Robisz kolację. SMS od współpracownika. Siadasz w fotelu przed telewizorem. Telefon od przełożonego. Stoisz w kolejce w sklepie. MMS od klienta. Budzisz się w nocy. Sięgasz po smarfona i sprawdzasz emaile. Teoretycznie jesteś już dawno po godzinach pracy. Praktycznie: z mobilności nie rezygnujesz przez 24 h. Znacie to? Podpowiadamy, jak korzystać z technologii, żeby nie utraciło na tym życie prywatne.

Urządzenia mobilne pozwalają na niczym nieskrępowaną wielozadaniowość. Równocześnie możemy przygotowywać prezentację, wysyłać dokumenty do kontrahenta, odbywać wideokonferencję z zespołem, rozmawiać przez komunikator z żoną lub mężem, a w wolnej chwili szukać za pośrednictwem smartfona nowej pracy i wertować ogłoszenia online. To tylko przykłady czynności, które na co dzień wykonujemy. Szybko i równocześnie. Ich lista stale się wydłuża, a tablety i smartfony powoli stają się zarówno urządzeniami służbowymi, jak i prywatno-rozrywkowymi.

– Nie umiem się tak po prostu „odciąć” od pracy. Nawet gdy już jestem w domu, kilkakrotnie zaglądam do służbowej poczty. Leżąc na łóżku przeglądam w smartfonie wiadomości, czasem odpowiadam na maile, choćby zaraz miała wybić północ. Równocześnie sprawdzam, co nowego dzieje się w portalach społecznościowych – opowiada Magdalena, pracująca w korporacji z zagranicznym kapitałem. Nie do końca podoba się to jej rodzinie. Taki permanentny „stan gotowości” potrafi zakłócić wspólnie spędzany czas.

– Jest też druga strona medalu. Część rzeczy mogę wykonać właśnie zdalnie, między domowymi obowiązkami, nie siedząc po godzinach w biurowcu. A urządzenia mobilne tylko w tym pomagają. Różne sprawy zawodowe mogę załatwiać bez siedzenia przy biurku, na przykład robiąc zakupy, jadąc tramwajem, czekając w kolejce do lekarza czy wieczorem, zanim położę się spać – tłumaczy trzydziestokilkulatka, dodając, że jeżeli firma stwarza możliwość telepracy albo ma się nienormowane godziny pracy, tym bardziej urządzenia mobilne stają się przydatne, a my sami regulujemy czas i dowolnie, samodzielnie łączymy życie zawodowe z prywatnym. W załatwianiu istotnych spraw w tak zwanym „międzyczasie” pomagają nam też aplikacje mobilne, których oferta jest coraz szersza (my szczególnie polecamy apkę do mobilnego szukania pracy Pracuj.pl: www.pracuj.pl/aplikacje).

Multitasking może jednak okazać się zgubny, jeśli nie potrafimy nad nim zapanować. Chroniczne zmęczenie, osłabiona koncentracja, a co za tym idzie: spadek efektywności i ryzyko popełnienia błędu – to tylko niektóre możliwe skutki wielozadaniowości.

– Coraz częściej zauważam, że podczas różnych konferencji czy spotkań biznesowych uczestnicy starają się robić kilka rzeczy jednocześnie. Zamiast uczestniczyć w rozmowie, ciągle zerkają na laptopy i myślami są zupełnie gdzieś indziej – opowiada dr Paweł Fortuna, trener biznesu, zalecając, by samodzielnie wyznaczać sobie granice, tak, abyśmy świadomie kontrolowali urządzenia mobilne, a nie one kontrolowały nas. Jak to zrobić? Oto kilka zaleceń eksperta:

  • 1. Określmy czas, w którym korzystamy z służbowych urządzeń mobilnych. Jeśli nie potrafimy ich wyłączyć po powrocie do domu – ustalmy priorytety, a więc np. odbieramy telefony tylko w bardzo ważnych sprawach, a poczty nie odbieramy w środku nocy.
  • 2. Szukajmy równowagi między życiem wirtualnym a realnych, czyli nie dopuszczajmy do tego, by rozmowy online zdominowały czas poświęcany na spotkania „na żywo”.
  • 3. Znajdźmy sobie hobby, zainteresowania, które nie będą wymagały korzystania z mobilności, pozwolą nam chociaż na moment odciąć się od elektronicznych gadżetów. Dobrym przykładem jest sport!
  • 4. Na korzystanie z urządzeń mobilnych wykorzystujmy czas, który zazwyczaj przepływa nam przez palce – a więc w autobusie czy w poczekalni u lekarza. Dzięki temu oszczędzimy czas, który wieczorem – zamiast na wysyłanie maili – będziemy mieli chwilę na spotkania z rodziną albo przyjaciółmi.
  • źródło: pracuj.pl