Boris Becker stoi w obliczu postępowań upadłościowych w Londynie. Teraz gwiazda tenisa ex-komentuje swoją sytuację finansową w wywiadzie dla „Neue Zürcher Zeitung” . Mało tego, uważa, że wkrótce się odbije.

Gwiazdy tenisa, z ubiegłych dekad często popadały w tarapaty finansowe. Tak się przydarzyło Borgowi, teraz nie najlepiej – ale to od dłuższego czasu – mega gwieździe z lat 80. Borisowi Beckerowi, który stał się londyńczykiem z wyboru. Roszczenia banku, który prowadzi proces upadłościowy Beckera jako osoby prywatnej, wynoszą 3.5 miliona funtów.  Do tego dochodzą odsetki, których wysokość Becker nie akceptuje.

Ponadto Becker zaprzecza zasadności  roszczeń swojego byłego partnera biznesowego Hansa Dietera Clevena  w wysokości 40 milionów franków (około 34,4 miliona euro): ” Nic nie jestem winien panu  Clevenowi”, z którym jest w sporze prawnym i który zdaniem Beckera jest mu winien 90 tys. franków kosztów procesowych.

Pomimo postępowania upadłościowego toczącego się przed sądem brytyjskim w czerwcu, Becker nadal uważa się za osobę mającą płynność finansową.  „Mam wystarczająco dużo krajowych i międzynarodowych kontaktów i partnerskich układów, aby uzyskać dochody, które pozwolą mi nadal płacić pracownikom w terminie, a także kontynuować normalne życie. „Ostatnio Becker pracował jako ekspert w stacjach telewizyjnych Eurosport i BBC, ponadto były numer jeden na świecie jest aktywny dla różnych firm jako twarz reklamowa. Od końca sierpnia jest także szefem męskiego tenisa niemieckiej federacji tenisowej (DTB).

Sam Becker twierdzi, że daleko mu do bankructwa, o czy, świadczą umowy reklamowe leżące na jego biurku a sam brand Boris Becker jest też wiele wart.

20 czerwca 2018 r. zakończy się w stosunku do trzykrotnego zwycięzcy Wimbledonu postępowanie upadłościowe w Wielkiej Brytanii i wtedy się okaże jak silna marka jest marka Boris Becker.