Są dopiero w połowie swojej kariery zawodowej, a już dopada ich zniechęcenie. Do firm przychodzą coraz to młodsi i młodsi pracownicy, a przez to oni czują się źle. Staro. Tymczasem są u szczytu swoich możliwości!

Magdalenie, lat 37, nikt na rozmowie kwalifikacyjnej nie chciał wierzyć, że naprawdę chce rzucić znaną firmę medialną i zająć się komunikacją wewnętrzną w zagranicznym koncernie. Nie będzie pani brakowało aktywności? Prestiżu związanego z szeroką grupą odbiorców? – pytano. Odpowiedzi o szukaniu nowych wyzwań nie przekonały rekrutera. Magdalena zdobyła się więc na wyznanie: – W obecnej firmie jestem już jednym ze starszych pracowników. Mam poczucie, że nie pasuję do zespołu.

Time of my life? To skąd ten stres?

Badania dowodzą, że człowiek osiąga szczyt swoich możliwości w wieku 35-40 lat. Jednak ankieta opisywana przez BBC pokazała, że 21 proc. osób w wieku 35-44 lata czuje się samotnych, narzeka na stosunki międzyludzkie – również w pracy i czuje się przygnębiona.

– Zgłaszają się do mnie czterdziestolatkowie, którzy obserwują kryzys swojej kariery zawodowej – mówi Piotr Popławski, coach i terapeuta z firmy Quality Life. – Zadają sobie pytania: czy tak dalej będzie wyglądała moja praca, czy za chwilę mnie nie zredukują, czy może nie powinienem założyć własnej firmy? – mówi Popławski.

W USA ludzie przebranżawiają się kilkukrotnie w ciągu całego swojego życia. W Polsce nawet przeniesienie się do innego dużego miasta jest wyzwaniem. – Zmiana nas przeraża, tymczasem jedyny pewnik w życiu jest taki, że wszystko się zmienia – mówi Piotr Popławski. Jak dodaje, najważniejsze, byśmy właściwą decyzją umieli pchnąć nasz rozwój na dobre tory. – Ja w takich wypadkach radzę posłuchać samego siebie. To, co najbardziej kreatywne, rodzi się w ciszy, dzięki wewnętrznemu skupieniu.

Umiejętności, nie lata dają autorytet

To, czy pracownik jest dobry w swojej dziedzinie, jest na rynku pracy ważniejsze niż jego wiek. Można być młodym i osiągnąć sukces oraz… dojrzałym i zawojować świat.

Anna Kołodziejczyk, dyrektor HR w SMT Software – firmie tworzącej oprogramowanie biznesowe oraz świadczącej usługi outsourcingu specjalistów IT – mówi: – Posiadanie wiedzy, zwłaszcza w branży informatycznej, nie jest związane wyłącznie ze stażem pracy. Wynika raczej z kilku składowych: lat pracy zawodowej, realizowanych zadań oraz skali trudności i złożoności projektów informatycznych, a także faktycznego zainteresowania daną tematyką.

Zadaniem firm jest zaś to, by dobrzy pracownicy czuli się u nich potrzebni i docenieni, a nie jak Magdalena – odchodzili.

Średnia wieku osób w SMT Software to 30-32 lata. Jak twierdzi Anna Kołodziejczyk, pracownicy z większym stażem znakomicie odnajdują się w kontakcie z młodymi, kluczowe znaczenie ma tu osobowość i chęć współpracy.

– Mając w zespole osoby bardzo doświadczone, niejednokrotnie z imponującą historią projektową, a jednocześnie chętne do dzielenia się swoją wiedzą, staramy się promować je w organizacji jako autorytet – ‘guru’ – w konkretnej dziedzinie – mówi Anna Kołodziejczyk. Przykładem może być powierzanie takim osobom prowadzenia szkoleń wewnętrznych. Część programistów jest jednak introwertykami, woli pracować samodzielnie i nie być na świeczniku. – Takie osoby świetnie sprawdzają się jako eksperci w momencie konsultowania konkretnych rozwiązań, z czego niejednokrotnie korzystają młodsi stażem, nie stroniąc od zadawania pytań czy weryfikowania swoich pomysłów.

Liczy się też otwartość samych pracowników – tych doświadczonych na młodych i ich metody pracy i odwrotnie – młodych na doświadczenie dojrzalszych kolegów. Bez tego zawsze ktoś będzie czuł się niekomfortowo.

A jak jest w Waszej branży? Pracujecie wśród ludzi bardzo młodych czy w doświadczonym zespole? Jak wygląda współpraca między różnymi pokoleniami?