Zmiany w Messengerze, nowe mechanizmy w Facebook Analytics i przede wszystkim prace nad rozszerzoną rzeczywistością zapowiedział Facebook podczas swojej corocznej konferencji F8. Dzięki aplikacji Spaces użytkownicy będą mogli porozmawiać ze znajomymi i rodziną w wirtualnej rzeczywistości i tworzyć jej elementy. Zmiany wprowadzają też Twitter, który rozszerza limit 140 znaków, oraz YouTube, który z kolei reguluje dodawanie reklam do treści. Instagram przekroczył natomiast kolejną barierę 700 milionów użytkowników.

 Wydarzeniem elektryzującym media społecznościowe jest coroczna konferencja Facebook F8, na której portal Marka Zuckerberga przedstawia swoje dalekosiężne plany. Po tegorocznej edycji można powiedzieć, że w centrum zainteresowań jest rozszerzona wirtualna rzeczywistość. Portal zapowiedział wprowadzenie aplikacji Facebook Spaces, która umożliwi spotkanie z innymi osobami w wirtualnej rzeczywistości, niezależnie od tego, gdzie fizycznie przebywają – mówi agencji Newseria Biznes Joanna Jałowiec, redaktor naczelna serwisu PRoto.pl.

W aplikacji Facebook Spaces, nad którą pracuje obecnie społecznościowy gigant, użytkownicy będą też mieli możliwość tworzenia elementów rozszerzonej rzeczywistości i dodawania ich w trakcie rozmów na żywo. Modyfikacje przejdzie też Workplace, z którego korzysta aktualnie ponad 14 tys. organizacji na całym świecie. Podczas swojej corocznej konferencji Facebook zapowiedział lepszą integrację tej aplikacji z zewnętrznymi narzędziami i usługami.

– Ponadto portal zapowiedział kolejne rozszerzenia swoich systemów analitycznych, tak aby firmy, które mają profile na Facebooku, mogły lepiej pozyskiwać dane na temat tego, co dzieje się na ich profilach. Messenger ma natomiast zostać ulepszony w kierunku większej integracji z różnymi zewnętrznymi systemami i aplikacjami, tak żebyśmy mogli bez problemu na przykład zamówić danie z restauracji właśnie poprzez komunikator Facebooka – mówi Joanna Jałowiec.

Messenger ma również zostać rozbudowany o inteligentnego asystenta, który ułatwi obsługę komunikatora. Nowością będzie też sekcja Discover oraz obsługa rozszerzeń firm zewnętrznych.

Nad nowymi narzędziami pracuje też Instagram, którego liczba użytkowników przebiła właśnie kolejną barierę.

 Instagram poinformował na swoim blogu, że liczba jego użytkowników przekroczyła 700 milionów miesięcznie. Co przesądza o popularności tego portalu? Zdaniem jego twórców głównie takie opcje, które z jednej strony ułatwiają nam komunikację, a z drugiej strony sprawiają, że mamy nad nimi lepszą kontrolę. Są to między innymi Stories, wiadomości direct, które znikają po przesłaniu czy wideo na żywo – wylicza Joanna Jałowiec.

Z kolei Twitter poinformował użytkowników, również na swoim blogu, że do limitu 140 znaków nie będą od tej pory wliczane nazwiska adresatów, do których jest skierowana wiadomość. Dzięki temu użytkownicy będą mogli pozwolić sobie na nieco dłuższe wypowiedzi. YouTube, kolejny z gigantów, planuje natomiast zmiany w swoim systemie monetyzacji.

 Dotychczas każdy twórca mógł w dowolnym momencie włączyć opcję płatnych reklam umieszczanych przed swoimi filmami. Powodowało to jednak różne nadużycia, ponieważ niektórzy twórcy korzystali z treści popularnych youtuberów albo wytwórni muzycznych i w ten sposób próbowali więcej zarobić na swoim kanale. Teraz YouTube chce tę sytuację ukrócić. Monetyzację będzie można włączyć dopiero na koncie użytkownika, którego materiały przekroczyły liczbę 10 tysięcy wyświetleń. To ma służyć lepszej kontroli kanałów, które zgłaszają się po monetyzację – tłumaczy Joanna Jałowiec.

Redaktor naczelna serwisu PRoto.pl podkreśla też znaczenie ankiety przeprowadzonej w marcu miesiącu przez portal YouGov. Wynika z niej, że niemal co piąty pracodawca (19 proc.) odrzucił kandydata ze względu na jego aktywność w mediach społecznościowych. Firmy najczęściej weryfikują kandydatów do pracy na LinkedInie (48 proc.) i Facebooku (46 proc.), nieco rzadziej na Twitterze (28 proc.) oraz Instagramie (15 proc.).

– Media społecznościowe mogą mieć wpływ również na nasze życie zawodowe. Blisko co piąty pracodawca podejmuje decyzję o zatrudnieniu potencjalnego kandydata na podstawie treści, które ten zostawia w mediach społecznościowych. Wśród zachowań, które dyskwalifikują kandydatów do pracy, są m.in. używanie agresywnego i obraźliwego języka, zamieszczanie treści, które nawiązują do zażywania narkotyków, i zdjęć z imprez suto zakrapianych alkoholem – przestrzega Joanna Jałowiec.