Wstajesz wyspany i wypoczęty, masz czas na gimnastykę albo jogging, prysznic, dobrą kawę, poranną lekturę i na czas zdążasz do pracy? Jeśli to opis Twojego poranka, szczerze gratulujemy i … zazdrościmy. Dla większości z nas pierwsze godziny nowego dnia to walka z czasem, a i tak często wpadamy do biura spóźnieni – nierzadko bez śniadania i w niewyprasowanym ubraniu, o gimnastyce czy porannej lekturze nie wspominając. Jeśli Wasz poranek też nie wygląda idealnie, oto 5 kłamstw, które z dużym prawdopodobieństwem serwujecie sobie codziennie rano. Któreś z nich brzmią znajomo?

  1. “Będę gotowa/gotowy w 5 minut”

Często ten argument powtarzamy jeszcze w półśnie, nastawiając budzik na kolejną drzemkę. Dzisiaj magicznie wyszykuję się superszybko i nic nie stanie mi na przeszkodzie – myślimy. Potem jednak zderzamy się z rzeczywistością i z 5 robi się 45 minut… spóźnienia. Znacie to?

  1. “Na pewno dzisiaj nie będzie korka”

Realia komunikacyjne naszych miast są w większości raczej przewidywalne i zazwyczaj należy liczyć się z tym, że w korku – jak codziennie – utkniemy. Jednak wiedzeni niewytłumaczalnym porannym optymizmem przekonujemy samych siebie, że dzisiaj jest ten magiczny dzień, w którym większość pracujących postanowiła zostać w domu. A może to jakieś święto? Czy imieniny Ksawerego nie są na tyle popularne, aby sporo ludzi wzięło wolne? I chociaż podobno optymiści żyją dłużej, to w tym przypadku są też mniej punktualni.

  1. “7 minut to masa czasu”

Mogę jeszcze spokojnie dokończyć płatki z mlekiem, bo przecież zostało mi 7 minut do wyjścia. Aż 7 minut! Może jeszcze przeczytam kawałek artykułu albo sprawdzę maile? Przecież to sporo czasu! Potem okazuje się, że długie 7 minut mija zwodniczo szybko, a my… znowu biegniemy. Ale dla relaksującej chwili było warto!

  1. “Przygotuję się w autobusie”

Do spotkania z szefem miałeś przygotować się dzień wcześniej, ale wpadła Ci ważna robota. Chciałeś zrobić to wieczorem, ale znajomi wyciągnęli Cię do kina. Kino niby skończyło się wcześnie, ale potem była jeszcze knajpa, a poza tym przecież nie powinno pracować się po godzinach. Po powrocie mówisz sobie – “spokojnie, przygotuję się rano w autobusie”. W końcu jazda zabiera Ci całe 13,5 minuty, a tłok na pewno nie przeszkodzi w rzetelnym przeanalizowaniu tematu. Dopiero pod drzwiami szefa przyznajesz w głębi serca ze skruchą, że jednak ten autobus to chyba nie był najlepszy pomysł…

  1. “Jutro wstanę wcześniej”

Kłamstwo, które powtarzasz sobie za każdym razem, wpadając zdyszanym do biura 20 minut po czasie albo pisząc smsa do szefa, że spóźnisz się godzinkę z powodu tajemniczego ataku niestrawności albo niespodziewanej awarii komunikacji miejskiej. “Jutro wstanę wcześniej, pójdę pobiegać i zjem porządne śniadanie. Na pewno!”