Liczba transakcji bezgotówkowych dokonywanych na świecie z roku na rok stale rośnie. W Skandynawii stanowią już one ponad 90% wszystkich płatności. Niektórzy eksperci wróżyli nawet, że w części krajów gotówka wkrótce zostanie wycofana. Okazuje się jednak, że ma się ona całkiem dobrze: jest jej w obiegu coraz więcej i nic nie zapowiada jej rychłego końca. Czy świat bez banknotów i monet jest więc tylko mrzonką?

„Kilka ostatnich lat pokazało, że gotówka trochę kontratakuje. Jest to spowodowane tym, że mieliśmy dosyć trudne czasy. Podczas kryzysu ludzie zwiększają swoje zaufanie do tego, co namacalne, czyli do gotówki. Wiele osób w takich momentach trzyma pieniądze w domu – woli je mieć bardzo blisko siebie […]. Odejście gotówki do lamusa jest jeszcze przed nami co najmniej kilkadziesiąt lat, jeśli nie więcej” – mówi w wywiadzie dla agencji informacyjnej infoWire.pl Paweł Majtkowski, główny analityk Wolfs Fundusz Private Equity.

W przypadku Polski widać, że transakcje bezgotówkowe są coraz popularniejsze. Dotyczy to zwłaszcza płatności zbliżeniowych, które są w naszym kraju niezwykle powszechne. Kartą zbliżeniową możemy zapłacić już w większości polskich sklepów. Z drugiej strony dwa miesiące temu wprowadziliśmy do obiegu nowy banknot – o nominale 500 zł. Świadczy to o tym, że gotówka ciągle jest nam bardzo potrzebna.

Całkowita rezygnacja z gotówki na pewno przyniosłaby różne korzyści. Główna z nich to wyeliminowanie szarej strefy. W gospodarce w pełni opartej na płatnościach bezgotówkowych wszystkie transakcje byłyby opodatkowane, z zyskiem dla budżetu państwa. Rozwiązanie to ma też jednak pewne wady. Przede wszystkim chodzi o utratę anonimowości, którą zapewnia gotówka, a której prawdopodobnie nie każdy chciałby się zrzec. Na tę chwilę są to jednak rozważania trochę abstrakcyjne. Świat bez płatności gotówkowych w bliskiej perspektywie jest bowiem do wyobrażenia raczej trudny.