Doświadczenie, wiedza i kompetencje to jedno, ale aparycja to drugie. Byłoby hipokryzją twierdzić, że rekruterzy nie zwracają uwagi na wygląd kandydatów. Sprawa jest jednak o tyle skomplikowana, że w pracy – jak w życiu – gusta są różne. Zwłaszcza, jeśli w grę wchodzą „ozdobniki” i cechy wyróżniające osobę.

– Wygląd podczas procesu rekrutacji ma ogromne znaczenie – przyznaje Dorota Szcześniak-Kosiorek, trener wizerunku i etykiety z DSKconsulting.pl. – Zanim będziemy mieli szansę się zaprezentować, przedstawić swoje umiejętności czy przejść testy, zostaniemy ocenieni po wyglądzie. Ocena ta jest bezwiedna i często dzieje się nieświadomie, ale zostaje po niej nastawienie do kandydata i przyklejona etykieta.

Aby nie przylgnęła do nas łatka kandydata „niechlujnego”, warto zadbać o estetyczny i schludny wygląd. Tłuste włosy, niewyprasowane ubranie, brudne paznokcie – tego typu „wpadek” powinniśmy się wystrzegać. Ale atrakcyjny wygląd też nam nie pomoże, jeśli nie będzie od nas biło ciepło i pozytywna energia.

– W wywołaniu pozytywnego wrażenia na pewno liczy się pogodny wyraz twarz i delikatny uśmiech. Warto przed wejściem na spotkanie pomyśleć o czymś miłym. Nasze emocje będą wypisane na twarzy, więc zadbajmy o właściwe, pozytywne nastawienie. W trakcie rozmowy starajmy się nie okazywać niezadowolenia, pogardy, zniechęcenia, gdyż takie grymasy na twarzy nie pomogą nam dostać pracy – radzi Dorota Szcześniak-Kosiorek.

Nietypowe wyróżniki

O schludny wygląd i elegancki strój możemy zadbać przed wyjściem na spotkanie rekrutacyjne. Ale co zrobić z „dodatkami” typu tatuaż, kolczyk w języku, kolorowe pasemka włosów czy dredy? Eksperci są zgodni, że wiele zależy od branży, pracodawcy, stanowiska, o które się ubiegamy i zakresu obowiązków.

– Ostatnio na przykład popularne są brody i część pracodawców akceptuje bujny zarost u swoich pracowników, a część nie. Dress code większości korporacji nie przewiduje natomiast miejsca na dredy, tatuaż, kolczyki w nosie czy kolorowe włosy – twierdzi Dorota Szcześniak-Kosiorek.

– W branżach kreatywnych, np. marketingowej, reklamowej wielu pracodawcom nie przeszkadzają takie wyróżniki. Wręcz mogą świadczyć o zdolnościach artystycznych, umiejętnościach twórczych, braku schematycznego podejścia czyli cechach pożądanych w zawodach kreatywnych – mówi Dorota Szcześniak-Kosiorek. W firmach, gdzie kontakt z klientem odbywa się wyłącznie drogą telefoniczną czy emailową niestandardowa fryzura czy jakaś inna oryginalna cecha wyglądu również mogą nie mieć wielkiego znaczenia.

– Rekruterzy coraz elastyczniej podchodzą do kwestii ubioru i wyglądu kandydatów i na niektóre rzeczy nie zwracają uwagi, bo coś, co zaskakiwało kilka czy kilkanaście lat temu dzisiaj już nikogo nie dziwi. Pewne elementy wyglądu są modne, więc można się z nimi spotkać na co dzień. Nie zmienia to jednak faktu, że dopasowujemy kandydata do profilu stanowiska i specyfiki środowiska, w którym będzie pracować – mówi Urszula Zając-Pałdyna, HR Business Partner w Grupie Pracuj.

Dla przykładu: jeżeli charakter pracy zakłada obsługiwanie klientów i kontakty biznesowe, to tatuaż w widocznym miejscu czy całe ucho pokryte kolczykami mogą zadziałać na niekorzyść kandydata. Wygląd odgrywa też ważną rolę podczas rekrutacji na stanowiska biurowe czy wymagające reprezentowania organizacji na zewnątrz, bycia „na świeczniku”, np. jako rzecznik prasowy, specjalista ds. public relations.

Wziąć firmę pod lupę, zrobić bilans

– Z drugiej strony przepisy wyraźnie mówią, że nie wolno dyskryminować pracowników ze względu na wygląd. Jeśli więc kandydat z jakimś „wyróżnikiem”, typu dredy, jest najbardziej kompetentny na tle pozostałych kandydatów – to firma nie powinna z niego rezygnować tylko ze względu na dredy – mówi Urszula Zając-Pałdyna.

Dorota Szcześniak-Kosiorek dodaje, że może też się tak zdarzyć, że kandydat usłyszy, że warunkiem przyjęcia go do pracy jest wyjęcie kolczyków, obcięcie dredów czy zgolenie brody zwłaszcza w firmach, w których obowiązuje formalny dress code. Izabela Kielczyk, psycholog biznesu, radzi więc, by lepiej poznać organizację, do której wybieramy się na rozmowę kwalifikacyjną. Dowiedzieć się, jakie panują w niej zwyczaje, jakie są granice swobody, w jakim stopniu pracodawca zwraca uwagę na wygląd pracowników, czy obowiązuje regulamin ubioru.

– Sama znam firmy, dla których jest to obojętne, jak pracownik wygląda, ale znam też takie, w których tatuaże czy dredy mogłyby wywołać dezaprobatę – mówi Izabela Kielczyk. Jej zdaniem ważne jest również, abyśmy byli sobą, również w pracy. Liczy się bowiem naturalność, a nie wykreowany, udawany image. Jeśli więc nie chcemy golić brody, usuwać tatuażu czy zmieniać koloru włosów, powinniśmy rozglądać się za takimi miejscami zatrudnienia, w których będzie to akceptowane. Jeśli nie będzie – a bardzo zależy nam na konkretnej firmie albo pilnie potrzebujemy pracy (bo z czegoś przecież trzeba żyć, spłacać kredyt itd.) – to musimy wybrać to, co będzie dla nas ważniejsze. Czasem nawet za cenę mniejszych lub większych zmian w swoim wizerunku.

Czy Waszym zdaniem wygląd na rozmowie o pracę ma znaczenie?