„Home office to nie tylko wymarzona formuła pracy, jak oceniają ją młodzi z pokolenia Z. To także wyzwanie i umiejętność pokonywania barier” – mówi Aleksandra Pocheć z serwisu pracy MonsterPolska.pl. Oto z czym trzeba się zmierzyć, pracując większość czasu w domu. 

Okiełznanie czasu

Jeśli uważamy, że „na wszystko jest jeszcze czas” i zdarza nam się zostawiać obowiązki na ostatnią chwilę, bardzo szybko możemy zatonąć w piętrzących się zadaniach do wykonania. Pierwszym i jednym z najważniejszych wyzwań pracy zdalnej, jest złapanie odpowiedniego tempa pracy.

„Jestem grafikiem i mój pracodawca już kilka lat temu pozwolił mi pracować z domu. Nie chciałem, żeby moja córka siedziała godzinami w szkolnej świetlicy, więc praca zdalna był najlepszym wyjściem. Szybko okazało się, że dzień zaczął stawać się nocą i odwrotnie. W nocy pracowałem, w dzień spałem. Ta zmiana wpłynęła bardzo źle na moją rodzinę. Na szczęście w porę się opamiętałem. Zacząłem nastawiać budzik na rano, pracować w dzień i spędzać czas z żoną i córką. Wymagało to ode mnie jednak dużej samodyscypliny” – opowiada Krzysztof, grafik.
Stawianie bariery pomiędzy czasem na pracę i na prywatne sprawy

 

„Dużym problemem osób, które pracują w systemie home office, jest zacieranie się granic czasowych. Pisanie maili, wykonywanie telefonów, kończenie projektów „na już”, przeplata się z robieniem zakupów, odbieraniem dziecka z przedszkola i spotkaniem ze znajomymi” – zauważa Aleksandra Pocheć z MonsterPolska.pl. „Finalnie praca towarzyszy nam całą dobę. Na dłuższą metę trzeba nauczyć się stawiać pewną granicę, bo nie da się odpocząć na kolacji z przyjaciółmi, jeśli w międzyczasie odpowiadamy na firmowe maile” – dodaje.

„Po dziesięciu latach pracy na etacie, osiem godzin dziennie za biurkiem, trafiłam do firmy, która pracowała w modelu home office. Po trzech miesiącach zdałam sobie sprawę, że muszę znaleźć nowego pracodawcę, bo okazałam się domowym pracoholikiem, który musi udowadniać, że pracuje, choć nikt ode mnie tego nie wymagał. Zrobiłam się bardzo nerwowa. Dom był dla mnie miejscem pracy, przez co straciłam strefę odpoczynku. Zmieniłam firmę i znowu chętnie wychodzę co rano do pracy” – opowiada Karolina, pracująca w branży finansowej.

Walka z tęsknotą za współpracownikami

 

W pierwszej fazie osoby, które pamiętają jeszcze zmęczenie pracą w firmie wymagającej od nich ośmiu godzin obecności dziennie przy biurku, mogą czuć euforię, że nie muszą zrywać się rano i biec do pracy. Z czasem radość może zastąpić tęsknota za codziennym kontaktem ze współpracownikami. Praca zdalna bywa trudna, kiedy zaczyna brakować nam zebrań, dyskusji czy wspólnej przerwy na kawę.
Opanowanie niepokoju wynikającego z niewiedzy

 

„Home office wyklucza też pewną wiedzę, chociażby o tym, jaka panuje atmosfera w firmie. Będąc długo poza firmą wypadamy z bieżących wydarzeń i poczucia, że mamy wpływ na ich bieg” – mówi Pocheć z MonsterPolska.pl.

„Pracuję w systemie dwa tygodnie w domu na dwa tygodnie w biurze, ponieważ sprawuję z byłym mężem opiekę naprzemienną nad naszą córką. Choć home office jest dla mnie ratunkiem w trudnej sytuacji życiowej, to za każdym razem czuję się wyjęta z tej firmowej atmosfery na dwa tygodnie. Długo walczyłam z wewnętrznym niepokojem, który pojawiał się zawsze, gdy byłam poza firmą” – opowiada Angelika, urzędniczka, której udało się z czasem opanować ten lęk.

 

Walka z lenistwem i „rozpraszaczami”

Zdarza się, że pracując w domu nie stajemy się bardziej efektywni, czy staranni, bo wszystko nas rozprasza. Jeśli więc telefon od znajomych, którzy wybierają się do kina, sprawia, że odkładamy pilną pracę, a słońce za oknem powoduje, że wybieramy leżakowanie w ogródku, warto przemyśleć, czy praca zdalna jest na dłuższą metę dla nas. Niedotrzymywanie terminów, lawirowanie i kłamstwa mają w pracy bardzo krótkie nogi. W formule home office pracodawca rozlicza nas gównie z jakości, ale i terminowości.

 

Poczucie niedosytu

Bywa, że pracując z domu czegoś nam brakuje, dlatego część z nas pracę zdalną wybiera jako pracę „na drugi etat”. Jeśli tylko jesteśmy mistrzami organizacji, uda się pogodzić etat z dorywczą pracą zdalną. Taki model także ma swoich zwolenników.

Decydując się na home office, warto przemyśleć, czy potrafimy zapanować nad organizacją czasu, ale i przestrzeni domowej. Warto pamiętać, że praca zdalna nie musi stanowić pełnego wymiaru godzin – czasem to dwa tygodnie w miesiącu, czasem 1-2 dni poza firmą w tygodniu. W domu możemy wykonywać także dodatkowe zlecenia. Idealnie dopasowany home office może być źródłem zawodowej satysfakcji. Jeśli jednak nie dopasujemy go do naszego stylu życia i pracy, nie sprawdzi się.