolności Korei Północnej w zakresie walki w cyberprzestrzeni są znaczące i  jedne z największych na świecie. 

Rząd USA nie skomentował tych doniesień oficjalnie. Jednak zastępca dyrektora Narodowej Agencji Bezpieczeństwa (NSA) Rick Ledgett, wygłaszając przemówienie w Instytucie Aspen w Waszyngtonie potwierdził, iż za atakiem na Bank Bangladeszu stała Korea Północna. Stwierdził, iż rzeczą bez precedensu jest to, iż państwo de facto rabuje banki. 

Redakcja „Foreign Policy”, która przytoczyła wypowiedź Ledgetta, poprosiła o komentarz NSA, jednak agencja stwierdziła, iż nie udziela wypowiedzi w takich kwestiach. Źródło: Foreign Policy z 23.03.2017 r.

Chiny utrzymują 5 tysięcy szpiegów na Tajwanie

Przedstawiciel rządu Tajwanu oskarżył Chiny o utrzymywanie armii ponad 5 tysięcy szpiegów na wyspie, z których wielu inwigiluje najwyższe szczeble rządowe i gospodarkę. Oświadczenie nastąpiło po dwóch spektakularnych aresztowaniach, do jakich doszło w ostatnich dniach. Kontrwywiad tajwański aresztował członka ochrony byłej wiceprezydent Annette Lu. Ochroniarz miał otrzymywać wynagrodzenie od chińskiego wywiadu w zamian za informacje o wiceprezydent kraju. Wcześniej aresztowano obywatela chińskiego, który pierwotnie przybył na Tajwan jako student, a następnie przez lata prowadził działalność rekrutacyjną na rzecz Chin wśród przedstawicieli rządu tajwańskiego. 

Anonimowy przedstawiciel rządu Tajwanu ujawnił, iż od 2002 roku władze tajwańskie zatrzymały przynajmniej 60 osób powiązanych ze szpiegostwem na rzecz Chin. Większość, bo niemal 80% przypadków dotyczyło inwigilacji obiektów i celów militarnych, a pozostałe 20% sektora cywilnego. Jednak proporcje te nie oznaczają, iż Chiny są bardziej zainteresowane sektorem wojskowym, ale to, że Tajwan posiada doskonały kontrwywiad, który odnosi o wiele więcej sukcesów w zwalczaniu szpiegostwa niż służby cywilne. Źródło: portal intelNews.org (za tajwańskimi mediami) z 20.03.2017 r.

Rosyjskie siły specjalne w Egipcie i Libii

Według agencji Reutersa w ostatnich dniach na granicy Egiptu i Libii odnotowano obecność żołnierzy rosyjskich sił specjalnych. Informacja pochodzi od dwóch przedstawicieli rządu USA, którzy pragnęli zachować anonimowość. Agencja przytacza jednocześnie wypowiedź przedstawiciela egipskich sił bezpieczeństwa, który stwierdził, iż rosyjska paramilitarna 22-osobowa grupa założyła bazę operacyjną w mieście Sidi Barrani, które jest położone 60 km od granicy z Libią. 

Libia od momentu upadku reżimu Muammara Kadafiego w 2011 roku zamieniła się w państwo upadłe, opanowane przez anarchię. Rząd w Tobruku, popierany przez Stany Zjednoczone,  jest powiązany z Narodową Armią Libii na czele której stoi marszałek Khalifa Haftar, który przez dekady reżimu Kadafiego żył w Ameryce. Haftar w listopadzie ubiegłego roku odwiedził Moskwę, gdzie spotkał się z przedstawicielami rządu rosyjskiego, w tym z ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem. Stąd rodzą się przypuszczenia, iż siły specjalne Rosji operują na granicy egipsko-libijskiej przy wsparciu i pomocy Haftara. 

Rząd w Tobruku przyznał, iż Rosja obiecała mu dostarczenie pomocy finansowej i wojskowej. Wsparcie wojskowe świadczone jest głównie przez prywatne rosyjskie firmy bezpieczeństwa, które pracują na rzecz sił Haftara. Jednak oficjalnie nie potwierdza się, iż jakiekolwiek siły rosyjskie stacjonują na terenie Libii. Rosja oficjalnie zaprzeczyła doniesieniom agencji Reutersa oświadczając, iż „pewne zachodnie media” rozsiewają fałszywe informacje, aby zdyskredytować rząd rosyjski w oczach opinii publicznej. Źródło: Agencja Reuters z 15.03.2017 r.

Portal WikiLeaks ujawnia techniczne metody gromadzenia informacji przez CIA

Tysiące dokumentów należących do Centralnej Agencji Wywiadowczej, ujawnione 7 marca br. przez portal WikiLeaks pokazują całą gamę technicznych metod pozyskiwania informacji przez agencję z aplikacji cyfrowych i urządzeń elektronicznych, począwszy od urządzeń pamięci przenośnej po smart TV. 

WikiLeaks nazwał swój zbiór Vault 7. Składa się on z prawie 8000 stron internetowych i 1000 załączników. Poinformowano, iż ich edytorzy stworzyli setki stron kodów komputerowych, aby zapobiec publicznemu ujawnieniu zawansowanych cyber broni, które są nielegalnie wykorzystywane przez CIA do sabotowania urządzeń i systemów elektronicznych. Ujawnione dokumenty są z pewnością prawdziwe i należą w większości do CIA i Narodowej Agencji Bezpieczeństwa (NSA). Programy: McNUGGET, CRUNCHYLIMESKIES, ELDERPIGGY, ANGERQUAKE i WRECKINGCREW były przeznaczone do rozbijania systemów komputerowych przy użyciu szeregu zaawansowanych metod, które wymagają wejścia lub wykorzystania wbudowanych luk. Celem były popularne systemy komunikacyjne takie jak Skype, WhatsApp czy smartfony produkowane przez Google i Apple oraz komercyjne oprogramowania PDF i Microsoft Windows. 

WikiLeaks nie ujawnił źródła dokumentów, jednak zaznaczono, iż były on wpuszczone w obieg przez CIA do kręgów byłych rządowych hackerów i kontraktorów oraz, że pozyskano je ze stron niezabezpieczonych. Portal uważa, iż to, co jest i będzie publikowane w ramach Vault 7 przyćmi trzyletni „dorobek” ujawnień Edwarda Snowdena. CIA, NSA i Biały Dom nie skomentowały tych rewelacji. Źródło: Portal intelNews.org z 08.03.2017 r.

Autor:

Profesjonalny Wywiad Gospodarczy „Skarbiec” Sp. z o.o.