Czy mają rację Keynes i Kalecki, twierdząc, że wzrost gospodarczy da się kreować, zwiększając siłę popytu gospodarstw domowych poprzez dodatkową emisję pieniądza? „Zdolności popytu globalnego do generowania wzrostu produkcji są ograniczone przez zasób czynników produkcji” – pisze dr Piotr Maszczyk, autor wykładu „Polityka fiskalna jako narzędzie polityki stabilizacyjnej”.

Wykładowca Prasowej Akademii Pieniądza XXI, adresowanego do dziennikarzy przedsięwzięcia edukacyjnego, które PAP realizuje we współpracy z NBP, wyjaśnia, że jeśli w gospodarce nie ma niewykorzystanych mocy wytwórczych, to sam wzrost wydatków nie przełoży się na wzrost produkcji lecz zapewne na wzrost inflacji lub pogłębienie nierównowagi w bilansie obrotów handlowych (popyt będzie stymulował import, a nie wzrost produkcji krajowej).

Również niedopasowanie struktury popytu globalnego i produkcji w danym kraju może ograniczać skuteczność popytu, jako narzędzia stymulującego wzrost produkcji rzeczywistej. Niebezpieczne są również różnego rodzaju „wąskie gardła”, które ograniczają możliwości wzrostu produkcji, nawet jeżeli w gospodarce są wolne moce wytwórcze. Co z tego, że w odpowiedzi na wzrost popytu wzrośnie produkcja fabryk, jeśli nie będzie można dowieźć towarów do konsumentów?

Pamiętajmy również, że popyt będzie stymulował wzrost produkcji obserwowanej tylko wówczas, gdy na mikro-rynkach dóbr i usług będzie istniała konkurencja pomiędzy przedsiębiorstwami. W przeciwnym wypadku rosnący popyt wcale nie musi się przekładać na wzrost produkcji. Przedsiębiorstwo o pozycji monopolistycznej może przecież zdecydować, że – jako odpowiedź na rosnący popyt – z jego punktu widzenia bardziej opłacalne jest podnoszenie cen niż produkcji.

Wreszcie ostatnim elementem koniecznym do sprawnego funkcjonowania mechanizmu popytowego jest sztywność płac nominalnych. Dotychczas rozważaliśmy głównie wzrost popytu, jeśli jednak produkcja rzeczywista ma podążać za zmianami wydatków, powinna się zmniejszać wtedy, gdy popyt globalny maleje. Można sobie jednak z łatwością wyobrazić, że spadek popytu zamiast spadku produkcji będzie wywoływał zmniejszenie cen. Jednak obniżka cen jest możliwa tylko wówczas, gdy jednocześnie można zmniejszyć płace nominalne.

Jeśli w krótkim okresie są one sztywne („lepkie”, jak powiedzieliby ekonomiści), to obniżka cen nie będzie możliwa i reakcją na spadek popytu będzie przede wszystkim spadek produkcji. Ponownie zapraszamy dziennikarzy do Prasowej Akademii Pieniądza XXI. W sobotę 8 kwietnia odbędzie się kolejne warsztatowe spotkanie z dr Piotrem Maszczykiem. W internecie, pod adresem pap21.pl wciąż można się zapisać na nasze szkolenie. Dostępny tam jest także nowy wykład – „Polityka fiskalna jako narzędzie polityki stabilizacyjnej” oraz kolejny test zaliczeniowy.

Źródło informacji: Kurier PAP